ROZWIĄZANIE ZAGADKI TELEFONÓW SMOLEŃSKICH

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
Prezydent Lech Kaczyński

Od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju pytanie - jak to możliwe, że z pokładu lecącego Tupolewa przeprowadzono, około godziny 8:20 przynajmniej cztery rozmowy telefoniczne, a system zarejestrował tylko jedną? Tę (wg raportu Millera) z godziny 8:21:40. Mam tu na myśli połączenia Prezydenta z Bratem, Córką, lekarzem Matki, oraz krótką, przerwaną rozmowę państwa Tomaszewskich.

 

Wertując e-biblio bloggera Propatriana natknąłem się na taki oto dziwny zapis z 12 maja 2010 roku:

 

Seremet (Andrzej Seremet - b. Prokurator Generalny - RM) ujawnił "Rzeczpospolitej", że badanych jest ok. 100 komórek. Większość z nich było aktywnych w końcowej fazie lotu. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy. (PAP, im)”

Większość ze stu? To ponad pięćdziesiąt czynnych telefonów, z których podczas „końcowej fazy lotu” miano prowadzić rozmowy! Czy to normalna praktyka w trakcie lotów o statusie HEAD? Wątpię. Nawet jeśli wszystkich telefonów było „tylko” 78, w tym zalogowanych do rosyjskiej sieci 23.

 

Prezydent Kaczyński dzwonił więc z telefonu prywatnego, czy satelitarnego? Jeśli była możliwość rozmowy z prywatnego (a Seremet twierdzi przecież, że tak), to nie sądzę, żeby w sprawach osobistych korzystał z łączności satelitarnej. I to trzykrotnie.

 

No, a co – ktoś słusznie zapyta - z tym połączeniem z telefonu satelitarnego?

 

Otóż blogger Civilebellum wyszperał w sieci, że według Prokuratury Wojskowej (do której ustaleń mam mimo wszystko większe zaufanie niż do pomakowskiej komisji Millera) godzina połączenia z telefonu satelitarnego to wcale nie 8:21:40, a 8:23! Ja natomiast, w artykule „Prześwietlamy stenogramy (2)”, wspominałem przecież, że o godzinie 8:22 major Henryk Grzejdak (CH SZ RP) zaalarmował (o tym iż na XUBS nastąpiło załamanie pogody) wszystkie instytucje mające bezpośredni kontakt z Tutką, wraz z zaleceniem pilnego przekazania PLF101 "sugestii lądowania w Moskwie". 

Czyżby ta informacja wraz z sugestią odejścia została jednak przekazana?

No i ten czas podany przez NPW (8:23). Czy nie wyjaśnia on, dlaczego według Millera i jego drużyny, to połączenie z telefonu satelitarnego podane jest (jako jedyne) co do sekundy? Moim zdaniem dlatego, żeby nikt przypadkiem nie skojarzył go z godziną 8:22 i możliwością przekierowania przez Warszawę Tupolewa, na lotnisko zapasowe.

 

Bo według mnie, samolot odleciał na zapasowe. Kto bowiem uwierzyłby w to, że „nieustaloną osobą”, która 10 kwietnia 2016 roku o godzinie 8:46 (niecałe pięć minut po katastrofie!) uruchomiła „telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego” mógł być jakiś świadek tragedii?

Dokładnie tak - dobrze Państwo słyszycie - o godzinie 8:46 czasu polskiego, ktoś sprawdzał na tym telefonie pocztę głosową! A godzina 10:46, podana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (której to prokuraturze, wojskówka przekazała część materiałów do odrębnego postępowania), jest czasem rosyjskim, czyli właśnie - ósmą czterdzieści sześć czasu polskiego. Świadczy o tym, ten oto fragment wypowiedzi rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „karta SIM współpracująca z telefonem (…) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej”! *

Zapytam więc – któż to, już pięć minut po upadku rozgrzanych szczątków maszyny wbiegłby na wrakowisko i kierowany niezawodnym instynktem tropiciela komórek, znalazł telefon Prezydenta, oraz sobie tylko wiadomym sposobem przełamał jego kod PIN? A wszystko to zrobiłby z wyłącznym zamiarem przesłuchania poczty głosowej, w niespełna pięć minut po zderzeniu się PLF101 z ziemią?! Dla mnie brzmi to zupełnie fantastycznie.

