TOLERANCJA W POLSCE JEST - TO JEST TEN POLSKI CUD

Obrazek użytkownika michael-abakus
Kraj
Walka przeciwko naszej chrześcijańskiej tolerancji w rzekomej obronie waszej tolerancji jest informacją o waszej wrogości i pogardzie do Polski. Wasza mowa o tolerancji jest kłamstwem, jest mową nienawiści, jest narzędziem totalitarnej propagandy.

Powiem teraz, co na ten temat myślę. Polska przez całą swoją historię była krajem wielonarodowym, matką wielu narodów i opiekunką wielu religii. Problem rasizmu, ksenofobii i nietolerancji religijnej nie mieści się w polskiej tradycji, źle się czuje w polskiej duszy. Ten problem zawsze był politycznym importem z zewnątrz. Tak jest nadal, chcę w to wierzyć i nastaję na to, by wzmacniać i wspierać to przekonanie, wszędzie gdzie można.

Polacy nie są rasistami, nigdy nie byli i nie chcą nimi być. Dla Polaka to jest po prostu obrzydliwe. Wspieranie tego przekonania mieści się w tej w naszej normalnej praktyce społecznej.

Mogę wskazać ciekawy argument.
Efekt polsko-niemieckiej normalizacji po drugiej wojnie światowej nastąpił spontanicznie, pomimo tragicznego doświadczenia narodowego, a także wbrew wieloletniej antyniemieckiej polityki kolejnych komunistycznych ekip, pomimo obfitej filmoteki i literatury wojennej, pomimo uporczywej propagandy i uciążliwej sztampy nieustających obchodów kolejnych rocznic zdarzeń wojennych z niemieckim bestialstwem w roli głównej. To jest najpewniej jeszcze jeden sukces polskiego „społeczeństwa alternatywnego”, które od stuleci potrafi ignorować oficjalną presję i propagandę, pozostając przy naszej polskiej tradycji.
 
Stalinowska i cała wschodnioeuropejska polityka wszystkich Kominternów była bardzo przejrzysta. Konsekwentnie eksploatowała zasadę "dziel i rządź" – divide et impera, ogrywała do znudzenia wszystkie narodowe szowinizmy. Komunistyczny internacjonalizm był lustrzanym odbiciem nazistowskiej dyskryminacji, był czystym posiewem i zbrodniczym pielęgnowaniem pogardy i nienawiści w celach politycznych. Ksenofobia jest czystym i bezspornym dziedzictwem komunistycznego narzędzia władzy. Od pierwszego wystrzału z Pitery w Petersburgu, od 6 listopada 1917 roku, do dzisiaj. Abchazja, Osetia, Gruzja, Mołdawia, Ukraina, to wciąż to samo. Sowiecka Włast’ nigdy nie zapomniała pozostawienia posiewu nienawiści i nacjonalistycznej pogardy. Stalin potrafił przez dziesięciolecia prowadzić czystki etniczne, wymieniać i przesiedlać miliony ludzi, by mieć gotowe do wybuchu konflikty narodowe i żarzące się nacjonalizmy nawet tam, gdzie nigdy ich nie było. Istotnym celem tej polityki było pozbawienie zniewolonych ludów ich kultury, tradycji, było wynarodowienie, ukryte pod łudzącą nazwą socjalistycznego internacjonalizmu.
Polskie „alternatywne społeczeństwo” nie uległo tej polityce, sowiecka polityka w Polsce po prostu zawsze była bezskuteczna.
 
Kardynał Stefan Wyszyński, występując z inicjatywą pojednania z Niemcami, wiedział, był pewien, że ta inicjatywa może liczyć na naszą narodową akceptację. Histeryczna reakcja i kompletne niezrozumienie pojawiło się właściwie tylko po oficjalnej stronie PRL. Kardynał Stefan Wyszyński, wiedział dobrze, że pojednanie w Polsce i wśród Polaków zawsze jest, wystarczyło po prostu powiedzieć to, co dla każdego z nas jest oczywiste. Nie trzeba było robić nic innego.
 
