Lekarze mają rację. Nie ma przymusu pracy ponad siły. W prywatnych przychodniach też

Obrazek użytkownika Nathanel
Blog

Protest  lekarzy w Polsce, którzy odmawiają pracy w godzinach nadliczbowych, zakłóca pracę niektórych szpitali.

Finansowana przez państwo opieka zdrowotna jest chronicznie niesprawna, mówi się o niedoborze kadr i złej organizacji. W niektórych regionach procedura oczekiwania na bezpłatne świadczenia może trwać latami. Niskie zarobki mogą zmuszają lekarzy do pracy w nadgodzinach, choć w poniedziałek zaczęły obowiązywać podwyżki płac.

Kiedyś, w PRL. rząd oświadczył że się sam wyżywi. Twierdzono też że wszyscy mają takie samie żołądki. O tym wiedzą z pewnością lekarze i dziwne że mając takie same żołądki jaki inni Polacy żądają płacy minimum dwa razy większej niż zwykli ludzie.

Lekarze nie chcą pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo. Ja też tak uważam. Tyle tylko że należy odróżniać czas wykonywania pracy od czasu przebywania w pracy.

Polscy lekarze przebywając w szpitalu tracą czas ( i pieniądze). Siedzą w gabinetach wypisując bzdurne papiery. Wykonują czynności które z powodzeniem mogą wykonać pielęgniarki które także sporą część swojego czasu spędzają na piciu herbatki oraz oglądaniu internetu na służbowych komputerach.

Ani lekarze ani pielęgniarki nie mają czasu na opiekę nad pacjentami. Leżałem niedawno w szpitalu i wiem żeby nie pomoc innych pacjentów i opieka członków rodziny pacjen w szpitalu "zgniłby" dosłownie na łóżku.

Leżałem też w amerykańskim szpitalu mając takie same zwykłe ubezpieczenie jak emeryt z NFZ. Mam porównanie.  Tam lekarza widziałem tylko rano n obchodzie, gdy cały zespół lekarsko-pielęgniarski przeprowadzał szczegółowy wywiad z pacjentem , w tym lekarz tzw. prowadzący. Ustalono procedury na cały dzień i realizowały go pielęgniarki.

Nazwisko pielęgniarki odpowiedzialnej z opiekę nade mną ona sama wpisywała na tablicy w moim pokoju po uprzednim przedstawieniu się z imienia i nazwiska. Na tablicy było także nazwisko asystentki pielęgniarki odpowiedzialnej za opiekę w moim pokoju.

Lekarza więcej w tym dniu nie widziano na oczy. Ci którzy wykonywali zabiegi przechodzili na sale operacyjne. Gdzieś w szpitalu pozostawał tylko dyżurny zespół interwencyjny dla całego szpitala i izby przyjęć. W sytuacjach awaryjnych wyznaczeni lekarze byli do dyspozycji pod telefonem i w możliwie krótkim czasie byli gotowi zgłosić się w szpitalu.

Wolny od krótkiego dyżuru w szpitalu czas poświęcali na opiekę w prywatnych przychodniach obsługujących oczywiście pacjentów w ramach posiadanych przez nich ubezpieczeń. Nikt ich do pracy nie zmusza ale ci którzy nie praktykuja w szpitalu nie mają prawa wykonywania praktyki prywatnej. Proste i skuteczne.

Rząd nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Lekarzy zatrudnia nie ministerstwo ale prowadzący poszczególne placówki. Wtedy nie szpital zabiega o lekarza ale lekarz o możliwość pracy w szpitalu.A zarobki zależą nie od apetytu i pożądanego przez lekarza stylu życia ale od rangi placówki zdrowotnej i umiejętności poszczególnych lekarzy.

Takie rozwiązanie nie wymaga nakładów finansowych a tylko małego wysiłku intelektualnego.

W sytuacji gdy wszystko regulują indywidualne kontrakty między pracodawcą i pracobiorcą nie ma mowy o jakichkolwiek protestach zbiorowych.

Moja Gehenna na Pogotowiu Ratunkowym w Amerykańskim szpitalu.

