Biedroń na plebani proboszcza Łukasza

Obrazek użytkownika M.PYTON
Blog

Jak co niedziela, spotkali my się po sumie w salce parafialnej na plebani proboszcza Łukasza. Jak co tydzień kobiety przyniosły to, co przygotowały na tradycyjną kawkę niedzielną: drożdżówki wyrośnięte i jabłeczniki z obfitą kruszonką – bo wieś nasza na jabłkach wyrosła…

Jabłek ci u nas w bród tego roku, tak że do dziś na drzewach wiszą, choć zbrązowiały od zimna i starości. Bo jak tu dorodne, podgrójeckie jabłka zbierać, gdy niemieckie przetwórnie płacą za nie marne grosze, za które nawet Ukrainca nie zatrudnisz?

I tak, gdy już każdy kawy sobie nalał i na talerzyku ułożył smakowitości przygotowane przez nasze kobiety – rozsiedlimy się przy stolikach by sobie pogadać. A to o ślubie córki Józefa, która wychodzi za górala spod Zakopanego, a to o weselu syna bogatego Józefa, co ziemi tyle nakupił, że połowy jabłek nie zebrał tego roku…

O tym weselu u Józefa rozprawiał Ludwik, któren z peeselowcami się zadał, więc go na wesele wraz z żoną zaprosili. Gdy Ludwik zaczął się chwalić, że uścisnął rękę Piechocińskiemu, któren był gwiazdą tego wesela, odezwał się stary Edward – ten, którego świętej pamięci ojciec Niemcom tory wysadzał, a wsadzili go za komuny za podważenie sojuszu z ruskimi:

- Ty nam Ludwik z temi zdrajcami wsi nie wyjeżdżaj, bo ja już tobie ręki nie podam! – mówił stary Edward tak cicho, by proboszcz Łukasz nie usłyszał, że się kłócimy.

Proboszcz siedział przy większym stole w gronie kobiet, które co niedziela na chórze śpiewają i coś im śmiesznego mówił, bo co rusz zaśmiewały się do rozpuku…

- Ty nam Ludwik lepiej powiedz, jakich artystów zaprosili na to wesele i co dali do jedzenia, a nie chwal się nam tym komunistycznym śmieciem! – dokończył stary Edward i cisza po tym zapadła, gdyż Edzia wszyscy szanowali za to, że się nigdy komunie nie sprzedał. I tak, w spokoju dobili my do końca niedzielnej kawki na plebani u proboszcza Łukasza, gdyby nie młody Kamil…

Po dłuższej chwili, gdy w milczeniu smakowaliśmy jabłeczniki, popijając je kawą – nagle odezwał się Kamil syn Ludwika, któren na łikend przyjechał z Warszawy, by się w rodzinie zdrowo najeść i pewnie od ojca kasę wyciągnąć. Bo Ludwik wysłał Kamila do Warszawy na studia i jeszcze mu mieszkanko tam kupił, żeby syn nie pałętał się po jakiś stancjach. I tak tę naszą ciszę przerwał Kamil, stając w obronie swego żywiciela:

- Co wy opowiadacie o komunie? Komuny już nie ma – teraz wiosna nadchodzi! – powiedział to łamiącym się głosem i po chwili naszego zaskoczenia dodał już bardziej odważnie:

- Czy wy wszyscy jesteście tak zacofani, że nie widzicie, jakie zmiany nadchodzą? Czy nie widzicie, że Polska się budzi i za chwilę zmiecie ten reżim, który nas chce z Europy wyprowadzić? Czy nie widzicie, jak łamane są prawa kobiet do aborcji? – dodał tak, że aż proboszcz Łukasz odwrócił głowę w naszą stronę, a nasze kobiety przestały się śmiać…

Wyraźnie rozochocony swą mową Kamil  wstał z krzesła  i nadal ciągnął swoją gadkę:

