Konfrontacja wiary z faktami

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Idee

Tytuł może być wielorako rozumiany. W tym przypadku wiara jest po stronie negujących historyczność Chrystusa, gdyż faktów prostych, tzn. nie powstałych w wyniku dedukcji, na niehistoryczność Chrystusa brak. Pewna ich ilość z kolei potwierdza jego istnienie. Nie przywołuję tu Nowego Testamentu, gdyż chodzi tu głównie o fakty spoza kręgów wczesnego chrześcijaństwa. Mowa jest o wierze w odniesieniu do ludzi określających się jako niewierzący. Faktycznie jednak takowi nie istnieją, gdyż jeśli są ateistami, to muszą wierzyć, że Boga nie ma. Wiedzieć znaczy bowiem, opierać się obiektywnych przesłankach.

W polityce jest tak, że ci co z niej żyją – nie znaczy to wcale, że w niej coś pożytecznego robią – z pewnością wiedzą dlaczego robią tak, jak to robią, a nie inaczej, boć przecież jeśli nie dla dobra publicznego, to przynajmniej dla siebie coś tam sobie przysporzą. Jeśli znajdzie się fanatyk, który działa tylko pro publico bono, to wychodzi on z polityki, jak panna z tańca – spocony i zmęczony, ale nic poza tym – albo jest, jak to mówią, na minusie i jeśli go emerytura nie ratuje, ogląda się za czymś na przetrwanie. Można by z powodzeniem co najmniej kilkanaście takich nazwisk przytoczyć. Większość jednak wiedziała co i jak robić, by z dziada wyjść na pana.

Nie warto więc zaczynać nowego roku 2019 od poświęcania czasu polityce i politykom, choć i ona i oni mogą nam dać popalić, a właściwie już dają.

Oficjalne public relations w polityce to lepiej lub gorzej klecona dezinformacja. Kłamstwo, to byłoby zbyt wiele powiedziane. Jest ono znacznie mniej szkodliwe. Vulgus vult decipi, ergo decipiatur – łacińskie przysłowie: lud chce być oszukiwany, więc należy go oszukiwać, powinno brzmieć nieco inaczej. Zamiast vulgus winno być: mundus, bo to świat jako taki chce być oszukiwany i to z wielu względów, często nawet dla spokoju sumienia. Niemcy wiedzieli, że Hitler jest psychopatycznym mordercą, to samo Rosjanie wiedzieli o Stalinie, ale w obu przypadkach była to wiedza niewygodna. Politycy Zachodu wiedzieli od początku kto urządził Katyń, ale niezręcznie byłoby kokietować Stalina, nie biorąc za dobrą monetę jego kłamstwa i zamykając oczy na zbrodnie. I tak jest w polityce po dziś dzień. W naszej najnowszej historii, jak można by nazywać czas po 1989 r. zwany transformacją, nie pozwolono na ujawnienie wszystkich pomagierów, szpicli i aktywistów służących komunistom przeciw własnemu narodowi. Do dziś ciągnie się za Polską swąd stale jeszcze nie wywietrzony n. p. z sal sądowych.

Zobaczmy więc raczej jak wygląda prawda w innym wydaniu, z polityką nie mająca żadnej styczności?

W sprawach religijnych wiara jest nieodzownym fundamentem przekonań, twierdzeń i oczekiwań. Toteż wszystko, co w tej materii można powiedzieć z konieczności opiera się na wierze: ktoś zatem wierzy, że istnieje Bóg i sfera nadprzyrodzona, a ktoś inny wierzy, że tego wszystkiego nie ma. Tertium non datur. Agnostycyzm jest zwykłym wygodnictwem. Jeśli zatem ktoś deklaruje się jako ateista – wszystko w porządku, jeśli jako niewierzący, to coś się nie zgadza, bo pozostaje pytanie czym swój ateizm uzasadnia? To jest proste rozumowanie, ale jedynie słuszne i żadne łamigłówki interpretacyjne nie są w stanie go podważyć.

