Nie dajmy się ugiąć!

Obrazek użytkownika Sybilla
Kraj

Poniższy fragment z homilii prymasa Wyszyńskiego pojawił się już na wielu stronach internetowych, na forach a także w wydawnictwach prasowych. Myślę, że na Niepoprawnych też warto go zacytować, w sytuacji, w której Europa. a za chwilę i Polska stanie przed niezwykle ciężką próbą rozwiązania problemu masowej emigracji ludności afrykańskiej.

Prymas Tysiąclecia: Nie „zbawiajmy” świata kosztem Polski

..." Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny. Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły” fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach. Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski. To jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny."

                                                                                                       Stefan Wyszyński - Przemówienie do kapłanów, 1976

http://www.nacjonalista.pl/2015/08/04/prymas-tysiaclecia-nie-zbawiajmy-s...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:22)

Komentarze

Po śmierci takich świętych kapłanów, jak kardynał 1000 lecia Wyszyński i Papierz Jan Paweł drugi.
W kościele katolickim w Polsce, POwstała pustka, a złoty cielec ma coraz więcej zwolenników, i zatacza coraz większe rzesze zwolenników, jak u kapłanów, tak wśród ludzi świeckich, rządzących kościołem jak i Polską.

Pozdrawiam.

Beata Szydło premierem

Podoba mi się!
19
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1492496

bo dzisiaj nawet sam papież jest postacią - co naimniej kontrowersyjną w swoich wypowiedziach i w swoim zachowaniu. 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2
#1492527

wywalic na ...........

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1492530

Kardynał Wyszyński był Wielkim Polakiem. Był też wielkim chrześcijaninem . I on pokazuje nam drogę w rostrzyganiu sprawy uchodźców muzułmańskich.

"Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny."

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1492502

ciągle aktualnych.

pzdr

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#1492507

W czasach kiedy zwolennicy rozwalenia Europy przy pomocy tak zwanych immigrantow, manipuluja slowami Jana Pawla II i kardynala Stefana Wyszynskiego, dobrze jest przypomniec jakie naprawde przeslanie zwieraly ich wypowiedzi. Milosierdzie ma swoje priorytety jak w przypowiesci o kobiecie Kananejskiej (Mt 15, 21-28)!

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-2

Medardo

Crux Sacra Sit Mihi Lux, Non Draco Sit Mihi Dux Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana Sunt Mala Quae Libas, Ipse Venena Bibas.

#1492517

JAN PAWEŁ II O UCHODŹCACH

      Papież w orędziu na Światowy Dzień Migranta '98 wiele mówi o przyjęciu migrantów przez ludzi wierzących. W Polsce nieczęsto spotykamy się z uchodźcami. Ale możemy przyjąć do naszych serc wszystkich, którzy - choć daleko - również potrzebują naszego wsparcia i otwartości. Ruch Maitri wspiera uchodźców w Rwandzie, Zairze i Burundi. Wczytajmy się w słowa Ojca św. odwołującego się do nauki Chrystusa, który wraz Rodzicami również zaznał gorzkiego losu uciekiniera, uchodząc do Egiptu przed Herodem. Niech nauczanie Ojca św. stanie się dla nas inspirację dla dalszego rozwijania rozpoczętego dzieła pomocy dla uchodźców.