- Czy nie widzicie, że cała Europa z was się śmieje? Jesteście dinozaurami, które trzeba wybić kamieniami, jak to robili pierwotni ludzie! Nie widzicie jak cierpią ludzie, żyjący w związkach partnerskich – pozbawieni tych samych praw, jakie mają małżeństwa w tym kraju!?? – podniesionym głosem kontynuował syn Ludwika. I pewnie dalej by tak ciągnął, gdyby nie stary Edward, który na słowa młodego Kamila porwał się z krzesła i tak krzyknął, że wszyscy zamarli:

- Zamilcz, ty lewacki pomiocie! Zamilcz w tym świętym miejscu, gdzie byłeś ochrzczony nie po to, by nam tutaj opowiadać te same bajki, które komuna do głowy nam wciskała ! – Stary Edward przerwał na chwilę, by nabrać oddechu i z nową mocą ryknął tak do Kamila, że ten jak zbity pies przysiadł na krześle i skulił się w sobie:

- Ciebie Kamil ta polska ziemia wyżywiła a Kościół, w którym byłeś ministrantem dał ci wiarę w Boga nie po to, by nas teraz nawracać na lewactwo z komuny wyrosłe! Ale widać ojciec i matka nie dali ci polskiego wychowania… Oni wysłali cię do Warszawy i pozbyli się jedynego syna, któren teraz pluje na ojcowiznę, zapatrzony w Biedronia, który nam chce tu wiosnę zrobić! My tę wiosnę Biedronia przegonimy tym co mamy: nie widłami, nie siekierami, Kamil! My ją przegonimy naszą wiarą w Boga Wszechmogącego i w katolicką Polskę! My tę waszą lewacką wiosnę przegonimy naszą polską tradycją, naszą dumą, że jesteśmy Polakami, którzy nigdy nie poddali się sowieckim i niemieckim okupantom! Chcesz Kamil Europy – to zjeżdżaj do Berlina, a nie zatruwaj tutaj głowy bogobojnym ludziom! – Edward skończył i ciężko opadł na krześle…

Takiej ciszy nie słyszałem nigdy. Nawet w noc podgrójecką, gdy tylko psy szczekają. I w takiej ciszy rozeszliśmy się do domów, z minami posępnymi, jakby po pogrzebie...

Tak było w zeszłym tygodniu na niedzielnej kawce na plebani u proboszcza Łukasza. W tą niedzielę także zebraliśmy się w salce parafialnej. Ale już bez zwyczajowych rozmów i śmiechów. Pośród nas nie było jednak Ludwika z żoną i ich syna Kamila..Gdy usiedliśmy w milczeniu przy stołach na których znów piętrzyły się dorodne drożdżówki i jabłeczniki z kruszonką, wstaliśmy, gdy do sali wszedł proboszcz Łukasz. Proboszcz z poważną miną dał ręką znak, byśmy usiedli i zaczął:

- Jak wszyscy wiecie, nasz drogi parafianin pan Edward doznał rozległego zawału. Został zawieziony do szpitala w Grójcu, gdzie dzięki Bogu i wspaniałym lekarzom został uratowany. Wczoraj byłem u pana Edwarda w szpitalu z Komunią świętą.  Rozmawia i kazał mi pozdrowić wszystkich parafian. Przed rozpoczęciem naszego dzisiejszego spotkania, zmówmy zatem „Ojcze nasz” i „Pod Twoją obronę” w intencji szybkiego powrotu do zdrowia naszego drogiego parafianina Pana Edwarda... 

Przez łzy odmawialiśmy modlitwę, trzymając się mocno za ręce….

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

- czy mowa jest o starym Edwardzie, czy o starym Tadeuszu?!

Serdecznie pozdrawiam,

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1580119

Poprawiłem i pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

M.Pyton

#1580152

Kiedyś towarzysze komuniści Rakowski i Miller zakładali swoja partię za moskiewskie pieniądze ale przynajmniej było im trochę wstyd. Dzisiaj Biedroń zakłada partię za niemieckie pieniądze i jeszcze się tym chlubi.
Zmiany wśród agentury idą na gorsze.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1580380

Ta Wiosna to jest jakaś parodia, oni nawet wspólnej narracji w mediach ustalić nie potrafią. Poza tym słychać wyraźnie, że nie mają koncepcji, pomysłów i mówiąc kolokwialnie "szyją

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Husky

#1580516