Tak się złożyło że w tym roku musiałem skorzystać a pomocy lekarzy pogotowia ratunkowego aż trzy razy. Dwa razy w ciągu 9 ostatnich dni. Właśnie wróciłem i postaram się w skrócie wszystko opisać. Nie wiem czy to Wam pomoże czy zaszkodzi

W warunkach amerykańskich pogotowie ratunkowe to tylko ambulans z przeszkoloną załogą dobrze wyposażony a załoga potrafi pomóc praktycznie w każdej sytuacji.

W sytuacji awaryjnej dzwonisz - 911 i nie ma znaczenia czy to włamanie do twego domu, pożar czy potrzeba odebrania porodu lub atak serca.

Po telefonie w ciągu 2 minut w drzwiach stanęła policjantka z pełnym wyposażeniem do ratowania życia. Policjant potrafi wszystko to samo co członek zespołu w ambulansie.Poród odbierze też.

Ale dziś do szpitala, na EMERGENCY zawiozła mnie żona.

Nie jestem objęty żadnym specjalnym ubezpieczeniem, korzystam z dobrodziejstwa Social Security czyli naszego ZUS i państwowego systemu opieki zdrowotnej, polski NFZ.

Korzystam jednak z systemu dużej ogólnokrajowej firmy ubezpieczeniowej Aetna, która za moją zgodą korzysta z pieniędzy które w Polsce marnotrawi NFZ o otrzymuję pełen zestaw świadczeń medycznych z lekami włącznie. Dopłacam niewielką sumę miesięcznie ale to pozwala mi wybrać dowolnego specjalistę bez konieczności otrzymania skierowania od lekarza prowadzącego.

Moim lekarzem prowadzącym jest doktor Ewa, lekarka z Polski. Wybrana w plebiscycie jaki władze stanowe prowadzą wśród pacjentów na najlepszego lekarza domowego. Nawet gdy przeniosła swoją przychodnie do innego miasta poszedłem za nią. Na wizytę jadę godzinę, ale byłbym jechał i dwie (jeśli trzeba)- tak jak do mojego kardiologa jadę dwie godziny.

Moim sercem opiekuje się szpital w którym szlify kardiochirurga zdobywał prof. Z. Religa a po nim kilku innych polskich wybitnych kardiologów. leczenie w tym szpitalu nie kosztuje mnie ani centa. Koszty badań i leczenia pokrywa ubezpieczenie i organizacje charytatywne.

Pozostali lekarze specjaliści ( kardiolog też) to Żydzi . Doskonali troskliwi lekarze i żadnemu z nich nie przeszkadza mój duży krzyżyk, którego nie kryję i się nie wstydzę. Żaden z nich nie nosi na sobie widocznych oznak swojej religii.

Miałem też jednego specjalistę Polaka i piszę o nim w czasie przeszłym. Tak jak w Polsce jedynie troszczy się o zarobek a nie o pacjenta. Jego personel jest niezdarny i chaotyczny, Nie dbają o interes. Chodząc tam czułem się jakbym nigdy z Polski nie wyjechał.

Ale wróćmy do Emergency Room.

Tak to mój szpital.

Rejestracja trwała tylko chwilę gdyż byłem już tam wcześniej i miałem tam operację więc wszystko już w systemie komputerowym jest. Potwierdzono tylko moją tożsamość używając skanera dłoni, nie mylić z odciskami palców.

Aha. Dziś jest niedziela ale potrzebowałem pomocy mojego lekarza specjalisty. Miałem sytuację bardzo groźną i potrzebowałem pomocy lekarza. Ni opisuję choroby bo to prywatna sprawa.

Zadzwoniłem do przychodni gdzie pełni dyżur pielęgniarka. Ona decyduje czy mam dzwonić po pogotowie czy działamy według innej procedury. Sprawdzili czy nie zmieniłem numeru telefonu a po kilku minutach zadzwoniła do mnie lekarka, jedna w kilku w tej poradni, która dziś miała dyżur.

Poprosiła mnie abym dojechał na pogotowie to zrobią niezbędne testy i wszystko co konieczne

Po rejestracji posadzono mnie na wózek mimo że czułem się ogólne dobrze poza tą wyjątkową sytuację. Przepraszano że muszę kilka minut poczekać gdyż jest przygotowywane dla mnie łóżko.