Naród żydowski w Polsce i w polskiej tradycji zawsze miał swoje ustalone miejsce, to było nasze naturalne i wspólne miejsce, wszędzie w Polsce, wszędzie na polskiej ziemi. Nawet w czasie zaborów i wojen. Jak zwykle, gdy wielu mieszka we wspólnym domu, były różne marginesy, dochodziło do konfliktów, ale także i do miłości, przyjaźni, wzajemnego zrozumienia, do przenikania się kultur i tradycji. Jest tu więcej sentymentu i przyjaźni niż niechęci. Nie wyobrażam sobie polskiej kultury bez Leona Szillera, bez Askenazych i Estreicherów, bez poezji i humoru Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego, bez polskiego patriotyzmu żydowskich pokoleń, nie ma prawdziwej naszej kultury i tradycji, która przez stulecia była tuż obok, ale jednak bardzo wspólna.
 
• Dlaczego więc wciąż w Polsce jest problem z antysemityzmem?
Odpowiedź jest bardzo prosta.
Jest to skutek zewnętrznej interwencji politycznej. Zawsze tak jest w tego typu zjawiskach, dramat pojawia się dopiero wtedy, gdy politycy decyduję się na ich wykorzystywanie. Każdy polityk, który decyduje sięgać do najniższych ludzkich instynktów jest zbrodniarzem. Polityk musi zdawać sobie sprawę z tego, że otwiera puszkę Pandory, wyzwala piekło, nad którym później nikt nie będzie w stanie zapanować.
XX wiek był stuleciem totalitaryzmów, aż do dzisiaj praktyka zbrodniczej gry, podłego podżegania i prowokowania nienawiści, pogardy i dyskryminacji narodowej i rasowej jest praktycznie stosowana w różnych interesach politycznych. Hitler, Stalin, ale i Miloszewicz w Serbii, Putin w Rosji mają wielu naśladowców.
 
• Komunistyczna "cybernetyka społeczna" uznawała zawsze, do dzisiaj uznaje pogardę i nienawiść szowinizmów narodowych jako „skuteczne narzędzie sterowania” społeczeństwem.
Cudem tradycji Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ciągle żywej w polskim „społeczeństwie alternatywnym” jest nie uleganie tej polityce. Polityka divide et impera była i jest stałym narzędziem rządzenia PRL - od 1939 roku, do dzisiaj, do roku 2019 i będzie narzędziem wszystkich komunistów wychodzących ze swoich krypt.
Nie chodzi tylko o relacje polsko-niemieckie, albo polsko-żydowskie. Zawsze ich celem jest konfliktowanie i tworzenie podziałów, zostawianie konfliktogennych pułapek, prowokacji i trwałych mechanizmów umożliwiających sterowanie konfliktami, zawsze ich zamiarem jest wywoływanie i prowokowanie wojny. To były relacje polsko-rosyjskie, polsko-ukraińske, polsko-czeskie, wszelkie narodowe problemy w całej Europie wschodniej, ale także i wewnętrzne polsko-polskie.
 
W tym celu komuniści próbowali pielęgnować i stale zasilać podziały regionalne, wprowadzać nowe źródła sporów i niechęci. Problem Polaków na „Ziemiach Odzyskanych”, pokłosie akcji Wisła, to tylko przykłady bezspornych faktów historii rzekomych wojen polsko-polskich. Ordynarne operowanie antysemityzmem, było widoczne przez wszystkie lata PRL-u, od 17 września 1939 roku. To widać gołym okiem, nie trzeba się specjalnie wysilać, aby to zauważyć. Rok 1968 był jedynie wyróżniającym się i szerzej znanym zdarzeniem w tej polityce. Można powiedzieć zwięźle. Antysemityzm jest zaczepną bronią wielu szowinizmów na świecie, z komunistycznym zakłamanym internacjonalizmem na czele.
Jest jeden bardzo ważny wniosek, ujawniający bardzo intrygujący fakt. Agresywna, antypolska napaść, niegodnie wykorzystująca problem antysemityzmu jako antypolską broń zaczepną wciąż ponosi klęskę. Pomimo szalonych wysiłków, mimo ciągłego bębnienia i wciąż powracających kolejnych prowokacji – figa. Nic z tego. Możecie sobie panowie prowokatorzy skoczyć.
 