Ale może jednak ktoś ten telefon rzeczywiście znalazł zaraz po katastrofie i przesłuchał pocztę bo aparat był niezabezpieczony? Jeśli tak - to proszę mi odpowiedzieć - dlaczego "7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony**, a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony" (sic!).  

Nie wiem jak mógł on zostać spalony w katastrofie z 8:41 skoro ktoś odsłuchiwał na nim pocztę o 8:46. Czy ten telefon to był jakiś gadżet z "Powrotu do przeszłości"?

(dopisałem 22.08.17) W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Więc jeśli ktoś zada mi pytanie - kto przesłuchiwał telefon pięć minut po tragedii odpowiem - "nieustaloną osobą” (według tej i innych przesłanek o których wspominam na przykład Tu, Tu czy Tu), która odsłuchała pocztę głosową z telefonu Prezydenta, był... sam Prezydent Lech Kaczyński, który na pokładzie Tu-154M o godzinie 8:46 czasu polskiego, odchodził znad Smoleńska na lotnisko zapasowe. 

JEŚLI TEN ARTYKUŁ WYDAŁ CI SIĘ INTERESUJĄCY, POLECAM JAKO PODSUMOWANIE - 12 PUNKTOWY PRZEBIEG WYDARZEŃ SMOLEŃSKICH - WYNIKI NIEOFICJALNEGO ŚLEDZTWA

...............................................................

* I choć Prokuratura ustami prok. Rzepy oświadczy, że nie o 10:46 czasu rosyjskiego, a o 12:46 czasu polskiego tu chodzi, to w kontekście podanych przez "NDZ" informacji (ten "rosyjski operator") nie brzmi to - przyznajcie - zbyt przekonująco - http://www.bibula.com/?p=56563

** Supertajny telefon Prezydenta do prowadzenia zaszyfrowanych rozmów - http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/159007,supertajny-telefo...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:18)

Komentarze

Jeżeli tak było - to co działo się nad Smoleńskiem...?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1546669

Nie wiem, czy o to Ci chodziło (bo zadałeś pytanie o bardzo dużym stopniu ogólności :))  - ale próbowałem na to pytanie odpowiedzieć w poprzednim szkicu - http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/przeswietlamy-stenogramy-2-godzina-08...

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1546671

O ile wiemy, wśród ofiar w SMOLEŃSKU znaleziono ciało L. Kaczyńskiego, którego zidentyfikował brat, Jarosław. Więc nie wiem co to za idiotyczne sagi wikingów w temacie uprowadzenia tupolewa... właściwie po co? A reszta ofiar? Teleportowano je?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1546682

Faktem jest, że 10 kwietnia 2010 po godzinie 23:00 Jarosław Kaczyński zidentyfikował ciało swego Brata Prezydenta RP. Ale - przyznaj - w całej tej historii niewiele jest faktów, o których można powiedzieć , że miały na pewno miejsce.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1546686

to gruba przesada, Romku: historia korespondencji blogerki1Maud z NPW jest od 2014 r. szeroko znana, natomiast zestawienie tej godziny z innymi telefonami przyniosło, jak mi się zdaje pewne efekty (sądząc po komentarzach pod moją ostatnią notką). Przesadą też wydaje mi się wykorzystanie politycznego przesłania A. Macierewicza do wyborców: zauważ, że on nie powiedział „tak było”, tylko dywagował „co by było, gdyby tak było” – co uważam zresztą za karygodne (bo mowa jest przecież o śmierci 96 osób!); sam przecież przywołujesz tu źródło tej wiadomości – „Nasz Dziennik” – a tam stoi jak byk: komórkę Prezydenta użyto o 10.46  – i  nie jest to czas rosyjski, tylko polski*.

Co innego wydaje się w tej informacji intrygujące: jak wiadomo utrzymuje się, że ciało Pana Prezydenta „znaleziono” dopiero o 17.30 (15.30 cz.p.) i było ono nieubrane; trudno sobie jakoś wyobrazić, że ta komórka leżała w czasie lądowania (jak się utrzymuje) gdzieś na stoliku, narażona na wstrząsy i upadek – a nie w kieszeni marynarki; marynarki nie znaleziono, telefon owszem – o czym to może świadczyć?