Tak wygląda sala pacjenta na pogotowiu.

Przebrano mnie w szpitalny strój podłączono monitoring i za chwilę przyszła pielęgniarka która przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad wprowadzając wszystkie dane do komputera. Zaraz po niej przyszła pani lekarz która w poprzedni piątek założyła mi niezbędne urządzenie, które teraz zdjęła i pobrała próbki do analizy dla szpitalnego laboratorium.

Dopiero wówczas przyszła osoba od "finansów" ale też tylko sprawdziła czy ma prawidłowe dane w komputerze.

Po tym przyszedł drugi lekarz, który jak się okazało bywał w Polsce- prowadził wykłady w Zielonej Górze.

Pielęgniarka zaglądała do mnie systematycznie. Po dwóch godzinach pobrała kolejne próbki do analizy porównawczej.

W międzyczasie odwiedził mnie woluntariusz z cudownym pieskiem - który jak stwierdził najlepiej obniża ciśnienie. Psina wylizała mi rękę z rzadko spotykanym entuzjazmem Suczka miała na sobie zgrabna kamizelkę z napisem " leczące pazurki" naprawdę poczułem się lepiej.

Wkrótce przyszła pielęgniarka z informacja że mój organizm zaatakowała infekcja, na szczęście nie wymagająca pozostania w szpitalu.

Zaraz też ponownie przyszła pani doktor omówiła ze mną co mam robić dalej i stwierdziła że mogę iść do domu. Przepisała antybiotyki.

Jutro mam wizytę u mojego lekarza specjalisty o godz. 12: 15 i z pewnością o tej godzinie będę w jego gabinecie.

Potem przyszła jeszcze inna pielęgniarka, przyniosła wypis ze szpitala, tabletkę antybiotyku oraz receptę na resztę.

Mogłem się ubrać i razem z żoną, która bez problemu przez te trzy godziny była ze mną w sali, jechać do domu.

PS. Wizyta w aptece wraz z potwierdzeniem że ubezpieczenie pokrywa lek zajęła kilkanaście minut. Antybiotyk ( pełna seria na 10 dni) kosztował mnie w przeliczeniu na złote - 10 zł.

Muszę zapytać i poprosić Was o radę - czy powinienem wracać do Polski ? Byłem w rozterce ale wróciłem.

Czy Duda z Morawieckim  pod batutą Kaczyńskiego zapewnią taka opiekę, nie tylko emerytom?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:12)

Komentarze

dla amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej - do czasu...

Wpierw sama starałam się "obniżyć" te jego wysokie oceny - referując doświadczenia "moich" pacjentów, którzy - znając  opiekę lekarską w Polsce, z czasów "peerelu" trafili do Ameryki. I nie były to doświadczenia zachwycające, czy zachęcające.

A potem... Potem zdarzyło się, że sami znaleźliśmy się w Ameryce - bez kompletu niezbędnych leków, koniecznych dla zachowania wzroku Mogensa. Najprostsze wydawało się pójście do apteki - mam pieczątkę i legitymację (Medical Identity Card), międzynarodową, dzięki którym otrzymywałam niezbędne leki w aptekach, w różnych krajach europejskich... Nie w Ameryce... 

Natychmiast odesłano nas do przychodni dyżurnej (zdarzyło się w niedzielę). Tam - kolejka - "lepsza" niż nasze obecne, krajowe, zaś - do wypełnienia - kwestionariusz (nikt nie chciał słuchać, ani tym bardziej pytać - dlaczego, lub po co, zgłaszamy się do lekarza). Otrzymaliśmy tylko pouczenie, że nasze (międzynarodowe) ubezpieczenie zdrowotne - tutaj nie obowiązuje.