Dlatego, jak długo istnieje chrześcijaństwo tak długo trwa manipulacja wokół historyczności Chrystusa. W retoryce, której próbkę dostarcza nam, żeby sięgnąć po coś dla przeciętnego czytelnika najłatwiej dostępnego – Racjonalista.pl – wszystkie od dawna znane wzmianki, wskazujące jednoznacznie na historyczność Chrystusa, są opatrzone takim komentarzem, że po prostu uznane zostały praktycznie za bezwartościowe. M. in. Annales (XV. 44) Tacyta opisujące lata 14-68, n.e., gdzie pisze on o chrześcijanach „Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znów wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy”;

Tacyt nie przejawiał najmniejszej nawet sympatii dla chrześcijaństwa, podobnie, jak późniejszy od niego (II wiek) pisarz, Lucjan z Samosaty, który o tychże chrześcijanach pisał: „Do dzisiaj czczą, jak wiadomo, tamtego wielkiego człowieka, ukrzyżowanego w Palestynie za to, że wprowadził między ludzi te nowe obrzędy”. U Swetoniusza, który swe De vita Caesarum pisał ok. 120 po Chr. czytamy o Jezusie: “Żydów wypędził (Klaudiusz) z Rzymu za to, że bezustannie wichrzyli podżegani przez jakiegoś Chrestosa.” Por. : Suetonius, Catharine Edwards. Lives of the Caesars (2001) s. 184, 203). Z tego samego czasu (początek II w.) pochodzą listy wielkorządcy Bitynii Pliniusza Młodszego do cesarza Trajana, relacjonujące sposób karania wyznawców Chrystusa.

Inne świadectwo pochodzące od żyjącego po r. 70 Syryjczyka, Mara Bar-Serapiona zawiera wskazania dla syna, gdzie Jezusa stawia się w jednym szeregu z wielkimi filozofami, jak Sokrates czy Pitagoras”.

Świadectwa ze świata żydowskiego są jeszcze bardziej wartościowe, gdyż na ogół brak tu było nawet zwykłej bezstronności, co w pogańskich relacjach niejednokrotnie można było spotkać.

Wręcz zaskakujące są wzmianki o dziwnej ciemności, jaka zapanowała późnym popołudniem, gdy Chrystus umierał. Informacja ta zawarta jest w nie zachowanym lecz znanym z cytowań dzieje Tallusa i powołującego się nań Juliusza Afrykańczyka. Nie mogło to być zaćmienie słońca, gdyż Chrystus umarł w czasie paschalnej pełni księżyca. Juliusz Afrykańczyk przekazuje inną ważną dla poprzedniej informację Flegona, który pisze: W czasach Tyberiusza do zaćmienia słońca doszło podczas pełni księżyca (Juliusz Afrykańczyk, Chronography 18,1). Podobne wzmianki są też u pisarzy chrześcijańskich Orygenesa (Adversus Celsum) (przełom II i III w.) i Jana Filipona z VI w.

Są to wszakże już wzmianki wskazujące nie tylko na istnienie Jezusa, ale także na fragmenty jego życiorysu, jak się okazuje powtarzane przez kolejnych autorów.

Dla Żydów Chrystus był wrogiem numer jeden. To on pośrednio był przyczyną ich wypędzenia w r. 50 za cesarza Klaudiusza z Rzymu, nie mówiąc o powodach natury religijnej. Wzmianki o nim w pismach żydowskich nie miały bynajmniej na celu uwiarygodnienia jego istnienia. Są one liczniejsze niż wymienione wyżej spoza kręgów żydowskich. Wskażmy choć niektóre z nich.

W Talmudzie babilońskim, świętej księdze Żydów napisano:

“Naucza się: W wigilię Paschy powiesili Jeszu. Herold chodził przed nim przez czterdzieści dni (mówiąc): “Będzie on ukamienowany, gdyż uprawiał czary i zwodził, i prowadził Izrael na manowce. A ktokolwiek wie coś na jego korzyść, niech przyjdzie i niech się za nim wstawi”. Nie znalazłszy jednak nic na jego korzyść, powiesili go w wigilię Paschy” (Sanhedrin 43a; por t.Sanh 10,11; y.Sanh. 7,12; Tg Ester 7,9).