Napisałem na początku to, co mówi elementarna wiedza socjotechniczna. Zwykła taktyka praktyki społecznej polega na wzmacnianiu tego, co w ludziach pozytywne i osłabianiu tego, co negatywne. W kwestii relacji polsko-żydowskich cały polski mainstream przyjął taktykę dokładnie odwrotną. W domenie publicznej bezspornie to widać.
Jedyna rozsądna interpretacja tego stanu rzeczy jest następująca. Cel tej kampanii jest odwrotny.
Ich polityka polega na wzmacnianiu, poszukiwaniu i pobudzaniu tego co w Polakach negatywne, a osłabianiu, ignorowaniu i gnojeniu tego co pozytywne.
To wszystko może być skomentowane słowami Janusza Grossa, który otwarcie powiedział, że napisał książkę, aby „odebrać Polakom dumę z faktu, że są najliczniejszym narodem, pośród sprawiedliwych tego świata”. Dlatego o pięknej działalności Pani Ireny Sendlerowej dowiedziały się przez przypadek dzieci szkolne w USA, a o Jedwabnem bębniły wszystkie media przez parę lat. Zadziwiające było to, że polska polityka zapewne wiedziała o roli Ireny Sendlerowej w ratowaniu polskich Żydów, ponieważ Władysław Bartoszewski musiał wiedzieć o jej wojennej aktywności. Wiedział, ale nie powiedział.
 
Mamy do czynienia z nieustającą systematycznie wznawianą kampanią, przypominającą jedzenie kaszy szpilką. Pracowite rozdłubywanie, intensywne poszukiwanie, nanizywanie koralików, wciąż w trudnej służbie, w nieustannej walce z polskim patriotyzmem, który jest traktowany jako świadectwo polskiej podłości. Pracowite poszukiwanie, by z każdego kłopotliwego ziarenka zrobić możliwie największą awanturę.

Od 1989 roku dręczący problem polskiego nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii nie schodził z pierwszych stron gazet. Władysław Bartoszewski, Adam Michnik, Jerzy Jedlicki, Janusz Gross, reporterzy Policji Myśli wciąż są na tropie. Każda z takich prowokacji, to wiele miesięcy i lat usilnego wędrowania w cyrkowym wozie, od miasta do miasta, od konferencji do głośnego czytania, cierpliwa wędrówka prawie jak kiedyś Uniwersytetów Latających, niosąca jedyne posłanie, hiobową wieść o obrzydliwej polskiej duszy, o jej wrednej nazistowskiej posturze, o zakłamanym polskim charakterze. Teraz tym samym cyrkowym korowodem maszerują prowokatorzy z LGBT na tęczowych sztandarach. Takie są po prostu fakty.

Pojawienie się realnej pretensji i niechęci, byłoby normalną reakcją na tak systematyczne prowokowanie, byłby to naturalny efekt nieustannego drażnienia i pobudzania najniższych ludzkich instynktów. To się kiedyś wreszcie powinno udać. Akcja powinna wywołać reakcję. A tu nic z tego.
 
Aktualni przywódcy globalnego komunizmu już zauważyli, że prowokacje, których celem było wywołanie w Polsce wybuchu antysemityzmu nie powiodły się. Mimo usilnych prób i fali obrzydliwych prowokacji widać, że antysemityzmu po prostu w Polsce nie ma. Starzy komuniści, którzy dopiero teraz wyleźli z omszałych krypt i ci nowi świeżo narodzeni razem z całą wiosną młodego polskiego totalitaryzmu wygrzebali stary pomysł na kolejną prowokację. Próbują wywołać awanturę podstawiając homofobię zamiast antysemityzmu. A ich kantorzy zawodzą smętne pieśni o polskim faszyzmie. I znowu komunistyczną manią - gniotą na siłę!
 