Pierwsze pytanie kwestionariusza - po ręcznym wpisaniu danych osobowych to - skąd (od kogo) otrzymaliśmy wiadomość o owej przychodni. Kilka następnych pytań - bardzo podobnych. Dość ambitnie starałam się odpowiedzieć, co wreszcie wstrzymał "mój" Pan - stwierdzając słusznie, że nie jesteśmy w przedsiębiorstwie handlowym. Podczas blisko godzinnego oczekiwania z gabinetu lekarskiego wyszła jedna osoba, weszła następna, a było ich tam, przed nami, około dziesięciu. Nie uśmiechało się nam czekać dziesięć godzin. Kwestionariusz wyrzuciłam, wróciliśmy do domu. Tutaj, w książce telefonicznej, nasza gospodyni wyszukała adres i telefon poradni okulistycznej, gdzie podane były nazwiska i telefony poszczególnych lekarzy. Wybrałam kolegę o niewątpliwie żydowskim nazwisku, choć jego specjalnością, zgodnie z nazwą poradni była korekcja wzroku. W poniedziałek rano zatelefonowałam, przedstawiłam się, "wyłuszczyłam" sprawę. Odpowiedź krótka - proszę przyjść! W recepcji - uprzejma pani wręczyła mi przygotowane opakowania leków - próbki lekarskie, z firm farmaceutycznych. Chciałam osobiście podziękować panu doktorowi, i nawet intuicja mnie nie zmyliła - właściwie rozpoznałam idącego korytarzem starszego kolegę, choć określić go mianem Phorma typica byłoby raczej trudno: taki przedwojenny, europejski doktor - Polak, Duńczyk, Austriak, Anglik... Nie pytał o żadne referencje, ani o nazwisko, pomógł - jak kolega - koledze ("Duńczyk" to też lekarz).Są ludzie i... Są szpitale, są przychodnie, jest system i... co z tego?

Byłam oczywiście w innych aptekach - w Austrii, w Szwecji, na Wyspach Owczych... 

Najlepiej było chyba na Islandii - tam, z przydrożnej apteki farmaceutka porozumiała się z lekarzem, a on - drogą elektroniczną - przekazał niezbędną receptę. Całość "interwencji" to ok. 15'.

Do Ameryki raczej nie wrócimy...

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1555402

Zależy gdzie się ulokujesz. Jesli trafisz w środowisko afrykańsko- latynoskie no to tam jest "meksyk". Jeśli trafisz w jak ja to nazywałem w rejon "getta polonijnego" to jest lepiej ale nie beznadziejnie.

Korzystałem z dwóch polskich lekarek rodzinnych. w pierwszym miejscu było jak w Polsce układy i ukladziki, znajomi przyjmowani poza kolejką. Potem jedna z pań która nie mogła tego znieść otworzyła własną poradnię w której już było normalnie i to ona została przez pacjentów uznana za jedna z najlepszych w stanie New Jersey. U specjalistów  wizyta umawiana była ma określoną godzinę i nigdy nie czekałem dłużej niż 15 -20 minut . I o dziwo e Polsce też już tak jest w poradniach prywatnych.

PS.jeśli idzie o realizację recept w USA to nie wystarcza mieć uprawnienia ale lekarz musi być zapisany w systemie elektronicznym.Wówczas nawet wystarczy telefon lekarza do apteki lub aptekarza do lekarza aby w ciągu półgodziny lek otrzymać.

Leki stosowane długoterminowo moga być dostarczane wprost do domu pacjenta i wówczas nawet kosztują taniej.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1555404

że obecni strajkowicze-rezydenci - to "wynachodek" tej Kowy Epacz (że "polecę" Brixenem): ówczesna minister zdrowia zorganizowała to dla swej córuchny (a czemuż, skoro tam tak "dobrze", nie wyjadą one wreszcie do tej, wielekroć zapowiadanej, Kanady?).

I co, twoim zdaniem, ma do reformy opieki zdrowotnej "Duda z Morawieckim pod batutą Kaczyńskiego"?. Trochę Ci się adresy "pomerdały" (to wiek, czy może, wspominana przez Cię, choroba?)

Pozdro,

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1555403

Tu do Canady odpadow zydopostPRLowskich .Co to Canada to wysypisko smieci ze mozna tak bezkarnie mowiac po hebrajsku byle szmata i barachlem balaganic.