Józef Flawiusz żyjący w latach 37-100, prawdopodobnie faryzeusz, zatem przypuszczalnie wrogi wobec chrześcijan, jako tłumacz w Rzymie był w otoczeniu cezara. W swoich “Dawnych dziejach Izraela” pisał o Jezusie: “I był w tym czasie Jezus, człowiek mądry, jeśli godzi się nazywać go człowiekiem. Działał on bowiem cuda i nauczał wśród tych, którzy z radością przyjmowali prawdę. Przyciągnął on do siebie wielu spośród Źydów i wielu spośród pogan. On to był Chrystusem. A kiedy Piłat, za namową pierwszych wśród nas mężów, skazał go na krzyż, ci którzy go miłowali nie opuścili go; ukazał się im on bowiem żyw ponownie na trzeci dzień, tak jak to boscy prorocy ten i dziesięć tysięcy innych cudów o nim zapowiedzieli. A plemię chrystian, od niego się zwących, nie zaginęło aż po dziś dzień”. Nie jest to jedyna wzmianka o Chrystusie u Flawiusza a jej wymowa może pobudzać do dyskusji nad autentycznością tego świadectwa. Jednak faktem jest, że ono istnieje.[1]

Poniższa informacja pochodzi z artykułu ks. Mariusza Rosika, p.t. Ossuarium Jakuba (WWW.noweżycie.archidiecezja.wroc.pl/stara_strona/numery 062003/07. html )

„Jerozolima. Niewielki sklep z pamiątkami i antykami przy Via Dolorosa. Półki uginają się pod tandetnymi figurkami Jezusa i Maryi, glinianymi naczyniami, wyblakłymi pocztówkami i chustami z napisem "Jeruszalaim". To właśnie stąd pochodzić ma najstarszy dowód potwierdzający historyczność Jezusa - ossuarium Jakuba. Jesienią 2002 świat archeologów obiegła wieść, spopularyzowana przez artykuł Andre Lemaire'a, o odnalezieniu ossuarium brata Jezusa, pierwszego biskupa Jerozolimy.

„Napis na artefakcie głosi: "Jakub syn Józefa, brat Jezusa". „Właściciel sklepu chciał pozostać anonimowy, jednak już następnego tygodnia po ukazaniu się publikacji Lemaire'a izraelska "Haaretz" podała, że jest nim Oded Golan, inżynier z Tel Avivu. Podobno ponad trzydzieści lat temu Oded zakupił ossuarium - niewielką kamienną skrzynkę, w której złożono kości zmarłego - od handlarza antykami w Starym Mieście, jednak nie przypomina sobie jego nazwiska. O ile dobrze pamięta, znalezisko pochodzi z nekropolii Silwan w pobliżu Jerozolimy, a więc tuż obok tradycyjnego miejsca męczeństwa głowy Kościoła jerozolimskiego”.

Na temat tego ossuarium sporo napisano. Jest ono także przedmiotem różnego rodzaju spekulacji, m. in. także hipotez sugerujących obecność w tym ossuarium także szczątków Jezusa. Ten wątek jest szczególnie atrakcyjny dla wszystkich, którzy usiłują sprowadzić chrześcijaństwo do rzędu legend. W tym przypadku bowiem można by się pozbyć kłopotliwej, bo wręcz niemożliwej do udowodnienia negacji historyczności Chrystusa, natomiast upadłby fakt jego zmartwychwstania. To byłoby pogrzebaniem chrześcijaństwa.