Osiągnięty skutek nie przekracza statystycznej istotności. Na kilka milionów Polaków nawet 1000 przypadków rocznie, to zaledwie coś poniżej promila. Zorientowałem się nagle, ku swojemu zdziwieniu, że Polaków jest trochę więcej, raczej kilkadziesiąt milionów. A 1000 przypadków antysemickich albo LGBT super homofobicznych ekscesów, to chyba statystyka od 1985 roku. Wybryków i zdarzeń o charakterze rasistowskim było w Polsce chyba mniej przez ostatnie trzydzieści lat, niż w niejednym niemieckim landzie zdarza się co tydzień.
To jest ten polski cud. To jest dowód na dalsze istnienie „alternatywnego społeczeństwa”, w którym wciąż żywa jest tradycja „Rzeczpospolitej Obojga Narodów”.
_____________________________________________
 
Przypis:
W powyższym felietonie wykorzystałem obszerne cytaty z mojego pradawnego materiału z 9 lutego 2009 roku zatytułowanego "Ale zbaw mnie od nienawiści I ocal mnie od pogardy, Panie..." [link]. Upłynęło ponad dziesięć lat, zmieniła się partia rządząca, zdarzyła się smoleńska zbrodnia, a komuniści robią wciąż to samo - prowokują, oszukują, lulki palą, szczują antysemityzmem, homofobią, nawet nowoczesnością, wszystkim co możliwe, nigdy jednak nie porzucając swojej własnej pychy, pogardy i nienawiści. Na tym polega ich totalitaryzm. Ekstrakt ich imperium zła.

____________________________________________

* * *

następny - poprzedni

 
Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:13)

Komentarze

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

michael

#1597765

Lewaccy aktywiści sami sformułowali strategię, w której założyli, że będą ofiarami „homofobów”. W 1987 roku Hunter Madsen i Marshall Kirk, napisali swoistego rodzaju manifest gejowski, zatytułowany „After the ball” (w swobodnym tłumaczeniu: „iść za ciosem”). Publicyści zaproponowali wytyczne, które trzeba z uporem realizować.
  1. Mów o gejach i homoseksualizmie tak głośno i tak często jak to jest możliwe 
  2. Pokazuj gejów jako ofiary, nie jako agresorów 
  3. Daj swoim obrońcom pretekst do działania 
  4. Pokazuj gejów tylko dobrze 
  5. Pokazuj przeciwników tylko źle 
  6. Zabiegaj o fundusze: pieniądz nie śmierdzi
Ponad 30 lat temu ukształtowała się jednocześnie grupa zawodowych rewolucjonistów, rodem z leninowskich wzorców, która objeżdża świat i instruuje jak walczyć o przywileje dla LGBT. Praktyka pokazała, że tęczowym hunwejbinom sprzyjają wszystkie incydenty, które trafiają do mediów – także te niezgodne z prawem. Za tym idzie realizacja punktów planu Kirka-Mudsena.
The World News [link]
After the Ball [link]
Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2

michael

#1597766

...normalizacja.

Faktyczne stosunki z Niemcami wciaż są bardzo złe, a "normalizacja" została z jednej strony narzucona przez USA, a z drugiej przez ZSRR.

Polska jest wciąż najbardziej nielubianym narodem w Niemczch - Niemcy wciąż nas nienawidzą i nami gardzą. Nie będzie normalizacji, dopóki nie będzie odszkodowań za II wojnę światową.

Wielu Polaków wobec Niemców zachowuje się, jakby mialo syndrom sztokholmski. Wstyd i żenada...

