WSTYDLIWA HISTORIA RUCHÓW ANTYSZCZEPIONKOWYCH

Obrazek użytkownika Zawiedzony
Blog

 

 

 

 

Jest środek nocy. Sąsiad łomoce do twoich drzwi. Na jego czole perli się pot, żyły na skroniach pulsują w rytm oszalałego bicia serca.

– Pod żadnym pozorem nie pij wody z kranu! – Dyszy. – Właśnie wyszło na jaw, że do wodociągów przedostała się zabójcza bakteria.

Nim zdążyłeś na dobre przełamać rozespanie i zapytać o szczegóły już go nie ma. Pobiegł zbudzić i ostrzec kolejnych.

Nie wiem, co dokładnie byś zrobił. Pobiegłbyś ostrzegać następnych, zadzwonił do rodziny, a może włączył radio albo zajrzał do internetu? Z całą pewnością nie poszedłbyś jednak do kuchni i nie nalał sobie wielgachnej szklanki kranówy na ugaszenie pragnienia. Prawda? Pewnego typu ostrzeżeń lepiej pochopnie nie lekceważyć…

 

            

 

A teraz wyobraź sobie drugą sytuację. Znów jest środek nocy. I znów budzi cię łomotanie do drzwi. Wściekły i zaspany wsuwasz nogi w kapcie i suniesz do przedpokoju. Wiesz dobrze, że to znowu twój sąsiad – miłośnik teorii spiskowych. W poniedziałek twierdził, że kranówka zatruta jest tajemniczym wirusem, we wtorek – że dodają do niej LSD, żeby wywołać zbiorowe halucynacje. W środę najwyraźniej zaspał, bo nie było żadnych wieści o śmiertelnych niebezpieczeństwach czyhających w wodociągach, ale cały czwartek próbował cię przekonać, że od picia kranówki lęgną się pasożyty. W piątek w wodzie kryły się zarodniki pewnego szczególnie złośliwego grzyba, w sobotę – metale ciężkie. Półprzytomny patrzysz w kalendarz. Niedziela. Co dzisiaj? Bakterie? Gluten? Tlenek wodoru? Zapowiada się kolejna ciężka rozmowa. Nim otworzysz drzwi, bierzesz kilka długich łyków orzeźwiającej kranówki.

 

Oblicza konsensusu

Jak się domyślacie, to nie będzie opowieść o sąsiadach i kranówce. Wbrew pozorom nie będzie to też tekst wyłącznie o historii ruchów antyszczepionkowych. Na ich przykładzie chciałbym opowiedzieć o pewnym ogólnym zjawisku, charakterystycznym dla większości ruchów spiskowych i pseudonaukowych.

Zjawisko to to rozproszenie wyjaśnień. Jeżeli spytamy dwudziestu profesjonalnych badaczy katastrof, dlaczego upadły wieże World Trade Center, otrzymamy dwadzieścia identycznych lub bardzo podobnych wyjaśnień. W najgorszym wypadku dziewiętnaście identycznych historii i jedno zdanie odrębne.

Jeżeli o to samo zapytamy dwudziestu zwolenników „alternatywnych wyjaśnień katastrofy” (zwanych czasem teoriami spiskowymi), jest niemała szansa, że usłyszymy dwadzieścia pięć całkiem różnych odpowiedzi – niepowiązanych, a często wręcz sprzecznych. „Zrobiła to Alkaida, ale rząd wiedział o ataku na WTC”, „zrobił to rząd, żeby wywołać wojnę”, „zrobili to Żydzi”, „nikt tego nie zrobił – nie było żadnego zamachu”…

Badacze komunikacji i pamięci kulturowej od dawna interesują się mechanizmami „uzgadniania dyskursu” i dziś zgodnie uważa się je za podstawę wykształcenia się nowoczesnej nauki. Jan Assmann, niemiecki specjalista od pamięci i społeczeństw starożytnych, przedstawia to obrazowo jako „zdolność rozpoczynania naszej wypowiedzi tam, gdzie skończyli inni”1. Naukowcy mogą spierać się, rewidować teorie albo powracać do tych uznanych wcześniej za błędne; w nauce może z powodzeniem funkcjonować kilka sprzecznych wyjaśnień tego samego zjawiska. Ale nigdy nie jest tak, że każdy gada sobie oddzielnie. Istniejące sprzeczności są dostrzegane i problematyzowane.

Tymczasem pseudonauka niemal zawsze przypomina sąsiada z przedstawionej we wstępie anegdoty. W poniedziałek wirusy, we wtorek LSD, w czwartek pasożyty… Spójność pseudonaukowej opowieści o świecie zapewnia nie spójność argumentów, lecz poczucie misji, strachu czy niechęci wobec takich lub innych przeciwników.