Czesc medykow w Polsce to ma mentalnosc PRLowska - kastowska tak jak kasta tych lepszych Polakow prawnikow,jest to nowobogacka JELITA w Polsce co ma w oczach piniadze jak zobaczy klijenta bo nie czlowieka potrzebujacego pomoc.

Rozpastwili sie dziki sytemowi i samym Polakom co ich tak zaczeli traktowac jak by rzeczywiscie zachodzila kastowosc.

Rzad boi sie tez ich ruszyc a przeciez czesto dorabiaja sie majatkow na panstwowym sprzecie ito jest tajemnica wszyskim znana,a przeciez to jest kryminal bo to zwykli zlodzieje mienia panstwowego.Ale w Polsce tez jest podzial kastowy na zlodziei tych lepszych i tych gorszych w zaleznosci tez od kasty z jakiej sie wywodza.Sa  rowni i rwniejsi mowiac klasykiem a swinie sie maja najlepiej ,mama nadzieje ze w koncu te swinie pojda na kielbase.

Co do lekarzy w Polsce a wlsciwie co do tej gowniarzerni ktoraa dopiero pretenduje byc lekarzami to zapomnieli o jednym ze bycie lekarzem to jest sluzba i w dodatku ludzi z powolaniem a nie kujonstwa wsadzonego po znajomosci aby byli biznesmenami w bialych kitlach.Tu potrzeba dobrego sierzanta zeby im o tej sluzbie przypomnial i ustawil do pionu ,a jak nie to won.Reforma musi byc od podstaw i lekarze jak inne sluzby musza podlegac tym samym rygorom.Zatrudnic wiecej dyplomowanych pielegniarek czy paramedykow  z uprawnieniami wypisywania wiekszosci lekarstw, aby wyreczyly zapracowanych lekarzy - juz widze jaki bylby skowyt.W Canadzie wiekszosc pracy co w Polsce wykonuje lekarz wykonuje pielegniarz czy pielegniaraka.

Idac do swojej apteki ,gdzie mama swoje zdeponowane recepty w momencie kiedy konczy mi sie waznosc ktorejs , a mam wiekszosc wypisana na dwa lata , przy czym wykupuje tylko te ktore uwazama za stosowne ,przed terminem jestem informowany ze musze je przedluzyc.Po czym dzwonie do asystenta mojego kardiologa informujac go o tym.

Nastepnego dnia dzwoni apteka ze juz maja recepte i tegoz samego dnia faksem do mnie przychodzi skierowanie na badania laboratoryjne.Pobieranie krwi trwa caly dzien tylko zalezy czy sie wytrzyma byc godnym co w moim przypadku nie ma problemu jadam w zasadzie raz na dzien.Wyniki badan sa wysylane do lekarza,ktory na ich podstawie moze skorygowac lekarstwa badz wezwac mnie osobiscie na inne badanie badz wizyte.Tak ze jak widac ja i lekarz nie tracimy czasu.

A dodam jeszcze ze lekarstwa apteka ludziom starszym lub tym co  nie moga osobiscie sie pofatygowac do apteki sa dostarczane do domu i jak sie chce rozdzielone w przegrodkach na caly miesiac ,tak ze nie ma pomylki co do dnia i pory i przepisanego lekarstwa.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1555416

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

casium

#1555421

Nie ja wciskam/wciskałam te Kopacz/ki do Kanady - to sama Kopacz/ka tam się rzekomo, z rodziną, wybierała (z tym ukraińskim zięciem i córunią). Jak zwykle - kłamała! A ktoby chciał w Kanadzie zaakceptować takiego niedouka z Polski, co to "rezydował" zamiast praktykować. Teraz już widać - co nam daje takie rezydowanie.

A system kontroli i leczenia, który opisujesz - rzeczywiście racjonalny, wart byłby zastosowania również w Polsce. Choć po wszelkich, wprowadzanych od blisko 20-tu lat reformach - trudno byłoby coś takiego szybko zorganizować, czyli - przeorganizować system. Byłoby to znacznie łatwiejsze, gdyby ktoś z decydentów miał ideę aby to wdrożyć w 1998.

Przy okazji - w Danii również leki mogą zostać dostarczone do domu ludziom starszym i chorym, na zlecenie lekarza.