Przykro mi, ale Pańskie opinie są oderwane od rzeczywistości.

Kardynał Wyszyński w sprawach polityki bardzo się mylił, a list o pojednaniu był niczym atak V kolumny. Podczas gdy władze PRL walczyły o uznanie polskich granic zachdnich, to polscy biskupi wyskoczyli z "przepraszaniem Niemców".

Przy okazji, ma Pan braki w wiedzy, proszę poczytać art.:

"Niemiecki Trybunał Konstytucyjny: Ziemie Zachodnie Polski należą do Rzeszy, która istnieje"

******************************************************************************************************

Po wojnie wielu zbrodniarzy zostało "szanowanymi obywatelami" - taki po......lony naród.

Dzisiaj ich potomkowie w gazetach należących do koncernu Ringier Axel Springier (który była nazistą) śmią nas pouczają o demokracji i zrzucają na nas winę za swoje podłe czyny.

Co Pan w ogóle wypisuje?! Za odwieczną rogość Niemców wobec Polski winny jest komunizm???!!! A Stalin to był takim komunistą na krzywy ryj. Proszę się zapoznać z ideologią komunistyczną, bo założenia o których Pan pisze to nie dzielo komunizmu, ale stalinizmu.

******************************************************************************************************

Pisze Pan w negatywnym świetle o akcji wisła, która była konieczna. Czy to komuniści sprowokowali Ukrińców czy Niemcy zwani obecnie nazistami.

Rok 1968 to pozbycie się wielu ubeków i wojskowych hazarskiego pochodzenia o żydowskiej religii.

Czy wie Pan ile zła robili Polsce Żydzi w naszej historii, jak np. rozwalanie Sejmów, albo współpraca z zaborcami?

******************************************************************************************************

Opiera się Pan na fałszywych przesłankch. TA POLSKA TOLERANCJA TO CZYSTE FRAJESRTWO.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-3

Romuald Kałwa

#1597770

I na ogół nie zawiodłem się, jak do tej pory. 

Nie spodziewałem się jednak braku poczucia humoru, które to ponure zjawisko pozbawia ludzi dystansu do własnej mądrości.

A wiec ad rem.

Historia jest zjawiskiem bardziej skomplikowanym i skuteczne poradzenie sobie z rzeczywistością. Zanim zacznie się coś zwalczać, to należy to coś zdefiniować i przeanalizować. Każdy kolejny pomysł powinien być analizowany spokojnie i bez nerwów, a skutek tej oceny bezwzględnie ujawniany. Nie chodzi przy tym o piętnowanie, czy stygmatyzowanie, ale o informację, o zimną analizę zjawiska. I tak konkretnie zgadzam się z panem całkowicie, że relacje polsko-niemieckie są złe i nigdy nie były dobre i mam nadzieję, że nigdy nie będą dobre.
Tak jest, ponieważ ocena tego czy relacje są dobre czy złe zależy od kryterium. I to nie od jednego kryterium, ale od splotu wielu różnych kryteriów. jednym z takich kryteriów jest coś takiego o czym Niemcy mówią Zeitgeist, czyli Duch Czasu co w bardzo wolnym przekładzie może być określone jako strategiczna doktryna celu polityki państwowej. I tutaj już od pierwszego spojrzenia strategiczna doktryna polskiej i niemieckiej polityki jest diametralna.
Mianowicie:
Niemiecka doktryna politycznego interesu i celu państwa niemieckiego jest stabilną i niezmienną wytyczną realizowaną przez wszystkie kolejne rządy, bez względu na to, jaką partię reprezentują. Po prostu realizują tę doktrynę, dobierając jedynie właściwe sobie środki działania. Inaczej robią to socjaliści inaczej chadecy, ale Zetgeist pozostaje zachowany. Niemcy do tej pory myślą Bismarckiem. Dla nich ich celem jest wielkie mocarstwo Eurazji od Lizbony do Władywostoku, w którym Niemcvy i Rosja są wiodącym bratnimi potęgami totalitarnej turańskiej cywilizacji.
W Polsce jest inaczej. Nie ma żadnego Zeitgeistu, żadnego strategicznego celu ani dobrze zdefiniowanego polskiego interesu. Jak do tej pory oczywiście. Do niedawno obowiązywało liżydupstwo, problem był tylko komu lizać a komu dawać - Rosji czy Niemcom?
Klasyczny dylemat polityczny kompradorskich polityków uznających doktrynę pokornego cielaka, który dwie matki ssie.