Odnajdywanie tego rodzaju cech charakterystycznych pseudonauki jest niezwykle istotne. Właściwie to wydaje mi się znacznie istotniejsze niż weryfikowanie obalanie poszczególnych nieprawdziwych twierdzeń głoszonych na przykład przez ruchy antyszczepionkowe. I to z dwóch powodów.

Po pierwsze, choćbyśmy udowodnili z całą pewnością, że tiomersal w szczepionkach nie jest szkodliwy, choćbyśmy nawet usunęli go ze szczepień – na miejsce jednego śmiertelnego zagrożenia pojawi się natychmiast pięć nowych. Tymczasem jeżeli raz nauczymy się bezbłędnie rozpoznawać pseudonaukę (nauczymy tego dzieci w szkołach, studentów i lekarzy, którzy muszą potem przekonywać pacjentów), to rozwiązanie problemu przybliży się definitywnie.

Po drugie, analiza struktury teorii pseudonaukowych czy spiskowych jest narzędziem, którym może posługiwać się każdy. Nie wymaga wiedzy eksperckiej z danej dziedziny, a jedynie zdolności do odkrywania pewnych powtarzalnych wzorów. Nie znam się ani odrobinę na szczepionkach. Ty, czytelniczko, mam nadzieję – też. (Jeżeli akurat, pechowo, jesteś ekspertką w tej dziedzinie – wyobraź sobie, że cały tekst dotyczy fizyki kwantowej, GMO albo globalnego ocieplenia…) Dlatego w ogóle nie zajmujemy się tu weryfikowaniem poszczególnych faktów. Nie sprawdzamy po kolei – wracając do historii ze wstępu – czy w kranówce są wirusy, bakterie, czy grzyby. Zamiast tego próbujemy ocenić, czy tego, kto do nas mówi, w ogóle warto traktować poważnie.

Jednym z pierwszych sprawdzianów, które można przeprowadzić, jest przyjrzenie się historii tego, co w danej sprawie głoszono. Dzieje ruchów antyszczepionkowych dostarczają wręcz modelowego przykładu.

 

Narodziny antyszczepionkowej paniki

Nadja Durbach, historyczka badająca najwcześniejszą fazę ruchów szczepionkowych, przedstawia w swojej książce niebywały wręcz kalejdoskop społecznych lęków, jakie obowiązkowe, powszechne szczepienia wzbudzały w ludziach z dziewiętnastego wieku. Od momentu wprowadzenia na Wyspach Brytyjskich Compulsory Vaccination Act (1853), kolejne teorie dotyczące złowrogich skutków szczepionek pojawiały się niemal każdego roku. Niektóre z nich umierały niemal natychmiast, ginąc w pomroce dziejów. Inne, które doczekały się bardziej elokwentnych zwolenników, inspirowały mniej lub bardziej liczne grupy społeczne, prowokując płomienne kazania, ulotki i masowe protesty2.

Oto kilka najbardziej soczystych antyszczepionkowych pomysłów z pierwszego okresu:

Szczepionki to znamię Bestii zapowiedziane w Apokalipsie.

Szczepionki na ospę są nieczyste, bo pochodzą od zwierząt. Mogą więc zarazić dzieci zwierzęcymi chorobami.

Wersja bardziej radykalna: pochodzą od zwierząt, więc mogą… zamienić dzieci w zwierzęta (po szczepionkach wyrosną im kopytka!)

Wersja naprawdę hardcore’owa: nawet jeżeli nie szkodzą ciału, to mogą narazić na szwank życie wieczne dziecka, mieszając jego duszę z duszą zwierzęcia (a zwierzęta, jak wiadomo, nie trafiają do nieba…)

Szczepionki są nową wersją piętnowania – oznaczania niewolników i przestępców.

Szczepionki przenoszą choroby umysłowe.

Oprócz poszczególnych teorii warto zdać sobie sprawę z szerokiego kontekstu społecznego pierwszych ruchów antyszczepionkowych. Przede wszystkim, były to ruchy o silnej podbudowie religijnej, rozpowszechnione wśród najniższych warstw społeczeństwa. Ich źródłem był lęk przed nową praktyką, w ramach której państwo w sposób dotychczas niespotykany ingerowało bezpośrednio w ciało obywateli.