*patrz wypowiedź Piotrowicza wideo ze strony: http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=48497 - tam też szerokie omówienie kwestii telefonów

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1546705

Przeczytałem ten artykuł jeszcze dwa razy i przytaczam tu cały fragment z Naszego Dziennika - nigdzie tam nie ma informacji że jest to czas polski. Wręcz przeciwnie - moim zdaniem wynika z niego że jest to rosyjski czas / Podkreślenia są moje/

Jak stwierdza prokuratura, "nieustalona osoba" na terenie Rosji uruchamiała 10 i 11 kwietnia 2010 r. telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego. Do pierwszego włączenia telefonu doszło tuż po katastrofie, bo o godz. 10.46. Kolejne połączenia miały miejsce następnego dnia o godz. 12.40 i 16.20. Chodziło o numer polskiej poczty głosowej - 505 114 114. - W przekazanych materiałach znajdował się wyciąg z opinii ABW, z której wynikało, że karta SIM współpracująca z telefonem komórkowym marki Nokia 6310i, należącym do Kancelarii Prezydenta RP, logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadziła dochodzenie w tej sprawie.

Z opinią Piotrowicza się jeszcze nie zapoznałem. Ale z artykułu NDZ - wynika  to co napisałem

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1546715

Witaj Civi, linkowany przez Ciebie materiał - w kwestii dotyczącej godziny przesłuchania poczty - nie zmienia obrazu, który nakreśliłem w artykule. Pismo Seremeta pomija (jakby celowo) godzinę tego logowania. Porusza on natomiast problem SMSa, zarejestrowanego o godzinie 8:30:58. To potwierdza tylko moją tezę, że badany telefon był na pokładzie Tutki włączony i aktywny! Mało tego wiedząc , że Prezydent mógł mieć przy sobie dwa telefony osobiste - pozostaje pytanie - co z połączeniami z drugiego z nich!

Oto cytat - dotyczący interesującej nas sprawy. Innych materiałów, w tym żadnych argumentów przemawiających za Twoją tezą, nie znalazłem. Jeśli je masz - dołącz.

Prokurator generalny poinformował posłów o wynikach trzech ekspertyz telefonu przeprowadzonych przez ABW. Pierwsza, z października 2010 r., stwierdziła jedynie, że telefon jest nadpalony. Z drugiej opinii wynika, że do uruchomienia telefonu niezbędne było dokonanie demontażu urządzenia, czyszczenie płyty głównej oraz ponowny montaż, do którego użyte zostały części zamienne – wskazał Seremet. – W oparciu o informacje zapisane w telefonie możliwe było stwierdzenie, że ostatnie połączenie zostało zarejestrowane w dniu 10 kwietnia 2010 r. o godz. 5.30.58, a ostatni SMS został zarejestrowany w tym samym dniu o godz. 8.30.58. Ponadto z opinii tej wynika, że karta SIM [tu numer – red.] logowała się po raz ostatni do sieci Beeline GSM Russian Federation – dodał prokurator.

Szef Prokuratury Generalnej podkreślił, że w trzeciej opinii przeprowadzone “badania nie wykazały, aby w tym telefonie znajdowały się zapisy lub ślady ingerencji w dane na nim zapisane”. Jednak “biegły zaznaczył, że istnieje możliwość ingerencji w nośnik danych (karty pamięci, dyktafon) bez zmian właściwości plików, w tym dat, przy pomocy profesjonalnych urządzeń powszechnie stosowanych w informatyce śledczej, tzw. brokerów zapisu, które pozwalają na pełny dostęp do danych z wyłączeniem możliwości edycji, przy jednoczesnym fakcie ukrycia tej czynności”.

Pismo Seremeta odczytał wiceprzewodniczący komisji poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), który wyraził ubolewanie, że mimo zaproszenia nie stawił się on osobiście na posiedzenie, tak żeby posłowie mogli mu zadać dodatkowe pytania. Seremet poinformował w piśmie, że śledztwo jest na początkowym etapie i nie jest w stanie przekazać więcej informacji. – Mam kilka pytań. Szkoda, że nie ma pana prokuratora – stwierdził poseł Andrzej Duda (PiS). Zwrócił uwagę, że jest kilka niejasnych kwestii wynikających z informacji na temat śledztwa podanych przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Duda pytał, jaki charakter miał odnotowany SMS, czy był przychodzący, czy wychodzący. Poza tym, według jakiego czasu podawane są godziny. Istotnym elementem jest także informacja o konieczności, w celu uruchomienia telefonu, dokonania “dość poważnych zabiegów technicznych”.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1546721

Julia M. Jaskólska i Piotr Jakucki, publikują obszerny tekst (patrz: http://www.bibula.com/?p=56563), którego fragment, odnoszący się do naszej kwestii, przytoczę w całości:

Kilka minut, czy cztery godziny?