      "Kościół obserwuje z głęboką pasterską troską zjawisko przemieszczania się coraz większych grup migrantów i uchodźców, stara się poznać jego przyczyny oraz szczególne warunki, w jakich żyją ci, którzy z różnych powodów zmuszeni byli opuścić swą ojczyznę. Wydaje się bowiem, że położenie migrantów i uchodźców staje się na świecie coraz gorsze. Całe społeczności muszą czasem opuścić rodzinną ziemię, aby schronić się przed przemocą i nieustannymi prześladowaniami; częściej jednak nędza i brak perspektyw rozwoju jest przyczyną, dla której jednostki i rodziny decydują się na emigrację, aby szukać środków do życia w dalekich krajach, gdzie niełatwo jest znaleźć gościnne przyjęcie.
       Podejmuje się wiele inicjatyw, aby polepszyć położenie migrantów i uchodźców i ulżyć ich cierpieniom. Tym, którzy się nimi zajmują, pragnę wyrazić szczere uznanie, a zarazem zachęcić ich serdecznie, by kontynuowali tę wielkoduszną posługę, pokonując liczne trudności, spotykane na tej drodze. [...]
      Dla chrześcijanina okazywanie życzliwości i solidarności obcokrajowcowi jest nie tylko nakazem ludzkiej gościnności, ale także konkretnym obowiązkiem, wynikającym z wierności nauczaniu Chrystusa. [...]
      Fakt, że prace apostolskie na rzecz migrantów spotykają się czasem z nieufnością czy wręcz wrogością otoczenia, nie powinien w żadnym przypadku stać się przyczyną rezygnacji z tego dzieła solidarności, służącego postępowi człowieka. Nakaz zawarty w słowach Jezusa: "Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie" (Mt 25,35) pozostaje całkowicie w mocy w każdych okolicznościach i jest wyzwaniem dla sumienia wszystkich, którzy chcą iść Jego śladami. Dla człowieka wierzącego przyjęcie bliźniego nie jest jedynie gestem filantropii czy zwykłej ludzkiej życzliwości. Jest czymś znacznie więcej, bo w każdym człowieku chrześcijanin potrafi dostrzec Chrystusa, który pragnie, byśmy kochali Go i służyli Mu w braciach, zwłaszcza najuboższych i najbardziej potrzebujących. [...]
      Szczególnie proroczej wymowy nabierają w tym kontekście słowa św. Jakuba, który pisał do "dwunastu pokoleń w rozproszeniu", to znaczy prawdopodobnie do chrześcijan pochodzenia żydowskiego, rozproszonych w świecie grecko-rzymskim: "Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona uczynkami, martwa jest sama w sobie" (Jk 2,14-17). [...]
      Pod wieżą Babel pycha zniszczyła jedność ludzkiej rodziny. Duch Święty przybył, aby swoimi darami odtworzyć utraconą jedność. [...] Zjawisko migracji przywodzi na myśl obraz samego Kościoła - ludu pielgrzymującego na ziemi, ale zmierzającego wytrwale do niebieskiej ojczyzny. Choć ta wędrówka przysparza niezliczonych problemów, kieruje wzrok ku przyszłemu światu: ta wizja pobudza do przemieniania teraźniejszości, którą trzeba uwolnić od niesprawiedliwości i ucisku, aby przygotować się na spotkanie z Bogiem, ostatecznym celem wszystkich ludzi.
      Apostolską służbę chrześcijańskiej wspólnoty na rzecz migrantów i uchodźców powierzam "Maryi, która poczęła Słowo Wcielone za sprawą Ducha Świętego i która potem w całym swoim życiu pozwoliła się prowadzić przez Jego wewnętrzne działanie" (Tertio millennio adveniente, 48). Niech Ona macierzyńską troską wspomaga wszystkich działających na rzecz migrantów i uchodźców; niech osuszy łzy i pocieszy tych, którzy musieli porzucić swoją ojczyznę i najbliższych.
      Niech pociechą będzie także dla wszystkich moje błogosławieństwo."

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-7
#1492528

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Jesteś Polakiem? Zastrzeliłbym się, gdyby w moich żyłach płynęła inna krew. W. Łysiak

#1492531

W epoce dążenia do globalizacji społeczności ludzkiej mówi się o jednym świecie, ale faktycznie ten świat jest podzielony na bogaty i biedny, na "lepszy" i "gorszy". Już Papież Paweł VI zauważył, że emigranci żyją w najuboższym świecie. Dlatego nazwał ich "czwartym światem". Jest tak dlatego, że w ostatnim czasie migracje przybrały niekiedy "charakter nieludzki" (Jan Paweł II). To zjawisko jest przy tym mało znane, ponieważ emigranci są nierzadko zepchnięci na margines życia społecznego. Oni sami milczą i boją się upominać o swoje ludzkie prawa.