Natomiast przed "słynną" reformą opieki zdrowotnej w Polsce - szereg badań było pobieranych u pacjenta w domu - gdy był on niepełnosprawny lub ciężko chory (badania laboratoryjne, EKG), szereg innych - po ustaleniu terminu - też wykonywano "od ręki".

Eeech, o czym my mówimy.

Wiele rzeczy "już było", jak choćby tzw. nauczanie początkowe, które wprowadzono w szkołach podstawowych, w dwudziestoleciu międzywojennym - jako zasadę. Tuż po wojnie, jeszcze się (krótko) zdążyłam uczyć w owym systemie. A teraz - taki system jest wielkim "nowym odkryciem", rewelacją. I oczywiście są "nowe specjalizacje nauczycielskie", miast pewnych, starych, sprawdzonych zasad i sposobów.

Ukłony,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1555447

Ja mam mieszane uczucia czytajac Panski artykul.

1) Bardzo negatywnie przyjmuje okreslenie, ze pielegniarki nie pielegnuja, tylko pija kawki czy herbatki. Nie wspomina Pan wcale o wspolodpowiedzialnosci za zycie ludzkie w swiatek, piatek czy niedziele. Nie wiem w jakich szpitalach Pan bywal, z pewnoscia obraza Pan  tu  cala mase ciezko pracujacych pielegniarek.

2) Ja radzilabym sie tymi sprywatyzowanymi klinikami na Zachodzie  nie zachlystywac. Podam panu przyklad porownawczy:

Niemcy:

szpital panstwowy : 6 pielegniarek na rannym, 4 pielegniarki na popoludniowym dyzurze, 1 w nocy na 34 pacjetow

Szpital sprywatyzowany: 3 pielegniarki na rannym, 2 na popoludniowym, 1 na nocnym  dyzurze na 42 pacjetow.

czy wydaje sie Panu, ze tym  pielegniarkom w  prywatnym szpitalu starczy czasu, zeby dokladnie umyc  pacjetow?

Moge Pana zapewnic, ze nawet tym pielegniarkom w szpitalu panstwowym pot leci po pupie, bo spoleczenstwo bardzo stare i doslownie kazdy potrzebuje pomocy.

Jestem zdania, ze szpitale nie moga na siebie zarabiac, co najwyzej dorabiac. Szpital taki  traci "serce" Pacjeci sa operowani, i ze szpitala jak najszybciej zwalniani( wprost wyrzucani), i takiego szefa kliniki nie obchodzi, ze pacjent jest samotny i nie ma opieki.

Poza tym bardzo mnie ciekawi ile musiala za panski pobyt w szpitalu w Ameryce  zaplacic panska polska ubezpieczalnia. Ja wiem jakie rachunki wysyla moj szpital do ZUS-u w Polsce. To sa bardzo wysokie sumy. A pacjetowi sie wydaje , ze za granica to wszystko takie tanie.

Ja uwazam, ze praca ponad etat jest bardzo ciezka, ja bym  tej dodatkowej pracy nie mogla wykonywac, bo moj etat jest ciezki. Dlatego tak na tych lekarzy nie psiocze. A to , ze co niektorzy czynia to ze wzgledow politycznych to juz inna sprawa.  Nie chca czy nie moga pracowac, dostana mniej pieniedzy. Rozwiazaniem byloby zatrudnic troche wiecej lekarzy i pielegniarek.

Na koniec dodam, ze nie mam pojecia o polskiej sluzbie zdrowia, znam ja tylko z prasy( nieraz bardzo stronniczej) i z opowiadan kilkorga znajomych pracujacych wsluzbie zdrowia.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1555418

Polski ZUS nie płacił za mnie ani grosza bo mam tamtejsze ubezpieczenie. Z USA i Polski opisałem swoje wlasne doświadczenia i to z ostatnich lat. W Polsce wiele się zmieniło na lepsze ale jest jeszcze więcej do zrobienia. Nie opisałem  wszystkiego chocby tego że pozostawiono na korytarzu otwartą szafke z lekami o działniu narkotycznym bez żadnego nadzoru i zabezpieczenia i nie specjalnie sie panie pielegniarki zmartwiły gdy im o tym powiedziałem. Nawet się zdziwiły a ja powinienem wyjąc wszystko i wynieść prosto na policję ( w szpitalu byłem w odwiedzinach).