Podsumujmy. Antoni Macierewicz mówi, powołując się na „Nasz Dziennik”, o 10.46 czasu rosyjskiego, czyli według czasu polskiego jest to 8.46, co ma udowadniać tezę, że z aparatu logowano się kilka minut po oficjalnie podanym czasie katastrofy. Podobnie Janusz Wojciechowski. Tyle, że „Nasz Dziennik” nic nie pisze o czasie rosyjskim, ani o polskim. Podaje tylko godziny bez odniesienia do strefy czasowej.

Ze stanowiska prokuratury wojskowej podpisanego przez rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej, płk. Zbigniewa Rzepę wynika, że chodzi o czas warszawski. „W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r., po katastrofie, miały miejsca dwa połączenia wychodzące: pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego; a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące o godz. 12.18 czasu polskiego z telefonu użytkowanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego właścicielem była Kancelaria Prezydenta, i były to połączenia z pocztą głosową” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej z 7 maja 2012 r. o uprawomocnieniu się decyzji o odmowie śledztwa w sprawie połączeń z telefonu Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r.

Jeśli ustalenia prokuratury byłyby prawdziwe, to płk Rzepa mówiąc o 12.46 czasu polskiego wskazuje 14.46 czasu rosyjskiego jako moment logowania telefonu, a więc cztery godziny po katastrofie, a nie kilka minut po niej, jak chciałby Antoni Macierewicz. Z kolei podana przez rzecznika NPW 16.24 czasu polskiego to rosyjska 18.24, a 12.18 to odpowiednio 14.18.

Podałem link do wypowiedzi Piotrowicza (drugie wideo na stronie), gdyż informuje on o sprawie Komisję Sejmową podając czasy połączeń takie, jak Prokuratura.

Gdyby było tak, jak chciałby Macierewicz, to po półtora roku od przejęcia pieczy nad tymi dokumentami można chyba byłoby ustalić, że miał rację? Jak wiemy – to polityk. I to działający bez względu na materię (śmierć 96 osób), której to politykowanie dotyczy.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1546727

- Prokuraturę Wojskową i Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Prokuratura Wojskowa mówi o 14:46 czasu rosyjskiego. Gdyby mówiła o 12:46 można by to potraktować jako uściślenie i dookreślenie , że 10:46 był to czas polski. I pewnie wówczas bym z Tobą nie polemizował, tylko to przyjął. Tymczasem jest tu nie dwie, a cztery godziny różnicy. I przeciwko nim mamy słowo rzecznika Prokuratury Okręgowej , która to otrzymała dokumenty śledztwa dotyczące godzin połączeń. A jej rzecznik oświadczył, że :

"Do pierwszego włączenia telefonu doszło tuż po katastrofie, bo o godz. 10.46. (...) karta SIM (...) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej" 

Nie nazywałbym słów Antoniego Macierewicza  mówiącego o zalogowaniu w pięć minut po zdarzeniu nadużyciem.Tym bardziej, że odczytuję publikację Naszego Dziennika dokładnie tak samo jak on. Zważ też, że każdemu, kto ma zakodowane, iż do katastrofy doszło o 8:41, godzina 8:46 będzie brzmiała nielogicznie i będzie ją odrzucał. Antoni Macierewicz jej nie odrzucił, gdyż ma (i miał) pełną informację co do przebiegu wydarzeń z 10 kwietnia.

I jeszcze jedna sprawa - Prokuratura Okręgowa jako instytucja z zewnątrz wobec zbrodni smoleńskiej, i mająca do zbadania tylko wycinek sprawy, jest dla mnie w tej kwestii bardziej  obiektywna niż PW kierująca się "racją stanu".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1546731

Nasz Dziennik opierając się na źródle jakim jest Prok. Okr mówi o godzinach:  " tuż po katastrofie, bo o godz.10.46. Kolejne połączenia miały miejsce następnego dnia o godz. 12.40 i 16.20. "

Natomiast Prok. Wojsk.  mówi:  "że w dniu 10 kwietnia 2010 r., po katastrofie, miały miejsca dwa połączenia wychodzące: pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego; a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie wychodzące o godz. 12.18 czasu polskiego"

Są to zupełnie inne godziny oraz inna liczba połączeń każdego dnia. Jakby o dwa różne telefony szło.

"7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< (link is external) powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony. a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony"

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1546778