Syzyfowe Marsze

Obrazek użytkownika zbzukowski
Blog

                 Syzyfowe  Marsze

 

"Chleba i igrzysk!" - jeżeli w tym zawołaniu ma się scalić główny cel corocznych manifestacji patriotów polskiej Wspólnoty Narodowej, to można uznać, iż został

on osiągnięty.  Inna sprawa, ze poza manifestowaniem pragnienia posiadania Niepodległego Bytu Państwowego, zadną miarą nie zbliżamy się do Restytucji

Niepodległej Polski.   I to jest fakt, niezależnie od tego, jak powszechne będzie zaprzeczanie tej oczywistości.

Z perspektywy banity politycznego nie widzę żadnej mozliwości, aby Wspólnota Narodowa Polaków "przekuła" te, coroczne maszerowanie, w dzieło Restytucji

Polski, ponieważ celem samym w sobie jest maszerowanie, a nie praca nad budową narodowego Państwa, począwszy od nowych funadamentów...

Trudno dokladnie określić, na ile ruch organizowania tych "IGRZYSK", jest inspirowany z myślą o spacyfikowaniu aktywności patriotów, którzy równie dobrze,

mogliby kontynuować swoją aktywność w bardziej konkretnym celu.

Takim celem, a zarazem logiczną konsekwencją dążeń patriotów Wspólnoty Narodowej; mogłoby się stać pragnienie usunięcia tzw. "wyznaczonych nam elit".

Ci, którzy takie "elity" wyznaczyli Polakom, wolą "znosić" coroczne marsze, niż z lękiem oczekiwać na czas utraty swej pozycji, okupacyjnych władców Polski.

Nie ma znaczenia ilość uczestników Marszów, bo nawet gdyby w Warszawie zjawiło się pół Polski, następnie rozjechałoby się w spokoju do domów,to poza 

"igrzyskami" na skalę światową; niczego sensownego by nie osiągnię.

Jeżeli mamy świadomość, że Wspólnota Narodowa jest w trakcie całkowitej likwidacji,perspektywy młodego pokolenia nie istnieją,Państwo jest nic nie znaczącym

szyldem,rządy sprawują zlodzieje,bandyci i zdrajcy, to jedynym celem jakiegokolwiek działania powinno byc zniesienie takiego stanu rzeczy.

Osiągnąć tego się nie da maszerując w corocznych "igrzyskach", mających nam dać iluzję istnienia Wspólnoty Narodowej.

Prawdziwa Wspólnota Narodowa, gdy raz uświadomi sobie zgarożenia dla własnego istnienia, podejmuje działania likwidujące te zagrozenia.

Chyba, ze mamy do czynienia z ciżbą, ktora reaguje na rzeczywistość emocjonalnie i po "wyładowaniu" tych emocji, przechodzi ponownie w stan zaprogramowanej przez wrogie sily, hibernacji.

Obserwując z banicji coroczne Marsze Niepodległości dochodzę do wniosku, że mamy do czynienia ze zjawiskiem tworzenia z Wspólnoty Narodowej Polaków, cizby pospolitej.

Aktywność wielu szczerych patriotów jest kierunkowana na syzyfowe maszerowanie, z ktorego nic wyniknąć nie może, ponieważ organizatorzy nie mają koncepcji 

na temat ostatecznego celu tych marszów.

Hasła w rodzaju: " na drzewach zamiast liści, będą wisieć komunisci", to manifestacja zwycięstwa  koncepcji wytworzenia emocji na miejsce zaplanowanych,

świadomych ostatecznego celu, działań.

Ręce opadają na samą myśl, że w trakcie tych pokrzykiwań, nikt z tych ludzi nie pomyśli choćby przez chwilę, że Polską rządzi klika potomków tych komunistów,

którzy w bliżej nieokreślonej przyszłości,mieliby zawisnąć na drzewach...

Wydaje sie uprawnionym wniosek, że te okrzyki maja spelnić rolę "wentyla emocjonalnego", co z kolei gwarantuje, iż nigdy nie dojdzie do spełnienia treści

wydawanych okrzyków...

i tak to juz trwa od kilku wieków, że tzw. gardłowanie zastępuje działanie.

Podobnie sie rzecz ma z rolą naszych, narodowych edukatorów, którzy jak najbardziej, trafiają w sedno problemów naszej rzeczywistości", ale  ich wysiłki

są przekonywaniem od dawna przekonanych.