Niektórym ludziom zostały w genach nawyki z PRL-u.

Zresztą każdy dobrze wie jak jest. Jak slyszę że lekarze żadają podwyzek a są wśród nich tacy od których po klilku dniach pobytu nie mozna się dowiedzieć jak była diagnoza przyczyny udaru mózgu ( pani doktor nir miała czasu na takie rozmowy) a dopiero na prywatnej wizycie w warszawie można było się dowiedzieć szczegółów i uzyskać wskazania doleczenia.

Ostatnio spedziłem pół dnia na SOR i też skończyło się na standardowej interwencji z laptopa bez diagnozy. nawet, jak powiedział lekarz rodzinny nie wykonano niezbednych badań krwi nie mówiąc o badaniu MRI ( które wlaśnie zamówiłem prywatnie).

Ale już się przyzwyczaiłem i od razu proszę o takie skierowania na badania abym nie czekał pół roku. Płace i mam co potrzeba niemal natychmiast czyli tak jak powinno być w/g konstytucji.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1555420

Pół dnia to dobry wynik.

Swego czasu czekałam dłużej ze skomplikowanym złamaniem  dłoni w 4 WSKzP we Wrocławiu. Miałam jednak bardzo dużo szczęścia. Trafiłam na chirurga, który praktykował w szpitalu USArmy w Afganistanie. Nie wnikając w szczegóły chirurg poskładał mi kości i kosteczki rewelacyjnie! Sprawny manualnie operator, z iskrą Bożą, potrafiący zrobić dobry użytek z nabytej od Amerykanów wiedzy! 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

casium

#1555423

1. "Rząd się sam wyżywi" - słowa Chazara Jerzego Urbana - byłego rzecznika rządu PRL warto uzupełnić. Nie tylko rząd się sam wyżywi, ale i wyleczy! Ma gdzie - klinikę rządową i za co - z naszych podatków, VAT-ów i innych danin. O tym musi pamiętać każdy wyborca.
2. Lekarze mają rację w jednym - nadgodziny. Jest rzeczą chorą pracować powyżej 48 h na tydzień. Ani to bezpieczne dla lekarza i pacjenta ani to efektywne. Bo wraz z przepracowaniem rośnie ryzyko popełnienia błędu, gdzie błąd może przynieść (i bywa, ze przynosi) opłakane skutki. Nierzadko przepracowanie kończy się śmiercią samego lekarza.

3. W zachodniej Europie pielęgniarka nie jest "przynieś, wynieś, pozamiataj" dla lekarzy! Pielęgniarka zajmuje się pacjentem, a nie wypisuje kwity za lekarzy etc!

Pokój służbowy polskiej pielęgniarki oddziałowej tonie w papierach, wykresach, statystykach, wynikach badań . Pielęgniarka oddziałowa zajmuje się 1000 spraw i na realizację obowiązków wynikających z kompetencyjnego zakresu obowiązków czasu brakuje. Stwierdzenie, że:" pielęgniarki które także sporą część swojego czasu spędzają na piciu herbatki oraz oglądaniu Internetu na służbowych komputerach" to slogany i zwykłe przegięcie. Zapewniam pana, że wiele pielęgniarek nie ma czasu skonsumować zabranego do pracy śniadania! Informuje uprzejmie pana przy okazji, że we Wrocławiu średni personel to w zdecydowanej większości starsze panie zbliżające się do emerytury. Proszę zauważyć (bo to i pana może dotknąć jeżeli wrócił pan do Ojczyzny) pogłębiający się od kilku lat problem braku specjalistek w tym pielęgniarek anestezjologicznych. Na każdym polu operacyjnym powinien być zespół :anestezjolog + pielęgniarka anestezjologiczna. Przypadki, że na dwóch polach pracuje 2 lekarzy i 1 pielęgniarka to nic nowego. Ostatnio jednak bywa, że na dwóch polach pracuje 1 anestezjolog i 1 pielęgniarka (bywa jeszcze gorzej - szpitale podejmują ryzyko kwalifikujące się pod lupę prokuratora)!!! Nietrudno sobie wyobrazić co się stanie w przypadku powstania jednoczesnych komplikacji anestezjologicznych na obu polach operacyjnych! Co do pielęgniarek dyżurujących na oddziałach to powiem tak: nie mają czasu podrapać się po plecach z prostego powodu - vakaty! I dlatego można „zgnić w łóżku...”