Otóż, szanowny Panie mamy jedno kryterium doktrynalne, ale obie doktryny są absolutnie nieporównywalne. Tak jak żaden krzywik, nawet najlepszy, nie zastąpi żadnej linijki. Dokładnie tak jak porównywanie niemieckiej polityki  komunistycznego rządu PRL  z pojednaniem polsko niemieckim jest po prostu bez sensu. 

Inne kategorie, inne cele nieporównywalne doktryny.

Podobnie jak pana intrygująca opinia wyrażona w zdaniu: "Proszę się zapoznać z ideologią komunistyczną, bo założenia o których Pan pisze to nie dzieło komunizmu, ale stalinizmu." Muszę się panu przyznać, że zarówno z literatura i doktryną komunistów zapoznałem się dość, a nawet bardzo dokładnie, na tyle dokładnie, że uznaję osobisty wkład Józefa Stalina do teorii marksizmu leninizmu, polegający na wprowadzeniu do marksistowskiej dialektyki ekonomii politycznej czwartego prawa zaostrzającej się walki klasowej. Natomiast wyłączenie Stalina z komunizmu jest ewenementem w skali światowej, nawet Chruszczow tego nie dokonał. 

Natomiast, chcac zakończyć mój wywód pozytywnie, zgadzam się z panem w 100% w pana opinii: Co Pan w ogóle wypisuje?! Za odwieczną rogość Niemców wobec Polski winny jest komunizm???!!! Tak.oczywiście. To jest bzdura. Tyle, że nigdzie tego nie napisałem. Natomiast pakt Ribbentrop-Mołotow jest faktem.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597876

Napisałem coś takiego, pozwolę sobie zacytować:

Stalinowska i cała wschodnioeuropejska polityka wszystkich Kominternów była bardzo przejrzysta. Konsekwentnie eksploatowała zasadę "dziel i rządź" – divide et impera, ogrywała do znudzenia wszystkie narodowe szowinizmy. Komunistyczny internacjonalizm był lustrzanym odbiciem nazistowskiej dyskryminacji, był czystym posiewem i zbrodniczym pielęgnowaniem pogardy i nienawiści w celach politycznych. Ksenofobia jest czystym i bezspornym dziedzictwem komunistycznego narzędzia władzy. Od pierwszego wystrzału z Pitery w Petersburgu, od 6 listopada 1917 roku, do dzisiaj. Abchazja, Osetia, Gruzja, Mołdawia, Ukraina, to wciąż to samo. Sowiecka Włast’ nigdy nie zapomniała pozostawienia posiewu nienawiści i nacjonalistycznej pogardy. Stalin potrafił przez dziesięciolecia prowadzić czystki etniczne, wymieniać i przesiedlać miliony ludzi, by mieć gotowe do wybuchu konflikty narodowe i żarzące się nacjonalizmy nawet tam, gdzie nigdy ich nie było. Istotnym celem tej polityki było pozbawienie zniewolonych ludów ich kultury, tradycji, było wynarodowienie, ukryte pod łudzącą nazwą socjalistycznego internacjonalizmu.

