A miało byc tak pięknie...

Obrazek użytkownika Piana
Idee

Jakieś dziesięć lat temu losy Europy wydawały się dość oczywiste. Miało powstać superpaństwo ze stolicą w Brukseli i stopniowo przejmie kontrolę nad wszystkimi decydującymi obszarami życia obywateli. Państwom “tradycyjnym”, sprowadzonym de facto do roli prowincji imperium, pozostawałyby zaś tak bardzo ważne kwestie jak ustalanie świąt narodowych czy też decydowanie o obowiązku posiadania apteczki w samochodzie.

Tzw. elity były zaczadzone polit-poprawnością i przekonane o końcu historii (swoją drogą teoria pana Fukuyamy okazała się jedną w większych intelektualnych bredni). Ideałem był homo-europeicus, utopijna wizja stworzenia nowego człowieka Europy (mimo niepowodzeń bliźniaczego projektu, czyli homo-sovieticusa). Ideały nowego świata to b. szeroko rozumiana tolerancja, ekologizm, feminizm i homofilia. A także wstręt do wartości konserwatywnych i narodowych a już szczególnie do chrześcijaństwa.

Co prawda gdzieś tam z daleka słychać było alarmowe sygnały pod hasłami demografia i integracja, ale mało kto na nie zwracał uwagę poza jakimiś “oszołomami”. Plan na Europę lewicowych marzeń był wręcz idealny.

Nie minęło dziesięć lat a “genialny” plan spokojnie można wyrzucić do klozetu i spuścić wodę. Jaka piękna katastrofa! Kryzys imigracyjny oraz ostatnie zamachy terrorystyczne pokazały, że przyszłość zapowiada się nam bardzo ciekawie i z pewnością niezbyt przyjaźnie. Ciężko snuć obecnie scenariusz na przyszłość nie będąc prorokiem, ale można zauważyć, że procesy destrukcyjne już ruszyły. Strefa Schengen de facto już jest trupem. De iure jeszcze nie, ale nie ma nikogo odważnego który by powiedział, że król jest nagi. Strefa euro też się chwieje, bo kryzys w Grecji wcale nie został zaleczony a i inne kraje widzą, że wspólna waluta najbardziej się opłaca Niemcom (innym krajom niekoniecznie). A później to już będzie efekt domina.

Co powinna Polska w tej chwili zrobić? Bardzo proste. Sondować kraje Europy Środkowej i Wschodniej na wypadek niekorzystnych wydarzeń za zachodzie. Podpisywać (niekoniecznie jawnie!) listy intencyjne w celu stworzenia nowego organizmu gdyby doszło do dramatycznych sytuacji. Oprócz tego nie zaszkodzi liberalizacja prawa do posiadania broni (wraz z obowiązkowym szkoleniem z jej używania dla wszystkich mężczyzn). Do tego budowa struktur obrony terytorialnej a także zebranie materiałów i stworzeni planów budowy zasieków/płotów/murów na granicy Polski. Wzmocnienie i rozbudowa struktur obronnych armii to już chyba “oczywista oczywistość”.

Czasy idą ciekawe. Ale i zanosi się na wojnę. Dlaczego? Podam przykład Belgii. Muzułmanie stanowią tam około 10% ludności, ale są bardzo płodni i jednocześnie mało pracowici (ponad 3/4 żyje z różnego rodzaju zasiłków). Nie trzeba być specjalnie inteligentnym, aby wiedzieć, że za X lat zabraknie pieniędzy na zasiłki dla nich (które im się święcie należą - patrz dżizja). Nie zapominajmy też, że nowoczesny przemysł potrzebuje wysoko wyspecjalizowanych fachowców. Inżynierów, programistów, mechaników czy chemików. Przy niedoborze odpowiednich kadr  (rdzenni Flamandowie i Walonii - nie ma narodu belgijskiego - zaczną uciekać z kraju przed islamizacją) gospodarka przeskoczy na niższy bieg, co tym bardziej przyspieszy jego degradację. Czy jednak zmniejszy to zachłanność muzułmanów, którym się przecież NALEŻY utrzymanie? W żadnym wypadku. Konsekwencje łatwo sobie przewidzieć.

Taki sam przebieg może mieć obrót wydarzeń w innych krajach. Czy Polska znowu stanie się przedmurzem chrześcijaństwa jak przed wiekami? To jest całkiem prawdopodobny przebieg wydarzeń.

Czy za jakiś czas okaże się, że to zbrodniczy komunizm obronił Polskę przed katastrofą, do jakiej zmierza Europa Zachodnia? Czy nagle zdamy sobie sprawę, że Gierek z Gomułką byli mężami opatrznościowymi i tak naprawdę obrońcami chrześcijaństwa? To byłby prawdziwy rechot historii.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.1 (głosów:3)