Wprawdzie dziś całe społeczeństwo przeżywa różnorakie problemy społeczno -ekonomiczne. Jednakże sytuacja emigrantów i imigrantów jest tu zdecydowanie pogorszona, bo jest niestabilna. Stąd wynikają dla nich problemy specyficzne, związane z życiem w obcym środowisku. Doświadczenie wskazuje, że najczęściej emigrują masy ludzi ubogich. W krajach rozwiniętych pragną one "zbierać okruchy spadające ze stołów dzisiejszych bogaczy" (Jan Paweł II). Wielu się to udaje, ale wielu innych pozostaje tam w sytuacji ewangelicznych Łazarzy.

Na społeczne ubóstwo emigrantów wpływa najpierw nie uregulowana sytuacja prawna. W kończącym się wieku, nazwanym "wiekiem uchodźców", tułały się niezliczone rzesze uchodźców i wygnańców. Aktualnie żyje ich w świecie około 27 min. osób. Ojciec św. nazwał ich położenie "największą ze wszystkich tragedii naszych dni". Obok uchodźców prawnych (de iure), którym przysługuje prawo azylu, a więc minimum opieki społecznej, coraz więcej jest uchodźców "faktycznych". Do tych ostatnich należeli też uciekinierzy z Polski w okresie solidarnościowym. Uchodźcy "faktyczni" są często zepchnięci poza nawias życia społecznego. Są rzeczywiście "ludźmi niczyimi".W niewiele lepszej sytuacji są imigranci nielegalni, których w świecie wciąż przybywa (blisko 20 min.). Wyspecjalizowani agenci handluj ą nimi jak "towarem". W niektórych krajach są oni tolerowani jako "rezerwa taniej siły roboczej". W innych zaś państwach żyją oni z piętnem "ludzi nielegalnych", którym w każdej chwili zagraża deportacja do krajów macierzystych.

 

http://rae.chrystusowcy.pl/index.php/materiay/53-emigranci-qczwart-wiatq

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-7
#1492526

Jestem wierząca, staram się na ile mogę pomagać drugiemu człowiekowi,ale mówię stanowcze NIE dla imigrantów w moim kraju.Mogę się za nich modlić mogę zgodzić się na pomoc finansową,ale nie chcę ich wśród nas. Co będzie gdy za parę lat muzułmanin zabije moje dziecko ,lub kiedyś wnuka. Czy to będzie z mojej strony miłosierdzie ,czy przekleństwo.  Widzę ich często w Niemczech wiem do czego są zdolni  i dlatego ich nie chcę.   Czy to żle ,by przszłe pokolenia żyły w pokoju,poszanowaniu i wierze naszych ojców. 

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0
#1492538

"Jestem wierząca, staram się na ile mogę pomagać drugiemu człowiekowi,ale mówię stanowcze NIE dla imigrantów w moim kraju.Mogę się za nich modlić mogę zgodzić się na pomoc finansową,ale nie chcę ich wśród nas"

Wreszcie odpowiedz na moje pytanie, to wlasnie pytanie zadaje wielu tu komentatorom i blogerom a oni wija sie jak piskorze z odpowiedzia. jestes za pomoca w takiej a nie innej formir, i to jest super, a ze nie chcesz ich w swoim kraju to tez konkretna odpowiedz bo wychodzisz z takiego i nie innego zalozenia ze jest zbyt duze ryzyko.

Dzieki za merytoryczna i jak dotad jedyna konkretna odpowiedz

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1492541

Ja również jestem przeciwna przyjmowaniu imigrantów. Po pierwsze oni nie mają zamiaru się asymilować, chcą wprowadzac własne prawa. czyli w niedlugim czasie będą źródłem konfliktów. Nasze rządy nie radzą sobie z żadnymi prawdziwymi problemami (nawet Cyganami), jakże mają poradzić sobie z taką nawałą?

Co oni maja tu robic, skoro zabraklo pracy dla kilku milionów Polaków? Kilkaset tysięcy dzieci żyje na progu ubóstwa, a mlode rodziny nie mają mieszkań. Syta Anglia chce nas całkiem pogrązyć?