Piszę właśnie o Stalinie, co nie oznacza, że Stalin nie był komunistą, prawdziwym czerwoniutkim komunistą. I proszę powiedzieć, w którym miejscu w powyższym cytacie jest chociaż kawałek nieprawdy. Gdzie porównanie komunistycznych zbrodni z niemieckimi zbrodniami jest niezasadne?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597877

Akcja Wisła była konieczna, ale niestety została przez komuchów zupełnie spieprzona - trzeba było banderowców przesadzić na daleki wschód CCCP, a nie na zachód Polski.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1597893

musi być najlepszą z możliwych odpowiedzi na to co robi Koalicja Obywatelska, która proponuje haniebny program zniszczenia Polski. To niestety jest wyrosły z polityki wstydu, naiwnie lizusowski projekt bez wyobraźni. Kompletna durnota. Cała totalna opozycja obrzydliwie liże tyłki wszelkim zagranicznym sponsorom, tragicznie daje d... wszelkim chętnym, gotowa sprzedać wszystko za grosik. Bez sensu, bez żadnej ambicji, prymitywnie realizuje program zniszczenia Polski. 
  • Kiedyś w programie Sześćdziesiąt minut na godzinę ktoś ostrzegał: "Polaku uważaj, nie skalecz się, twoja skóra już jest sprzedana".
Jak jest i do czego to prowadzi. Wtedy dopiero wyjdzie na jaw, że rzeczywiście oni działają w złej wierze. Taka jest prawda.

 

Pan Andrzej Rzońca pierniczy o konkurencji i gada, że fuzji Orlenu z Lotosem nie będzie. On nie dopuści do tej fuzji. A faktycznie on chce zniszczyć polską konkurencyjność. On chce tanio wystawić polskie tyłki na bezwzględną eksploatację. On chce osłabić Polskie firmy, on chce by były niewiele warte, on chce, by nie mogły sprostać "globalnym potęgom".

To samo z tym LGBT plus. Cała totalitarna opozycja prawicowa, lewicowa i środkowa chce osłabienia i podzielenia Polski na najdrobniejsze kawałeczki. Gdzie dwóch się kłóci, trzeci korzysta. Były dwie płci, niech ich będzie sto sześćdziesiąt, niech się żrą. Oni chcą, by Polska była słaba, oni chcą by Polska była podzielona i osamotniona. Oni chcą nam wmówić, że tak jest. 

Dlatego oni sprowadzają z zagranicy wszelkie możliwe paskudztwa, by podzielić, by zantagonizować, by Polacy musieli opuszczać portki przed zagranicznymi multiseksualnymi cwaniakami.

Dlaczego opozycyjni spryciarze nie chcą przekopu przez mierzeję wiślaną?  Ponieważ oni chcą, aby polscy żeglarze musieli ściągać portki przed ruskimi celnikami.

I tak dalej. Każda ich decyzja, każde ich działanie w przeszłości, każdy ich ruch w czasie gdy sprawowali władzę i każdy ich aktualny pomysł gdy walczą o władzę  jest czasem zniszczenia. Oni kiedyś zniszczyli PGR-y, teraz chcą zniszczyć polskie rolnictwo, leśnictwo, zdemolować polskie miasta, zniszczyć polski przemysł, sprzedać co się da za półdarmo. 
Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-2

michael

#1597779

1 Tolerancja to żaden cud...to ewidentne zło !

2.Polska nigdy nie była matką wielu narodów  i wielu religii !

3. Normalizacja polsko-niemiecka???  Nie ma takiego zwierzęcia. !

4. Spłeczeństwo alternatywne to ten sam kłamliwy bełkot co zrównoważony rozwój !

5. Komunizm nigdy nie był antyniemiecki...bo to rodzeni bracia z jednej żydowskiej matki. !

6. Taktyka praktyki społecznej....nie działa, co widać w tym tekście.!

7. Cyrkowe prowokacje Michnika i Bartoszewskiego??? Ty siedzisz ma trapezie!

Powodzenia  w osiąganiu statystycznej istotności w jedzeniu kaszy szpilką.

Niech żyje „Rzeczpospolitej Obojga Narodów”....w której jest 1000 Polaków....reszta to przybysze i LGBT

P.S. Muszą słono płacić za takie paszkwile.