W sprawie historyczności Chrystusa w grę nie wchodzi wiara religijna, ale uznanie czy też odrzucenie świadectw o tym, że Jezus istniał. Dlatego też powoływanie się na autorytet ludzi Oświecenia negujących historyczność Chrystusa czy liberalnych biblistów XIX-wiecznych (Napoleon i jego przyjaciel C.F. Volley, Bruno Bauer), a wcześniej Fryderyk II i szereg innych jest naiwne, bowiem najpierw trzeba by zdezawuować fakt przytoczonych przekazów z czasów bardzo bliskich wydarzeń biblijnych. W przypadku wspomnianych tu stanowisk była to raczej kwestia wiary w nieistnienie Chrystusa.

Współcześnie mamy bardzo tym przypadkom bliskie analogie. Wszak istnieją materiały IPNu obiektywnie wykazujące współpracę wielu osób ze Służbą Bezpieczeństwa, a okazuje się, że zarówno te osoby, jak i wielu dających pierwszeństwo wierze przed wiedzą nie do zakwestionowania, przeczą temu czego dowodzi spuścizna SB. Co więcej, korzystają z reguły z parasola ochronnego władzy.

Inny, może raczej zabawny niż rażący – co należy powiedzieć o kłamstwach lustracyjnych – przykład. W Internecie zamieszczono wpis p. t. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II Znani absolwenci. Zawiera on kilka dziesiątek nazwisk i fotografii, z czego około połowa nigdy nie była absolwentami KUL-u. Ponieważ to dotyczy tej właśnie instytucji, powiedzieć można: pia fraus. Tylko pytanie po co? I czy zawsze jest się czym chwalić?

Na LifeSite News 11 XII 2018 r. ukazał się tekst Matthew Cullinan Hoffmana zatytułowany: Archeologists: Sodom and Gomorrah literally destroyed by fire and brimstone falling from the sky (Archeolodzy: Sodoma i Gomora zburzone przez ogień i siarkę padające z nieba)

„A group of archeologists and other scientists say they have discovered strong evidence that the region of the “Middle Ghor,” where the cities of Sodom and Gomorrah are believed to have existed, were in fact destroyed by a meteor that exploded in the sky above, raining down superheated matter and raising temperatures to thousands of degrees, a theory that matches the account of the cities’ destruction contained in the Old Testament Book of Genesis”

(Grupa archeologów i innych naukowców twierdzi, że dokonali bardzo uzasadnionego odkrycia, iż w prowincji Środkowego Ghoru istniały miasta Sodoma i Gomora, które faktycznie zostały zburzone przez eksplozję meteoru nad ziemią, co spowodowało deszcz rozżarzonej materii, o temperaturze do tysiąca stopni; jest to teoria pokrywająca się z relacją o zniszczeniu tych miast zawartą w Starym Testamencie w Księdze Genesis”.

Mamy tu znowu fakt naukowy o wielkim stopniu prawdopodobieństwa, który potwierdza fakt biblijny. Przeciwnicy religii mają więc problem, choć w tym przypadku o tyle mniejszy, że mogą nie uznać dokonanego odkrycia naukowego.

O wiele większy problem stwarzają przypadki, dość liczne i nie wszystkie odpowiednio zweryfikowane, dotyczące relacji z gatunku tzw. „życia po życiu”. Niektóre jednak robią wrażenie i trudno uznać je za fikcję, choćby z punktu widzenia czysto medycznego. Wskażę na dwie relacje obejrzane na You Tubie:

105 minut w niebie: świadectwo Deana Braxtona, Jest to relacja człowieka, którego serce przez 105 minut nie biło i któremu po tym czasie powróciły funkcje życiowe.

Drugi przypadek, to relacja pastora Lee Stonekinga, który opowiedział swoją historię na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, przed najważniejszymi jej członkami, w tym przed jej sekretarzem generalnym – Ban Ki Munem. Pastor przez 45 minut miał zatrzymaną akcję serca. Resuscitację starano się dokonać aż 9 uderzeniami defibratora (zwykle stosuje się mniejszą ilość), bez skutku.

Podobnych relacji na You Tubie jest spora ilość, chociaż do rzadkości należy tak długie zatrzymanie akcji serca.

