Ach, die sind ja aus Polen.

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Świat

Gdzieś pod koniec lat dziewięćdziesiątych znalazłem się w RFN, w Düsseldorfie. W Niemczech bywałem częściej, niekiedy przez dłuższy czas, ale nie interesowałem się specjalnie stosunkiem Niemców do nas Polaków. Byłem, że tak powiem wśród swoich, gdzie te sprawy nie istniały. Kiedyś czekając na autobus w pobliżu placu budowy, gdzie wznoszono kilka domków jednorodzinnych, przyglądałem się pracującym cieślom, bardzo młodym mężczyznom wznoszącym więźbę dachową. Robota paliła im się rękach. Obok mnie stali dwa starsi mężczyźni. Oni także przyglądali się pracującym i wymieniali a ten temat uwagi. Bardzo pochlebne. Podziwiali kunszt i pracowitość cieślów. Zastanawiali się jaka to firma? Wspominali, jak to kiedyś rzemieślnicy słynęli z dobrego kunsztu i solidności. Ci młodzi cieśle z takiej musieli wyjść szkoły. W pewnym momencie jeden z panów, nasłuchując strzępków rozmowy dochodzącej z budowy, zastanawiał się po jakiemu oni mówią? Zgadywali: może po czesku, a w każdym razie brzmi to po słowiańsku. Włączyłem się do rozmowy, wyjaśniając, że to po polsku. Na chwilę zapadła cisza. Wtem jeden z Niemców powiedział z rozczarowaniem w głosie; Ach, die sind ja aus Polen. Obaj odwrócili się od, przed chwilą takie zainteresowanie budzącej, budowy. Któryś w moją stronę rzucił krótkie: danke.

Zdumiony nie byłem, bo już niejedno widziałem, ale ciekawiło mnie, co też inni Niemcy sądzą o takim zachowaniu? Zapytałem, nie moich przyjaciół, gdyż wiedziałem jaka byłaby odpowiedź, ale przygodnie poznanego jegomościa. Owszem, nie pochwalił, ale próbował taką niechęć tłumaczyć. Bo, gdyby nie postawa Polski w sprawie Gdańska i Korytarza nie byłoby wojny, a ona przyniosła tak wiele nieszczęść. W Dusseldorfie, tylko w czasie jednego bombardowania zginęło czterdzieści tysięcy ludzi… O cierpieniach tych, których napadnięto, których bombardowała Luftwaffe, ani słowa.

Przypomniało mi się to, kiedy ostatnio „Lider Alternatywy dla Niemiec (AfD) w wyborach do Bundestagu Alexander Gauland stwierdził, że Niemcy mogą być dumni z osiągnięć swoich żołnierzy w obu wojnach światowych i nie powinni dłużej godzić się na wytykanie im zbrodni z czasów Trzeciej Rzeszy. Jego słowa zebrani na wiecu nagrodzili kilkuminutową owacją”. (Za: Niezależna.pl)

Właściwie nic nie powiedział, czego większość Niemców zawsze nie wyznawała. To, że wielu nie odważyło się tego powiedzieć Polakowi o niczym nie świadczy. Po prostu, niezależnie od tego co robimy, oceniają nas jako element mniej wartościowy (minderwärtig), to coś jak podludzie, tylko tamto pojęcie stało się trochę niezręczne. Nie dla wszystkich, ale dla tych – gdy chodzi i młodych, nielicznych – którzy wiedzą kim był Hitler. Wszyscy inni Niemcy – wyłączam tu pewną ilość ludzi na tyle inteligentnych, by nie popisywać się rażącą ignorancją ani nie powtarzać plakatowych bzdur, choć przecież myślących po niemiecku, rzecz jasna – trwają w tej chmurze ogłupienia czy otępienia, w jaką pchają ich media, zawsze, z małymi wyjątkami, poprawne i basujące aktualnej polityce niemieckiej. Tak było za Hitlera, tak jest w czasach Merkel. Zresztą obojętnie, kto rządzi. Stereotyp prymitywnego Polaka zawsze jest na topie.

Przysłuchiwałem się ostatnio dyskusji o konieczności promowania kultury w postaci n. p. filmów mogących dotrzeć do widza zachodniego (może ze względu polską specyfikę, bo chyba nie poziom?) To miałoby nas nobilitować, rzecz jasna, także wobec Niemców. Pusty śmiech mnie ogarnął. Może teza godna uwagi, ale nie to nas będzie nobilitować, ale zgoła coś innego. Przestańmy przed Niemcami jawić się w przysiadzie, przestańmy wysyłać do Brukseli i Strassburga ludzi bez honoru, ambicji, gotowych z każdej łapy brać ochłapy i przyjmować rolę owego pieska, o którym kiedyś się śpiewało: że dostał kawał flaka, żeby szczekał na Polaka. Niestety mamy tam takich, którzy za takiego pieska robią. Pozbądźmy się ich. A być może Niemcy nie odwrócą się od dobrych cieśli dlatego, że okazali się Polakami. Tacy, jak pan Gauland, mimo, że mówią karygodne głupstwa, nigdy nie spotkają się z krytyką Junkerów, Timmermansów, czy Verhofstadtów, bo to ta sama gildia. U nich Wehrmacht z pewnością był rycerski. U nas był bandycki i o tym powinniśmy pamiętać, co wcale nie znaczy, że nie powinno być między nami i Niemcami porozumienia. Tylko niech ono będzie na zasadach akceptowanych przez obie strony, a nie jako łaska nadludzi wyświadczona podludziom, którym co najwyżej trzeba coś tam wybaczyć weil sie sind ja nur Polen. Takie kontakty zostawmy Tuskom, Bonim i ferajnie w jakiej oni się tam obracają.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

Uchodzą wśród myślących za obłudników

Nie znają pokory , porzucili  Boga

Czeka ich niedługo przewidziana trwoga

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1548429

Polacy muszą na nowo uczyć się, że zachód to nie jacyś "ubermenschen" tylko zwykli, często bardzo prymitywni ludzie...niestety i w tej dziedzinie PO uczyniła spustoszenie przez osiem lat...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1548433

Byłem czułem podskórnie niechęć . Niemiec nie czuje współczucia  lecz pogardę. Mieli znaleść się pod  ZSRR nie  USA .  Lecz pan Bóg to stary chłop wie co robi.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Zakamarnik

#1548450