 

Warto też pamiętać, że pierwsze szczepionki przeciw ospie faktycznie wyglądały dość makabrycznie. Opierały się na nacinaniu skóry dzieci i wcieraniu w ranę płynu pozyskanego z ran… dzieci zaszczepionych wcześniej (lub bezpośrednio od cieląt). Te szczepionki faktycznie często zostawiały paskudne blizny (stąd porównania do piętna czy znamienia Bestii), bywały też przyczyną groźnych powikłań i zakażeń.

A jednak, szczepienia przyjęły się w społeczeństwie, a ich przeciwnicy, choć głoszone przez nich teorie były naprawdę spektakularne, ponieśli klęskę. Wiecie, dlaczego?

Bo był to czas, gdy wciąż jeszcze doskonale pamiętano tysiące ofiar, jakie każdego roku zbierała na ulicach Anglii ospa. Kiedy więc przeciwnicy szczepień w swych niezwykle sugestywnych ulotkach opowiadali o kilkudziesięciorgu dzieci, które szczepienia zabiły w ciągu dwóch dekad – te liczby nie robiły wielkiego wrażenia.

DPT – powrót antyszczepionkowców

Lata 1970 to okres paniki wobec skojarzonej szczepionki DPT – błonica, krztusiec, tężec3. W wyniku przeprowadzonych na bardzo małej próbce badań pojawiło się podejrzenie, że szczepionka może powodować uszkodzenie mózgu. Choć po dalszych badaniach teorię tę niemal natychmiast odrzucono, rodzice wielu chorych dzieci (także tych cierpiących już od wielu lat) przypisali winę za nieszczęście, jakie na nich spadło, szczepieniom, zakładając Association of Parents of Vaccine-Damaged Children. W wyniku medialnej paniki współczynnik szczepień zmalał z 77% do 33%, w niektórych rejonach osiągając pułap zaledwie 7%. Jak nietrudno się domyśleć, rezultatem była epidemia krztuśca, której śmiertelne żniwo ostatecznie utwierdziło społeczeństwo, że korzyści ze szczepień dalece przekraczają ewentualne niebezpieczeństwa.

W USA tymczasem ukazał się film pt. DPT: Vaccination Roulette (1982) i popularna książka Harrisa L. Coultera A Shot in the dark (1985). Kiedy w Wielkiej Brytanii sytuacja powoli wracała do normy – te same wątpliwości odżyły nagle w Stanach. I znowu – niestety – remedium na nie okazał się dopiero powrót niemal już wyplenionej choroby.

 

MMR – powrót powrotu antyszczepionkowców

Dla każdego, kto pamięta historię z DPT, opowieść, którą do dziś sprzedaje Andrew Wakefield, wydaje się co najmniej podejrzana. A to dlatego, że stanowi niemal dosłowne powtórzenie tamtego scenariusza. Zamiast szczepionki DPT śmiertelnym niebezpieczeństwem okazuje się tym razem MMR (odra, świnka, różyczka), a zamiast encefalopatii dostajemy autyzm.

Znów jedno badanie (jego rzetelność podważono potem wielokrotnie), sugerujące związek między chorobą a szczepionką, zostało pochwycone przez media i zaowocowało paniką, powstaniem nowych ruchów społecznych, świetnie sprzedających się książek i filmów (np. Vaxxed nakręcone przez samego Wakefielda). Warto w tym kontekście pamiętać, że nie tylko firmy produkujące szczepionki zarabiają na swojej działalności!

Teoria wiążąca autyzm ze szczepionką MMR do dziś cieszy się sporą popularnością. Dowodem na to są spadające współczynniki szczepień oraz… coraz liczniejsze w USA i Europie epidemie odry. Czy historia naprawdę musi się powtarzać?

 

Tablica Mendelejewa

Za straszliwe niepożądane efekty szczepień obwiniano tiomersal (sól sodowa kwasu etylortęciotiosalicylowego). Choć nie stwierdzono jego szkodliwości w szczepionkach (w szczególności zaś nie potwierdzono związku z autyzmem), tiomersal został – dla świętego spokoju – usunięty ze szczepień.

Okazało się wówczas, że szczepionki zawierają związki glinu (aluminium), którym przypisano… te same niebezpieczne właściwości.

Z kolei ci, dla których autyzm nie wydaje się dość atrakcyjnym straszakiem, mogą dowiedzieć się z internetu, że szczepionki powodują także: „padaczkę, ADHD i choroby psychiczne…”

Oczywiście możemy usuwać ze szczepionek kolejne substancje, nie wydaje się jednak, żeby ta strategia miała jakikolwiek sens… Tym bardziej, że tropicieli spisków naprawdę niełatwo jest przekonać:

Podobno rtęć została usunięta ze szczepionek, ale wskaźniki występowania autyzmu wciąż są wysokie. Możliwe wyjaśnienia tej sytuacji są takie:

Dzieci nadal otrzymują niezwykle wysoką liczbę szczepionek, które zawierają inne potencjalnie toksyczne i/lub zaburzające pracę układu odpornościowego składniki takie jak aluminium i duże ilości żywych wirusów.

