Francja wyszła z kolonii, ale kolonializm z Francuzów nie wyszedł

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Świat

Czy nie zaczynamy żałować Holland'a i Chiraca? Dzisiaj wydaje się, że słowa o tym, że Polska nie powinna "wymyślać sobie współpracy z Trumpem", z USA, albo też, że "straciła dobrą okazję do tego, by siedzieć cicho", były mniej obraźliwe, bezczelne, niż zachowanie Macrona.  

Jeszcze nie znajduję komentarzy do jego słów o Zimbabwe. Może francuskie media nie będą chciały ich nagłaśniać? Wczoraj chyba wszystkie media powtarzały "połajanki" Macrona, że kraje Europy Środkowej "zdradziły" i traktują Unię Europejską "jak supermarket". To, niestety, bardzo źle nam się kojarzy z niedotrzymanymi we wrześniu 1939 roku porozumieniami, zdradą Polski samotnie walczącej z Hitlerem i z drugiej strony - napadniętej przez Stalina.  Tak, będą nam wypominać ich wielką pomoc, ten ich żółty ser i powielacze cichcem przemycane dla "Solidarności", ale to nas, demonstrujących i strajkujących, nie ratowało przed aresztowaniami i biciem. I dzisiaj podobnie: od nas chcą walki o wartości, idee, a sobie pozostawiają "pragmatyzm". Taka to francuska "solidarność". Ale, gdy odzyskaliśmy nasz kraj, to od razu pojawili się i Francuzi, by nam "sprywatyzować" Telekomunikację Polską, zainstalować ich firmy, banki i supermarkety. To właśnie Francuzi traktują Polskę jak jeden wielki supermarket, w którym ma być stała przecena, wyprzedaż, a oni mogą sobie wybierać, co chcą. Dzisiaj "new boy", jak Macrona nazwał Orban,  wypomniał Polsce "zerwany" kontrakt na caracale. - "Potraktowaliście Francję gorzej, niż my potraktowalibyśmy Zimbabwe" - powiedział. Skandaliczna wypowiedź, wskazująca, jak francuska klasa polityczna traktuje inne kraje, z pogardą wobec jakiejś tam byłej kolonii.

Macron miał w czasie kampanii taki incydent, że musiał tłumaczyć się ze swoich wypowiedzi o unieważniających zbrodnie dobrach cywilizacji, jakie Francja dała Algierii. I wtedy, pod presją krytyki, niczym cyrkowy iluzjonista, Macron odwrócił sytuację i powiedział, że kolonizacja była zbrodnią przeciwko ludzkości, barbarzyństwem. Wszystko po to, by nie stracić głosów wyborców pochodzących z dawnych kolonii. Nic się jednak tak naprawdę w poglądach, w myśleniu tych francuskich elit nie zmieniło.  Francja wyszła z kolonii, ale kolonializm z Francuzów nie wyszedł. Choć nie ze wszystkich kolonii i nie całkiem.

Nas również próbują kolonizować. Tak, jak w Afryce, stawiają swoje supermarkety, w których tubylcy skazani są na kupowanie ich towarów, podczas gdy ich targi, bazary i sklepy giną, zamierają ich fabryki, warsztaty, hodowle, sady i uprawy... A my, jak dzicy Afrykańczycy paciorki, powinniśmy od nich kupować caracale?  Mają, według nich, przewagę cywilizacyjną, środki europejskie, stąd ten pogardliwy ton. To oburzenie, że mogliśmy wyzwolić się z przypisywanego nam kompleksu niższości i potraktować ich jak każdego innego handlarza. Bo przecież nie ma nic upokarzającego dla nikogo w tym, że - jeśli się targujemy i na koniec towar nie jest dla nas zbyt atrakcyjny, a cena interesująca - to odmawiamy kupna.

Upokarzające są dopiero słowa Macrona, który sugeruje, że Francja została przez nas potraktowana tak podle, że podlej to już sami Francuzi nie mogliby potraktować nawet takiego Zimbabwe! A dlaczego to Zimbabwe takie jest biedne, takie ostatnie? Bo było eksploatowane przez brytyjskich kolonistów, bo przez 30 lat od odzyskania niepodległości musiało borykać się z trzymającymi dalej władzę białymi farmerami, z lewactwem i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, przez który utrzymywał się tak długo reżim Mugabe. W stolicy tego biednego kraju są już też hipermarkety z coca colą, sklepy wielkopowierzchniowe. Ale - trzeba przyznać - rząd Mugabe nie pozwolił sprzedać państwowej huty Zisco koncernowi Arcelor Mittal, nie tak, jak rząd Leszka Millera, który sprzedał za bezcen cztery huty, Polskie Huty Stali. 

