Stany nieustalone, stany niedozwolone

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

Stan nieustalony to stan, w którym element logiczny zmienia swoje wartości i przez chwile nie zgadza się wynik z równaniem. Stan niedozwolony to stan układu logicznego którego nie da się uzyskać z danych stanów wejściowych. W prawie mamy do czynienia z takimi stanami np. gdy fizyczne możliwości działania są rozbieżne (mniejsze bądź większe) niż prawne. Prawnicy w takich stanach zawieszają się do momentu pojawienia się krytyki. Jak ktoś powie, że konstytucja jest słaba bo tworzyli ją prawnicy, jacyś "konstytucjonaliści" czy tam ktoś to wtedy wszystkie opcje od sasa do lasa łączą się i dają odpór, że oni nie, że, mądrzy są, że to przez krasnoludki itp. Interesu swojego grupowego bronią przede wszystkim. Podam przykład:

Dostałem decyzję w sprawie budowy parkingu przed blokiem. Pozytywną. Odpowiedź na zażalenie do odwołania do skargi do decyzji. I nie wiadomo do czego odnosi się pozytyw. Licz człowieku te przeczenia i się domyślaj. Żeby rozkminić o co chodzi musisz iść do radcy prawnego i on powie, czy parking będzie czy nie. NIe za darmo oczywiście. Takie napędzanie sobie klienteli. A wystarczy, żeby na końcu napisali: w wyniku dotychczasowego procesu prawnego parking będzie. Albo nie będzie.

Takie podejście w przypadku konstytucji daje efekty opłakane: nikt nie wie o co tam chodzi. I naprawdę bardzo niedobrze jest, że dyskutujemy tu na przykładzie konkretnego rozwiązania, gdzie każdy ma jakieś swoje sympatie i antypatię. No ale trudno, trzeba było poważnie podejść do tematu w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Można przykładowo przedstawić sytuację na przykładzie: wyobraźmy sobie że mamy skrzyżowanie i możemy fizycznie jechać w lewo, w prawo i na wprost a w przepisie jest, że tylko w lewo i na wprost można jechać. I jak ktoś pojedzie w prawo to prawnictwo się zawiesza. A jest spore ciśnienie społeczne bo na prawdę nasuwa się pytanie: co będzie jak prezydent nie przyjmie?

Nie wiem czy wiecie ale mamy u nas system konstytucyjny w którym trybunał orzeka zgodnie z konstytucją z definicji. Nawet jak orzeka niezgodnie to i tak zgodnie. Ciekawe, że mało kto łapie interesujący niuans:

  1. Orzekanie zgodnie z konstytucją.
  2. Orzekanie o zgodności z konstytucją.

I to nie jest to samo.

II

Zdajcie sobie sprawę, że to dialektyka jest. W odwrotnej sytuacji: kiedy to pisiory będą przechodzić do opozycji i obsadzą Trybunał swoimi to Zoll, cały krakówek i wszelakie ałtorytety będą wywodzić dokładnie odwrotnie niż do tej pory. Podzielą moją argumentację bez żadnych wątpliwości. Dlatego zapoznawajcie się z ich wynurzeniami z dużym dystansem. Wywód jest prosty, ale ponieważ użycie alternatywy przekracza horyzonty co niektórych przeto teraz będę unikał:

Postawmy sobie pytanie:

Czy Trybunał może orzekać niezgodnie z Konstytucją?

Odpowiedź jest prosta: może. Na gruncie rzeczywistości ta odpowiedź jest oczywista. Może wziąć w łapę, może kierować się kryteriami pozamerytorycznymi itp. Są też problemy strukturalne np. wewnętrzna sprzeczność konstytucji: coś jest zgodna z jednym paragrafem a niezgodne z drugim. Wtedy co by trybunał nie orzekł to będzie sprzeczne z konstytucją.

Wskazuje tu takie możliwości:

  1. Chamówa na rympał bez krępacji.
  2. Szukanie na siłę argumentów dla konkretnego rozwiązania na zasadzie: Pisiorska ustawa: kombinujemy jak tu uwalić. Nowoczesna ustawa: kombinujemy jak tu przepchnąć. Mamy tu zachowanie pewnych pozorów. Udają.

Z punktu widzenia przekonań sędziów może wyglądać to tak:

  1. Mogą być przekonani, że orzekają zgodnie z konstytucją. Tu można próbować jakiś testów na wykrywaczu kłamstw (czego nikt nie robi a powinien) itp.
  2. Mogą świadomie orzekać niezgodnie.

Przechodzę teraz do konkretnego przykładu:

Co będzie, jak trybunał orzeknie, że prawa obywatelskie przysługują bananom, ale tylko żółtym. Zielonym nie przysługują?

Na koniec zostawiłem sobie problem niejasności konstytucyjnych: Nie może też tak być, że przykładowo do konstytucji wprowadzamy termin "bzdziągwa" i potem orzecznictwo duma, czy to odmiana marchewki, czy uszczelka czy zwrot podatku. Określone to musi być od razu. Podobnie zasady "sprawiedliwości społecznej" muszą być opisane. Czy idziemy w stronę takich rozwiązań, że jak ktoś sobie przykręcił kurek w państwowy system rurek to jest to prawo nabyte i do końca świata może doić? Czy zabieramy biednym i dajemy bogatym?

PS: Jakie testy praktyczne funkcjonowania rozwiązań konstytucyjnych były przeprowadzane? Np. w programowaniu są one standardowe ale obsługa błędów to najżmudniejszy element programowania. A tamci za ciency są na to.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)