Istnieje wiele zanieczyszczeń środowiskowych jak rtęć z elektrowni spalających węgiel, które mogą być potencjalną przyczyną.

Ale może przeoczyliśmy inne możliwe wyjaśnienie: Czy rtęć naprawdę została usunięta ze szczepionek?4

Podsumowanie

Jest środek nocy. Sąsiad łomoce do twoich drzwi. Chce ci powiedzieć, że aluminium w szczepionce MMR powoduje autyzm. Czy potraktujesz go poważnie, skoro w poniedziałek twierdził, że szczepionki to znamię bestii, we wtorek – że twoim dzieciom wyrosną kopytka, w środę – że całkiem inna szczepionka powoduje encefalopatię, a w czwartek – że winny autyzmowi jest jednak tiomersal?

Ruchy antyszczepionkowe nie są chyba zbyt dumne ze swej dwustuletniej historii. Zaskakująco niewiele przeczytamy o niej na stronach internetowych i w antyszczepionkowych książkach. Warto tę historię przypominać – i samym antyszczepionkowcom, i społeczeństwu.

Wielu badaczy ruchów antyszczepionkowych pokazuje, w jaki sposób społeczne lęki przyczyniały się do kształtowania ruchów społecznych mających swoje struktury, zebrania, antyszczepionkowych celebrytów, wydające własną prasę, książki czy filmy. Z punktu widzenia semiotyki równie interesująca wydaje się relacja odwrotna. Od dwustu lat istnieje potężny ruch antyszczepionkowy. Ludzie, zasoby, książki, celebryci. Sensem ich istnienia jest podtrzymywanie i generowanie społecznych lęków. Ruchy antyszczepionkowe nie znikną dlatego, że obalimy fałszywe twierdzenia czy nawet – kapitulując – zmienimy składy szczepionek. Nic sobie nie robiąc z naszych wysiłków, po prostu wygenerują nową, równie straszną opowieść.

 

 

https://mitologiawspolczesna.pl/dlaczego-historia-ruchow-antyszczepionko...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:7)

Komentarze

 

Ja zaprzestałam wszelkich dyskusji z antyszczepionkowcami. Oni sami już mnie nawet nie denerwują, a wręcz są mi obojętni. Żal mi tylko ich dzieci. Generalnie zaliczam ich do grupy osobników irracjonalnych - "produktu ubocznego" technologicznie wysoce cywilizowanej epoki. Zauważyłam, że oni doskonale się  rozumieją ze zwolennikami teorii płaskiej ziemi i  szaleńcami, którzy w każdym wydarzeniu dopatrują się grubymi nićmi szytej konspiracji. 

Jednak po ciemnej nocy zawsze następuje dzień i wschodzi jasne słońce. A jeśli nawet nie za naszego życia, to cóż, jest nadzieja.

 

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

AgnieszkaS

#1581792

Uważałem to za taki irracjonalny margines, że nie zauważyłem jak problem się rozrósł !

Zastanawiam się czy ten margines nie jest hodowany celowo by zająć czymś osoby aktywne, szukające sobie miejsca.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

#1581799

Celowe inspiracje znamy z historii ruchów pacyfistycznych i zielonych na Zachodzie, później w grę weszła bardziej ezoteryka ze wszelkimi typu sektami. Co jakiś czas zjawiska i wyznawcy zlewają sie w jedno, są to kolejne mody i szały na coś (ang. fad), niemniej liczba zaburzonych nie jest stała, bo stechnicyzowane społeczeństwo głupieje na potęgę. A dziś mamy internet...

Jedną z bardziej zabawnych bądź tragikomicznych rzeczy rzeczy jest to, że szury oskarżające o depopulację, same powielają propagandę ruchów i sekt marzących o depopulacji- zielonych, anarchoprymitywizmu, "powrotu do natury" no i jawnych sekt, nie tylko pozornych niewiniątek new age.