W dodatku oni wszyscy chcą do Niemiec, nie do Polski. Czy Polacy mają załozyc getta i pilnować imigrantów, żeby nie uciekli?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1492551

Wiadomo ze my to bidny kraj i oni wcale tu zamiaru pozostawac na dluzej nie chca.To tylko kraj tranzytowy.Ale to nie dociera do wiekszosci "katolikow inaczej". Jesli stac nas na jakakolwiek pomoc to trzeba jej udzielic , jesli nie ,to przynajmniej nie piszmy katastroficznych komentarzy bo to nijak nie ma sie do rzeczywistosci.

Morduja i grabia nie tylko muzulmanie i to wszystko w temacie

" Dla chrześcijanina okazywanie życzliwości i solidarności obcokrajowcowi jest nie tylko nakazem ludzkiej gościnności, ale także konkretnym obowiązkiem, wynikającym z wierności nauczaniu Chrystusa. [...]" -      JPII - Papiez

 

czy to tez slowa masona

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1492552

A Ty - Józefie - czy już przyjąłeś choć jednego do swojego domu?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2

Stasiek

#1492557

W łóżeczku

 

Od jednego zacznij nasz kochaneczku,

a skończysz z niejednym w łóżeczku.

 

PS I stąd ten entuzjazm lewaków i "genderaków" na wieść o nadchodzących tłumach wygłodniałych muslimów!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1492560

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Jesteś Polakiem? Zastrzeliłbym się, gdyby w moich żyłach płynęła inna krew. W. Łysiak

#1492606

za przypomnienie wszystkim tych słów naszego Prymasa Tysiąclecia.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1492575

To w ogóle wielkie oszustwo, co się teraz dzieje z przypiywaniem katolikom moralnego obowiąku w kwestii imigrantów. Kardynał Wyszyński był tu na miejscu. Dziś kardynał Nycz już niestety po drugiej stronie barykady.

Kardynał i Prymas Wyszyński dobrze wiedział, że los Polski i los Kościoła są nierozerwalnie związane

W przemówieniu do kapłanów mówił:

"Chciejmy pomagaćnaszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny ."

Ta "pokusa „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny" to tyle co naciski "świata", byśmy uznali jakieś "moralne obowiązki" wobec niego, a połączone z nieodpowiedzialnością za siebie, z swoich bliskich, swoją Rodzinę i swoją Ojczyznę. 

Niedawno była "religia globalnego ocieplenia", teraz "imigranci". 

Po pierwsze odpowiedzialność to więcej jak obowiązek. Odpowiedzialność to już ludzka wartość, element sprawiedliwości, zaś obowiązek to element prawa - a więc służebny sprawiedliwości. Jeżeli nie służy, to kłamstwem jest, że to obowiązek.

Po drugie to "Kościół nie jest od zbawiania “świata”, a osób ludzkich ". Szerzej to parę dni temu rozwijałem w dyskusji na innym forum (http://trybeus.neon24.pl/post/125104,jakie-cnoty-papiez-franciszek-zauwa...):

"Rozumiem, że chodzi Ci o spojrzenie ogólne, o przyczynę słabości Kościoła, który nie ma tu przygotowanej szybkiej reakcji na atak oparty o zdradę jego hierarchów. Owszem, hierarchia to sposób organizacji wewnętrznej na czasy wojny otwartej, związanej z bezdyskusyjnością istnienia wroga i konieczności posłuszeństwa władzy kościelnej, czyli i obowiązku obrony.  Siła hierarchii opiera się na założeniu, że władza od Boga pochodzi, a więc i to co nakazuje jest moralnym, a to, czego zabrania jest złem.