Co wynika z opisywanych zjawisk? 1. Medycznie stwierdzony fakt tak długo trwającego ustania akcji serca i krążenia. 2. Fakt powrotu tych czynności i dalsze funkcjonowanie organizmu, 3. Brak jakiegokolwiek racjonalnego wytłumaczenia opisanego zjawiska.

A co wynika z wszystkiego, co wyżej napisano? To, że człowiek może niezależnie od siły zawartej w fakcie historycznym czy każdym innym, stworzyć swój własny punkt widzenia oparty na przyjętej przez siebie opcji. Im bardziej odbiega ona od wymowy faktów, tym silniejszej wymaga wiary. Zakwestionowanie historyczności Chrystusa wymaga jej w sposób szczególny.

 

[1] Nie chcąc poświęcać więcej miejsca na omówienie wszystkich „za i przeciw” tezie o fałszerstwie odsyłam do artykułu Jana Lewandowskiego: Czy świadectwo Flawiusza o Jezusie zostało sfałszowane? Apologetyka.pl (2008).

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Ja wyrosłam na "Apologetyce totalnej" prof. Kwiatkowskiego, via prof. Myśków

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

H44

#1577937

 TEN jakże ważny wykład Ks. Profesora, Naszego Blogera, pozwolę sobie podkreślić JEGO WAŻNOŚĆ tymi dwoma linkami co poniżej. Pierwszy z nich mówi nam o Cudzie Cudów z XVI chyba wieku.

 Drugi dotyka czasów bardziej nam współczesnych, czyli roku 1965.

Oba świadczą o MOCY BOGA. I nam maluczkim mówią, jak zapisano w Księdze Ksiąg - BO DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO......

 

WIELKA JEST CHWAŁA TWOJA PANIE..........

https://www.youtube.com/watch?v=tbaqKIRCoSQ

&

Xhttps://search.yahoo.com/yhs/search?hspart=adk&hsimp=yhs-adk_sbnt&param2...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1577954

Nie rozumiem tego wspominania "życia po życiu". Zatrzymań krążenia jest masa ale fakt najróżniejszych historyjek nie może być argumentem na nic, zwł. traktowany wybiórczo- przecież powołują się na to różni, ezoterycy i wyznawcy reinkarnacji też. Nie wspominając, jak wielu się to nie przydarzyło. Wizje religijne, nawet wybrane prawilnie katolickie, nie mogą tu świadczyć o czymkolwiek. Równie dobrze można kogoś naćpać czy zahipnotyzować itp.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1577985

jak nie rozumiecie Panie Kontrik to po cóż głos zabieracie?

TEKST Księdza Profesora do rozumnych wszak skierowany jest - co oczywista oczywistość.

uma nima lepiej milczeć............

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1577987

 Nie komentuję i nie oceniam Twojego wpisu, każdy ma własny rozum i postrzeganie świata oraz otaczającej nas rzeczywistości, ale proszę byś zapoznał się z moją historią, którą opisuję w komentarzu do tego artykułu, może moja historia skłoni Ciebie do refleksji. ps. Dysponuję całą dokumentacją medyczną, potwierdzającą moją historię.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1577995

Nieoczekiwaną pointą do dzisiejszego felietonu jest inny wpis, który jest na tej samej, dzisiejszej stronie niepoprawni.pl. Jest to felieton "PAN BÓG - PROGRAMISTĄ KODU DNA" http://niepoprawni.pl/blog/myslidar/pan-bog-programista-kodu-dna

W sytuacjach, w których pojawia się konflikt pomiędzy wiarą a wiedzą można próbować bardzo wielu ścieżek i prób dojścia od wiary do wiedzy, albo od wiedzy do wiary. Można zastanawiać się nad wiarygodnością przekazu Flawiusza, można zainteresować się tajemnicą kodu DNA, tak jak to zrobił bloger Myślidar stawiajac pytanie: Kto zaprogramował nasz kod DNA?

Wszystkie ścieżki prowadzą do Boga, jeśli wierzymy.