Macronowi chodzi nie tylko o jakieś Paris-Bas, Carrefour, Leroy Merlin, Sephora, Geant, Intermarche, E. Leclerc, Decathlon czy Bricomarche. Drobiazgi. W jego programie wyborczym były trzy główne punkty, które uderzają w Polskę: zmiana regulacji unijnych w odniesieniu do tzw. pracowników delegowanych, bo Polacy i polskie firmy są zbyt konkurencyjne dla Francuzów; faworyzowanie francuskiego rolnictwa poprzez wspierające regulacje wewnętrzne (przymykanie oka na błędy w wydatkowaniu unijnych funduszy) i w negocjacjach w Brukseli (podczas gdy polscy rolnicy są dla nich ważnymi rywalami w sprawie podziału środków UE); nacisk na ekologię i odnawialne źródła energii, podczas gdy polska gospodarka stoi na węglu (powraca sprawa francuskiego atomu dla Polski). Czy to nie jest otwarte  wypowiedzenie przez nowego prezydenta Francji wojny Polsce, zamiaru zgniecenia jak jakiejś kolonii?

Szantaż kwestią tzw. uchodźców może mieć wpływ na ewentualne ustępstwa w tych ważnych sprawach gospodarczych. Poza tym wskazywanie Polski jako tego "niesolidarnego" członka UE zdejmuje z francuskiego rządu jakąś część odpowiedzialności za to, co się dzieje w ich gospodarce. Francja z jej gargantuiczną biurokracją i wydatkami publicznymi, deficytem przekraczającym notorycznie limit 3% PKB określony przez traktat z Maastricht, rosnącym lawinowo długiem publicznym, jest na prostej drodze do bankructwa. Czarna dziura. 

A porównań obecnego prezydenta Francji do prezydenta Zimbabwe używają sami francuscy komentatorzy, w opozycji do Francji Karola Wielkiego, Ludwika XIV i Napoleona. Francja potrzebuje bowiem lidera z wizją, ambicją, a tymczasem...

Jeśli szefowie Grupy Wyszehradzkiej, tzw. V4, liczyli na to, że Macron zrozumie potrzebę rozszerzenia dialogu między europejskimi partnerami, by skończyć z dotychczasowym monologiem Berlina, to właśnie spotkało ich rozczarowanie. "Nie może być słusznym żadne rozwiązanie, które nie byłoby słusznym dla Niemiec i Francji" - przekazała niemiecko-francuska para polityków w po piątkowym szczycie. Wspólny komunikat Merkel i Macrona był jednoznaczny: "Symbioza Francji i Niemiec jest warunkiem postępu Europy". Merkron, Makerel i Emangela - takie przezwiska nadała im od razu francuska prasa, a niektórzy komentatorzy piszą o "uwielbianym" nowym prezydencie - "Macrout" i kojarzą go z Sorosem i spółką. To ci, którzy stoją za "Emanegelą" będą "ożywiać" Unię, będą "nowym motorem Europy". To im potrzebne były kraje Europy Środkowo-Wschodniej jako rynki zbytu, ale gdy ich tania siła robocza przestała wystarczać, Merkel zaprosiła tzw. uchodźców. W ciągu ostatnich miesięcy zmienia się narracja: mówi się już o imigrantach, kontroli granic, pomocy udzielanej poza UE, deportacjach i posyła dodatkowe jednostki policji do Calais.  Program tzw. relokacji wkrótce wygaśnie z rezultatem 15-procentowej realizacji przez część krajów członkowskich, skłóceniu i podziału UE w jednym z bodaj najtrudniejszych momentów w jej historii. Jednak nikt z unijnych władców-biurokratów nie chce przyznać głośno, że ta decyzja była kompromitacją, a konsekwentne trwanie w tym błędzie prowadzi do rozpadu Unii. Dalsze negocjacje w październiku. 

http://wyborcza.pl/7,75399,22000901,emmanuel-macron-na-spotkaniu-z-premi...

http://www.lefigaro.fr/international/2017/06/23/01003-20170623ARTFIG0035...

http://ripostelaique.com/macron-raconte-aux-algeriens-que-les-francais-s...

https://www.rts.ch/info/depeches/#timeline-anchor-8726607

https://www.yahoo.com/news/emmangela-show-reasserts-eus-franco-german-al...

http://www.lemonde.fr/europe/article/2017/06/23/la-france-assure-vouloir...
 

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Mówić jednym tonem jak Makrela z Makaronem...

Tfu!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1542886

A tym czasem w Moskwie umieją sobie radzić z muzułmanami. W końcu Moskwa największe europejskie miasto muzułmańskie. Proszę jacy grzeczni. Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1542892