4. Polska służba zdrowia wymaga modyfikacji. To nie może być tak, że miesiącami czekamy na przyjęcie przez specjalistę, i badania np. tomografem, a latami na zabieg operacyjny. To nie może być tak, że np. w kwietniu 2017 r. w przychodni na ul. Legnickiej 61 we Wrocławiu kardiolog (czas oczekiwania na wizytę wynosi ponad 100 dni) kieruje na badanie ciśnienia Holterem i badanie zainteresowany realizuje w III dekadzie listopada 2017 r. W DOLMEDzie we Wrocławiu na odczyt z Holtera czeka się 6 miesięcy sic!

5. Składka zdrowia obywatela MUSI być przywiązana od dnia urodzenia do śmierci, do obywatela imiennie! Czas na zakończenie komuny w tej istotnej kwestii! To obywatel musi posiadać narzędzie w jaki sposób korzystać będzie z posiadanych składek i decydować ile ewentualnie dopłaci za jakość lub szybkość obsługi!!!

6. Należy skorzystać z "dobrych wzorców amerykańskiej służby zdrowia", którą stać by znajomą Amerykankę posiadającą 28/124 krwi indiańskiej w wielu stanach USA leczyć za darmo włącznie z darmowymi lekami! !

7. Czy pastylka np. rivanolu zawiera sproszkowane złoto, że jej cena w aptece stacjonarnej wynosi 5 zł a w internetowej 4,20?

PS

„Obejmując resort zdrowia, minister Konstanty Radziwiłł zapowiadał, że planowane zmiany będą szeroko konsultowane i wprowadzane w ewolucyjny, bezpieczny dla pacjentów sposób. Ta obietnica jest realizowana – reformy systemowe są starannie przygotowywane i będą wdrażane tak, by uniknąć chaosu w służbie zdrowia i dezorientacji pacjentów.”

Wiele zrobiono – wiele jeszcze do zrobienia.

Czekam, może doczekam sprawnie działającego systemu zarządzania służbą zdrowia oraz zagwarantowania obywatelom powszechnego dostępu do pomocy medycznej - jednego z najważniejszych założeń programu rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1555419

Tez bardzo popieram punkt 5), tyle ze przy takiej masie ludzi starych jest to niemozliwe. Cieszylabym sie gdyby choc 10% szlo na prywatne konto wplacajacego (  mogloby byc nawet dalej przy ZUS-ie). 90 % musialoby pokrywac wydatki bierzace - ale bylby to krok w dobrym kierunku.

Jezeli chodzi o P.4.  ja musialam w Niemczech czekac okolo 4 miesiecy na takie badanie - tak wiec Polska, az tak bardzo nie odstaje, Roznice widze w tomografii - terminy otrzymuje sie tutaj  z dnia na dzien.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1555422

Za PO strajk lekarzy był zły , za PiS dobry

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1555428

Kiedyś przyśpieszano taśmę w fabrykach by zmusić robotników do większej wydajności za tą samą wypłatę. Ale to podobno był agresywny kapitalizm. Dobra Zmiano - chyba nie tędy droga.

Inna sprawa, że oczekiwania rezydentów to przesada. Gdzie byli jak POprzednie rządy kierowały Służbę Zdrowia w ślepą uliczkę Usług Zdrowotnych. Na ich końcu była chyba weterynaria dla ludzi (bez urazy dla lekarzy dla zwierząt).

Tak czy owak konflikt wydaje się elementem walki z rządem. Czasem nawet słuszne hasła w niesłusznych rękach mogą słuzyć kolejnym targowicom.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ostatni legion

#1555480