Tak jest, ponieważ nawet gdyby pojawiły się niezbite dowody na to, że świadectwo Flawiusza zostało sfałszowane, w żadnym przypadku odkrycie tej dość prawdopodobnej prawdy nie dowodzi ani istnienia ani nieistnienia Boga. Jest jedynie dowodem nieprawdziwości tego konkretnego świadectwa, nic nie świadcząc przeciwko naszej wierze. Tak jest, bo nie istnieje żadna relacja tertium non datur pomiędzy dwoma niezależnymi zdaniami o istnieniu Boga oraz o prawdziwości przekazu Flawiusza.

Tak również jest, gdy zastanowimy się nad potęgą geniuszu Programisty kodu genetycznego. Rzeczywiście, potęga tego geniuszu budzi szacunek i naszą pokorę. Jest to dzieło na miarę Boga. Czy jest to dzieło Boga?

Wierzę, że tak jest.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

michael

#1577991

... że sam doświadczyłem na sobie kilka lat temu dobroci Boga w moim życiu i pokornie chylę czoła przed innymi wiernymi, którzy nie doświadczyli tej łaski a wierzą.

 Oto moja historia cudu. Kilka lat temu po wypadku komunikacyjnym w wyniku powikłań w 2 miesiące po zdarzeniu oprócz małego stosunkowo krwiaka na lewej nerce (4x5 cm) utworzył się drugi potężny krwiak szerokości 7,5 cm grubości 2,5 cm i długości obejmującej całą tylną ścianę nerki! Po badaniach USG oraz TK, po tygodniowej obserwacji od momentu stwierdzenia tego krwiaka lekarze nie mieli żadnych wątpliwości, że ten drugi krwiak zagraża życiu i nerka musi zostać usunięta. Na dwa dni przed zaplanowaną operacją wszyscy pacjenci z mojego pokoju poszli do domu a ja zostałem sam. Kiedy poszedłem odłożyć pilota w przeznaczonym do tego miejscu w plastykowym korytku zobaczyłem, że ktoś zostawił w nim obrazek Jezusa z napisem "Jezu ufam Tobie"

  Przez całą sobotę i w niedzielę miałem dużo czasu na przemyślenia i modlitwę, przy czy po porannej mszy w szpitalnej kaplicy (na stojąco bo z uwagi na zagrożenie pęknięcia krwiaka mogłem tylko leżeć lub stać) wykonano mi kolejne codzienne badanie USG, które potwierdziło, że krwiak nadal jest taki sam. Po pierwszej od wielu dni spokojnej i bez bólu dobrze przespanej nocy z niedzieli na poniedziałek, podczas poniedziałkowego badania okazało się, że krwiak po prostu zniknął!

 Badający mnie lekarz chirurg-urolog z bardzo długim stażem, który cały czas prowadził moje leczenie z niedowierzaniem patrzył w monitor USG, po czym wskazał ręką na niebo i wypowiedział znamienne słowa: Ktoś Tam nad panem czuwa bo to co się wydarzyło nie da się w żaden sposób wytłumaczyć wiedzą medyczną. W następnym dniu w którym miano mi usunąć nerkę zostałem wypisany do domu.

 Opisuję ten fakt aby ludziom małej wiary uzmysłowić, że Wiara ta szczera i prawdziwa, naprawdę czyni cuda i aby Bóg mógł nam pomagać musimy wierzyć. Nie doświadczy cudu (poza cudem nawrócenia) ten co nie wierzy tak jak nie wygra milionów w TOTKA ten co nie gra... to oczywiste.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1577994

Bo swoim życiem marnym na piekło się mierzą

Wielu ateistów Bóg raził i przebudził

Bo na drogę do Boga ich życie utrudził

Nieść swój Krzyż w pokorze, to jest dar dla wybranych

Czyńmy wszystko, by należeć do zatroskanych

O Duszę, nie o zbytki dzisiejszego Świata

Bo tylko u Boga jest Miłości  poświata

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1578004