Ezoteryka wypełnia wszelkie nisze- coś musi zajmować miejsce innych wierzeń, to sie sprowadza do wierzeń, jest więc fenomenem ''religijnym'' w socjologii i kulturze, ezoteryką a nie tylko jakims kontrowersyjnym przekonaniem. jesli spojrzec z tej strony, kolejne fale szurów i zwolenników tajemnych energii juz można sobie racjonalizowac, układając w glowie, bo każdy sie z tym zetknął i dorabiał wytlumaczenie np. za komuny (psychotronika, UFO, zielarstwo, życie po życiu) czy w szalonych latach 90-tych.

Dziś jednak mamy fanatyczne sekciarstwo, nic do takich nie dociera a dodatkowo są bardzo agresywni- po częsci wynika to z efektu synergicznego w necie, takiej radykalizacji postaw we wzajemnym nakręcaniu się, aż staje się tak przejaskrawiona, aż nierzeczywista i nie do wiary. jeszcze lepsze, że jest tam masa komuchów, dawniej agitujących marksizmem i ateizmem oraz starsze panie, wcale nie dostojne matrony lecz przypominające aktyw bojówek komunistycznych. jeśli to tak wyglądały sekty i herezje w dawnych wiekach, to wcale sie nie dziwię, że były tępione jako wywrotowi burzyciele ładu i gorszący agresorzy. to gorsze niż obłęd ze zdziczeniem, to już antycywilizacja, konieczność walki.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1582089

szczepić dzieci nie dlatego, że należą do grupy ludzi uważających, że Ziemia jest płaska, lecz dlatego, że jest zbyt wiele dzieci, które po otrzymaniu szczepionki czy szczepionek poważnie zachorowało. Notuje się w ostatnim czasie duży wzrost ilości dzieci z autyzmem, to wynik powikłań poszczepiennych. Wiele dzieci zostaje kalekami do końca skróconego życia. Polski przemysł farmaceutyczny został zniszczony, po prostu nie istnieje. Wszystkie leki i szczepionki sprowadza się z zagranicy i nikt nie kontroluje ich zawartości, skuteczności, czy terminu ważności. "Wali" się szczepionki w noworodki i często po kilka szczepionek od razu, nie można się więc dziwić, że rodzice są przerażeni. Jeżeli w zachodniej Europie nie ma obowiązku szczepień to dlaczego zmusza się do tego Polaków? Dlaczego nie odbudowuje się polskiej farmacji? Tych i podobnych pytań jest dużo więcej. Personel amerykańskich szpitali (lekarze, pielęgniarki, sprzątaczki)) ma obowiązek szczepienia się na grypę ale kombinują jak tylko mogą aby nie szczepić się, wiem to z pierwszej ręki.

https://www.facebook.com/search/top/?q=powik%C5%82ania%20poszczepienne&e...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1581828

Historia z "autyzmem poszczepiennym" to właśnie kolejny humbug. Już o tym pisałam. Zapewne pamiętasz z przeszłości "bajkę" o chłopcach, którzy są "zawsze opóźnieni w mowie". To byli ci chłopcy z Aspergerem, czyli (łagodną?) postacią autyzmu. Poszczepienne to są zapalenia mózgu z różnie nasilonymi następstwami - od znacznego otępienia do różnego stopnia obniżenia I.Q. Ale jest też inne kłamstwo takich różnych "eugeników" - w tych krajach gdzie ustawowo zabija się dzieci z zespołem Downa i innymi zaburzeniami genetycznymi, nawet do końca ciąży. Otóż - nie ma tam dzieci z zaburzeniami genetycznymi i wówczas statystycznie (!) wzrasta ilość dzieci z autyzmem i zesp. Aspergera (to są właśnie przekłamania statystyczne). Tak jest w Anglii południowej. Natomiast w północnej (tam nie zabija się dzieci z trisomią 21) ilość dzieci z autyzmem utrzymuje się na stałym od lat, niezmiennym poziomie.

A do szczepień p-w grypie nikogo nie namawiałam ani nie namawiam i sama się nie szczepię.

Natomiast problem "autyzmu poszczepiennego" i ruchów antyszczepiennych  w związku z pierwszą, jakoby antyszczepienną publikacją dr Andrew Wakefielda omawia rzetelnie inż. Jerzy Zięba: (https://static1.squarespace.com/static/57698667d2b8574e2db7710a/t/5958fa...́nienie+dotyczące+dra+Wakefielda.pdf) I - chwała mu za to.

Pozdrawiam serdecznie,

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1581949

Myślę, że dobrą praktyką jest pisanie wstępu do prezentowanego, cudzego tekstu ! Materiał jest bardzo dobry. Szczególnie dyskusja pod zalinkowanym oryginalnym tekstem.

Mam nadzieję na równie dobrą dyskusję u nas.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

#1581796