Zdrada zaś, to tyle, co otwarcie bram oblężonej twierdzy (Kościoła) wrogowi, aby go mógł penetrować od wewnątrz. Było coś takiego na SV II, że ogłoszono otwarcie Kościoła NA ŚWIAT. To by nawet miało sens, by “pochylić się szerzej nad problemami świata”, by je mu pomagać rozwiązywać naszymi najbardziej zaawansowanymi moralnie metodami, naszym 2000-letnim ciągłym doświadczeniem duchowym, naszą wypróbowaną Tradycją. Niestety okazało się, że zdrada już była w Kościele – wróg był już nie tylko na zewnątrz KK, ale i wewnątrz, bo otwarcie nastąpiło, tylko że bardziej było to otwarcie DLA ŚWIATA.

Kościół już tylko siłą rozpędu ducha nawraca i ewangelizuje, a w praktyce to “świat” urządza w nim swoje “porządki”, upokarzające, a jednostronne “ekumenizmy”.

Kościół zdecydowanie nie był przygotowany na takie otwarcie – zaczęły się wręcz triumfalne tańce pogańskich szamanów wokół Ołtarza, który dla uczynienia im wygody podzielono, sprowadzono do dekoracji, a “Stół ofiarny” wystawiono na środek.

Zdrada była oczywista, bo Kościół nie jest od zbawiania “świata”, a osób ludzkich –

Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego”.

Tak samy mamy się od złego ducha bronić, jak i w ten sposób możemy pomagać innym.

Zaczęły się czasy niszczenia Kościoła, bo wróg był wewnątrz – wróg zaś to i inne patrzenie na dobro i zło, i sprzeczności wewnętrzne, a “Nie ostoi się dom skłócony”.

Teraz to już tylko podział Kościoła może go uratować. Skupić tych, co zachowali Ducha, Jego rozpęd, Tradycję, nieskażone morale, nieskażoną naukę Chrystusową, nawet zejście z tym do “katakumb”, a to co zostało wystawione na pożarcie “demonom świata” uznać już za stracone.

“Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną”.

Bezpośrednio zaś, to mamy inny problem przyczyny – przyczyny dopuszczenia iż to “cel uświęca środki, a nadto, że do świętości można dochodzić swoimi zabiegami, czyli że to nie Bóg daje świętość”, a więc i założenia, że może istnieć świętość, która nie jest jednocześnie świętością Boga. Innymi słowy, że to Kościół przyznaje świętość, a nawet to konkretni hierarchowie przyznają świętość – “świętość” bez oparcia w prawdzie i głosie Boga.

Niestety to już jest problem autoidolatrii aktualnych hierarchów Kościoła i ich satanistycznego “byciasobiebogiem”.

Idzie za tym i problem kłamstwa, który jest zawsze pierwotnym powodem wszelkich sprzeczności wewnętrznych i destrukcyjnego “skłócenia domu”. Kłamstwa lub prawdy, które dotyczą najważniejszych ludzkich relacji - rozgraniczenia między celami politycznymi, między potrzebami cielesnymi i materialnymi traktowanymi jako byty samoistne a ludzkimi wartościami z ich służebnością w pierwszym rzędzie na rzecz życia duchowego.

Bez jednoznacznego opowiedzenia się najpierw po stronie życia duchowego, życia w dobrym duchu, wszystko staje się herezją i kłamstwem”.

Reasumując, to żadnego moralnego obowiązku w kwestii imigantów nie mamy. Bo i dlaczego mamy się czuć odpowiedzialni za głód w Afryce, czy gdzie indziej? Natomiast wiemy, że taki, moralny, obowiązek mają ci ci skolonizowali i jeszcze zrekolonializowali Afrykę, co ją okradli i zniewolili.

I to jest niemoralne, żeby nas tym szantażować  - to już szczególnie odrażające "szantażowanie innych WŁASNYM "moralnym obowiązkiem".(http://forum.cdaction.pl/index.php?app=blog&blogid=41&showentry=34362).

A chodzi tu nie tylko o państwa kolonializatorskie, ale i o korporacje prywatne. Jako Polacy nie mamy nic wspólnego z tymi niemoralnymi tworami. Mają problem, to jest to ich problem. 

A polega on tylko na oddaniu tego, co nakradzione, oraz wolności i niepróbowaniu przeszkadzać w suwerennej gospodarce. 

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1492579