Moim, skromnym zdaniem, poczesne miejsce wśród naszych edukatorów, zajmuje Pan redaktor Stanisław Michalkiewicz, ktory nie tylko trafia do serc i umysłów

szczerych patriotów, ale potrafi wskazać sedno zgarożeń dla istnienia Wspólnoty Narodowej Polaków.

Zachodzi jednak zasadnicze pytanie: Co z tego wynika i co powinno wyniknąć?

Na pierwszą część pytania, odpowiedź jest niezwykle prosta: nic nie wynika...

zostaja przekonani ci, którzy od dawna są przekonani, że "nieszczęśliwy kraj pod kierunkiem umiłowanych przywódców" zdąża do zaplanowanej przez "siły wyższe"

likwidacji i nieuchronnie do zaimplantowania w miejsce "tubylczego, mniej wartościowego ludu, narodu wybranego".

Trudno oczekiwać, aby Pan Stanisław nawoływał do zbrojnej rozprawyz tzw. "siłami wyższymi", narażając swoje życie na potencjalną jego utratę, za sprawą np.

pojawiającego sie tu i ówdzie, "seryjnego samobojcy".

Zresztą, rola edukatora, to edukować, a nie namawiać do "czynów gwałtownycyh".

Poza tym,słowa Pana Stanisława trafiają przede wszystkim do tych, którzy stanowią tzw. "resztówkę" Wspólnoty Narodowej, bo zdecydowana większość

mówiących po polsku, to już niestety ciżba.

Trudno określic procentową wielkość tej "resztówki" Wspólnoty Narodowej, ale podejrzewam, że nie stanowi ona nawet jednej dziesiątej,  polsko-języcznej populacji.

Na drugą część pytania, odpowiedź jest bardziej złożona...

skoro "oczywistą oczywistością" jest syzyfowy charakter corocznych marszów, to aktywność tej "resztówki" winna być ukierunkowana na zorganizowanie oddolnie

i od fundamentalnych podstaw - z pominięciem "wyznaczonych nam do miłowania i popierania przywódców" - własnych elit przywódczych.

Kolejny krok, to przygotowania do Ostatniego Marszu, którego celem musi być gwałtowny czyn zbrojny,  skierowany przeciwko

"wyznaczonym nam przez siły wyższe, elitom". 

Na spotkaniu w Bemowie, Pan Stanisław zaprezentował alternatywę, jaką mamy w stosunku do "wyznaczonych nam elit", lub jak ktoś preferuje inną nazwę. tzw.

"razwiedki":    " albo ich pozabijamy, albo ich przekonamy".

Jako przykład pokojowego "przekonania", wskazał na węgierską "razwiedkę", która "wyślizgana"z potencjalnych zysków, przez obce "siły wyższe" stanęła po

stronie Węgrów.

Wydaje mi się to niemożliwe  w polskich warunkach z uwagi na chroniczny brak przywódcy na miarę Orbana.

Innym czynnikiem decydującym o niepowodzeniu tego typu założenia jest zaawansowane zwierzchnictwo nad Polską ze strony globalnych sił syjonistycznych.

Na domiar złego, mamy w naszej Ojczyźnie do czynienia z conajmnie trzema, rywalizującymi ze sobą, grupami syjonistycznymi.

Smoleńsk 2010, był "efektem ubocznym" wspomnianej rywalizacji, co nie oznacza, że w przypadku rzeczywistego zjednoczenia Wspólnoty Narodowej Polaków,

pozornie zwalczające się grupy syjonistyczne, nie staną w jednym szeregu przeciwko "mniej wartościowemu ludowi polskiemu".

Nie potrafię wyzbyć się przeczucia, że wszelkie środowiska patriotyczne, jakie obecnie możemy zaobserwoać, są zakulisowo kontrolowane przez globalnych

syjonistów, którzy w swoim scenariuszu dla krainy Polin, przewidują: uaktywnienie patriotów polskich, ich powszechne poróżnienie; w zgodzie z zasadą: 

ten kto tworzy chaos (rejwach,hucpę,tumuld), najczęściej ma też gotową receptę na przywrócenie "porządku", czego z kolei oczekują prości ludzie,

zmęczeni stanem niporządku i niepewności...

Szkoda, że  coroczne Marsze, pomimo swej syzyfowej natury;  nadal będą pacyfikować aktywność najlepszych przedstawicieli Wspólnoty Narodowej i póki co;

syjoniści, nadal "układać będą nam przyszłość, w której nie ma miejsca, na Suwerenne,Niepodległe, narodowe Państwo Polaków.

