78. rocznica zbrodni w Jedwabnem

Obrazek użytkownika Husky
Historia

78 lat temu, 10 lipca 1941 roku grupa polskiej ludności zamordowała z inspiracji Niemców co najmniej 340 Żydów. Większość z nich - kobiety, mężczyźni i dzieci - została po zamknięciu w stodole spalona żywcem.

 Prawdopodobnie nigdy nie poznamy dokładnego przebiegu wydarzeń, liczby ofiar i sprawców oraz motywów tych ostatnich. Nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, co konkretnie w czasie pogromu robiło kilkunastu obecnych w mieście Niemców.

Złożono wieniec od prezydenta

 W uroczystości wzięli udział m.in. naczelny rabin Polski Michael Schudrich, ambasador Izraela w Polsce Anna Azari oraz przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Lesław Piszewski.

               

 

 

Do tragicznych wydarzeń w Jedwabnem doszło 10 lipca 1941 r. Według ustaleń śledztwa przeprowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej, tego dnia grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów. W ocenie IPN zbrodnia została dokonana z niemieckiej inspiracji. Liczni świadkowie przesłuchani podczas śledztwa wskazali na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców. Jak podawał Instytut w komunikacie o końcowych ustaleniach śledztwa, wydanym w lipcu 2002 roku, wykonawcami zbrodni było co najmniej 40 polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic.

Śledztwo IPN umorzył w 2003 r. Uzasadnił wówczas, że nie udało się znaleźć wystarczających dowodów na udział osób innych niż osądzone za to już po II wojnie światowej. Mimo umorzonego postępowania w sprawie tej zbrodni wciąż istnieje możliwość jego wznowienia, ale pod warunkiem, że pojawiłaby się uzasadniająca taką decyzję nowa okoliczność.  

; źródło: PAP

ps.

Żydzi bardzo mocno zapracowali sobie na mój całkowity brak przekonania, że ich martyrologia była lepsza/większa/szlachetniejsza niż nasza.

Cztery lata lata później żydzi strzelali swoim sąsiadom w tył głowy tylko dlatego że ci mieli inne poglądy na kształt powojennej Polski. Mam nadzieję że o nich żydzi pamiętają z równą gorliwością

.Pogromy miały być przeprowadzane przez Polaków, ale to się nie udało więc Niemcy musieli zrobić je sami. Gdyby było inaczej to dysponowalibyśmy dziś niezłym materiałem dowodowym w postaci filmów propagandowych, masy dokumentów, zdjęć, że Polacy jak np. Litwini to robili sami

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3 (głosów:4)

Komentarze

Jerzy Kosiński, a właściwie Józef Lewinkopf Holokaust przeżył dzięki księdzu i Polakom, ale wydał książkę, w której opisał nas gorzej niż zwierzęta

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1596699

Co to za śledztwo w sprawie zbrodni, jak nie zrobiono ekshumacji??? To nie pierwsze "śledztwo" IPN zrobione na potrzebę propagandową, zakłamane - podobnie "rzetelne" śledztwo zrobił białostocki oddział IPN o Burym, kiedy później sąd nie przynał IPN racji. Wielu świadków mówi o maczaniu w tej zbrodni paluchów szwabskich. Nie ma też niezbitych dowodów na inspirację Polaków, choć są dowody na to, ze motyw mogli mieć, gdyż ci żydzi w czasie okupacji ruskiej wydawali Polaków ruskim i wielu przez nich zostało wywiezionych na Sybir itp., a jak przyszli szwaby to mieli powód do zemsty - więc to nie byłaby ewentualnie zwykła zbrodnia tylko odwet. Mimo wszystko jest więcej niewiadomych niż wiadomych, a skoro żydzi nie chcą ekshumacji (a przy podobnych innych sprawach nie maja oporu), to znaczy, że coś ukrywają.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Dziękuję za uwagę,
Twój komentarz wezmę pod rozwagę ;)

#1596716

Przypominamy relacje świadków, które przeczą narracji Grossa. WIDEO

Wokół wydarzeń z 10 lipca trwa burzliwa dyskusja historyków. W przestrzeni publicznej pojawiły się relacje naocznych świadków, które podważają – uznawaną za oficjalną – wersję akcentującą dobrowolny udział Polaków w mordzie.

Ważną rolę odegrał film historyka i dokumentalisty Artura Janickiego „Jedwabne”. To właśnie w nm padły wiarygodne słowa całkowicie wywracające narrację panującą po publikacjach Jana Tomasza Grossa.

Szłam z matką do kościoła na 6 rano. Chodziłyśmy codziennie najpierw do kościoła, potem po chleb. Wchodzimy na rynek. Przed żandarmerią stały dwie ciężarówki odwrócone przodem do kościoła i z nich wyskakiwali Niemcy z karabinami.

— wspominała Leokadia Lusińska.

Według relacji kobiety Niemcy chodzili po domach z człowiekiem, który sprowadził się do Jedwabnego dopiero w 1935 r., na którego wszyscy mówili „Niemiec”. Zapytany przez matkę pani Leokadii co się dzieje, odpowiedział: „Będzie pogrzeb Lenina. Żydzi będą chować Lenina”.

Następnie Niemcy w otoczeniu stosunkowo nowego mieszkańca Jedwabnego wyprowadzali z domu mężczyzn, którzy mieli „sprzątać rynek na pogrzeb Lenina”.

Ta relacja koresponduje ze wspomnieniami Hieronimy Wilczewskiej, która w 1941 roku miała 8 lat.

Zamknęli wierzeje tej stodoły, oblali benzyną. (…)Mieli czarne mundury, gestapo. Rozmawiali w niemieckim języku. Gestapo brało te dzieciaki za rękę, za plecy, za kark i rzucali nimi. Cały czas gestapo stało, trzymało wartę, nie dopuścili nikogo do nich. (…) Podszedł do mnie gestapowiec i mówi do mnie po rosyjsku, żebym się napatrzyła, co robią z Żydami. I, że jak skończą z Żydami, to będą tak robili z wami, z Polakami

– relacjonowała kobieta.

W podobnym duchu wypowiadał się inny świadek, Stefan Boczkowski.

Rzecz się miała 10 lipca 1941 roku – 19 dnia od momentu wkroczenia armii niemieckiej na terytorium nasze. Tereny łomżyńskie były w okupacji bolszewickiej. (…) Ludność żydowskiego pochodzenia spędzano na rynek centralny w Jedwabnem. Nie był to Wehrmacht dosłownie, to byli funkcjonariusze ds. czystek etnicznych. Byli w różnych mundurach, zielonych, ale i typowych dla gestapo – czarnych

— wspominał mieszkaniec Jedwabnego.

Całość na wPolityce.pl

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1596717