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:16)

Komentarze

Witaj

 

Identyczną tezę i podobne rozważania przedstawiłem tuż przed 11 listopada. Zostałem wówczas zbluzgany i opluty, pod zarzutem, że wyśmiewam i deprecjonuję Najważniejszą Demonstrację w Polsce.

Pytałem się wówczas - co z tego wynika? A odpowiedź była - NIC!

 

Piszesz: organizatorzy nie mają koncepcji 

na temat ostatecznego celu tych marszów.

 

I to jest właśnie sedno. Bo jak dotychczas, jest to tylko manifestacja, z której nic nie wynika. Wentyl bezpieczeństwa sterowany przez uzurpatorów u władzy.

 

Widzę, że przeciwnicy twojego i mojego podejścia do spraw ważnych, już ujemnie ocenili twój wpis. Nie przejmuj się. To głupi ludzie, a twój wpis jest mądry.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1452240

Naszym "drogim", acz wyjatkowo zadufanym w sobie okupantom, gorąco polecam lekturę "Syzyfowych prac" Stefana Żeromskiego. To właśnie pokolenie Żeromskiego wybiło się na Niepodległość. A Ojcowie tego pokolenia, którzy poszli do Powstania Styczniowego otrząsnęli się z beznadziei i niemocy dzięki patriotycznym marszom, którym poczatek dała wielka manifestacja jaką był pogrzeb wdowy po gen. Sowińskim w 1861 roku. 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1452246

w Polsce...

 

//Szkoda, że coroczne Marsze, pomimo swej syzyfowej natury; nadal będą pacyfikować aktywność najlepszych przedstawicieli Wspólnoty Narodowej i póki co;

syjoniści, nadal "układać będą nam przyszłość, w której nie ma miejsca, na Suwerenne,Niepodległe, narodowe Państwo Polaków.//

 

W tej mądrej analizie, otuchą napawa jedynie "póki co"..

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4

Astra - Anna Słupianek

#1452247

byłby dla mnie bardziej wiarygodny, gdyby nie miał nic wspólnego z JKM, a zwlaszcza, gdyby nie bronił wraz z nim ubeckich emerytur używając demagogicznie prawniczych argumentów.

Trzeba też zauważyć, że o ile pan Stanisław słusznie ostrzega nas przed Żydami i mniej slusznie przed Niemcami, o tyle przed Rosją nas wcale nie ostrzega.

Hasła typu "...zamiast liści ..." byly tworzone prez bezpieke, głównie dla mobilizacji wlasnych sił, ktore postraszone niby przes Solidarność, lepiej penetrowaly ruchy spoleczne.

Nic więc sie nie zmienia.

 

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

cui bono

#1452317

Przyznam, że dawno się tak nie uśmiałem, jak czytając ten tekst. Marsz Niepodległości nie ma na celu zmian, MN sam w sobie jest celem. Jest to marsz ludzi dumnych, którzy ku wściekliznie WSZYSTKICH mediów systemowych tego dnia pokazują że są i nie ma siły, która zdolna byłaby ich zatrzymać. Jeśli Pan szuka innych kontekstów, to ich nie ma. Wywieszamy 11 listopada flagę w oknach, chodzimy do Kościoła w niedzielę i czcimy polskie święta, czy wedle pana mamy tego zaniechać, bo nie ma z tego żadnych doraźnych korzyści? A może przyłączyć się do ukraińskiego pseudo marszu tchórzy w Krakowie, czy marszu Komorowskiego. Widzi pan, jak ten marsz jest znienawidzony przez system, tak bardzo, że nie mogąc go udaremnić, system chciał go sklonować, licząc, że to rozbije jedność Polaków, ale to się nie udało i to jest wielki sukces MN, który wywołuje taką wściekłość GW, TVN, GP i innych mediów, a też i pańską, że jest atakowany z taką zajadłością, ale ja na to zareaguję tak jak powinno się na to reagować, śmiechem. Jeden dzień, krótka chwila, a widok Polaków zjednoczonych wywołuje pianę i wściekłość, panikę i strach, bo że za dumni, że za polscy i zbyt antysystemowi, chcą Polski polskiej, nie amerykańskiej, ruskiej, niemieckiej, czy żydowskiej i dlatego atakowani są z każdej strony, ale zapewniam pana, te ataki trwające na ruch narodowy trwają już od dziesięcioleci i właśnie MN sprawił, że straciły one swoją moc. Pozdrawiam :)

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1452386