Niech żyje spółka srebrna ,Kaczyński i Sakiewicz.

https://www.youtube.com/watch?v=Cb0hSQbwMZM

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1597848

Tak pani uważa? Czyli popiera pani homofobię i nietolerancję dla ludzi LGBT?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597879

A tu pani okazuje się być wyrodną córką swojej własnej matki, Ojczyzny. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597880

czyli nie akceptuje pani nawet możliwości istnienia takiego zwierzęcia, nie chce pani zadnej normalizacji i wybiera pani wrogość?

Rozumiem. Wszyscy legitymujący się znakiem 447 usiłują wplątać Polskę w jakąś wojnę. Klasyczni, komunistyczni wrogowie Polski. Wszystko mają Polsce za złe, nic się im nie podoba! Zgoda rujnuje, wojna daje zarobić. Taka jest cała Verita.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597881

ten sam bełkot co zrównoważony rozwój. 

Tutaj mamy rekord - trzy kłamstwa w jednym zdaniu plus zupełne nie rozumienie nie tylko abstrakcyjnych pojęć, ale nawet nie pojmowanie zwykłego znaczenia słów. 

Oczywiście - społeczeństwo alternatywne jest pojęciem rozumianym przez wielu zwykłych ludzi. Niestety, jest wielu ludzi leniwych umysłowo, którym nie chce się myśleć, kitą nie ruszą aby choć zrozumieć rzeczywistość. To są ludzie, którzy osłaniają swoje umysłowe lenistwo maską pogardy. Wszystko czego nie rozumieją, nazywają bełkotem. 

A nazwanie czegoś bełkotem nie jest argumentem, jest tylko epitetem. I to jest pierwsze oszustwo. Pogarda zamiast argumentu.

Drugie kłamstwo jest bardziej perfidne, ponieważ dotyczy sprawy merytorycznej oraz dotyczące samej istoty rzeczy. Otóż Polska jako pojęcie prawa międzynarodowego, jako polska rzeczywistość kulturowa, jako tradycja, historia dorobek literatury, jako godność, szacunek i miłość do Ojczyzny, przetrwała stulecie zaborów, przetrwała zniszczenia II Wojny Światowej, przetrwała także antypolskie próby komunizmu, ponieważ potrafiła zachować swoją tożsamość przechowywaną w tak zwanym społeczeństwie alternatywnym, które potrafiło zachować depozyt polskiej tożsamości narodowej  - mimo państwowej opresji najeźdźców, okupantów i zaborców, mimo antypolskiego naporu germanizacji, rusyfikacji oraz współczesnej presji wynarodowienia...

Polska przetrwała, ponieważ potrafiła zbudować fakt społeczeństwa alternatywnego przechowującego depozyt  polskiej tożsamości narodowej, a co więcej potrafiło być osnową polskiej państwowości odradzającej się sto lat temu, albo tworząc struktury państwa podziemnego skutecznie wykonującego swoje funkcje w wojennym obszarze objętym okupacją i wrogą administracją. Takie są historyczne fakty. I to pani Verita nazywa bełkotem?

Na tym przerywam wywód, choć są dalsze konkretne argumenty.

Chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie inne zagadnienie. Usłyszałem od pani Verity obraźliwe epitety oraz demonstracyjne wyrazy pogardy. Nie odpowiadam tym samym językiem. Nie odpowiadam ani epitetami, ani lekceważącą pogardą. Próbuję odpowiedzieć merytorycznie, odpowiadam rzeczowo, wskazując drogę do zrozumienia... 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597909

To akurat jest prawda. Może nie cała, ponieważ Niemcy, państwo niemieckie, III Rzesza toczyły wojnę przeciwko komunistycznym Sowietom i nie była to ich jedyna wojna. Feliks Koneczny opisywał wspólnotę cywilizacyjną, wspólną przynależność do cywilizacji turańskiej Królestwa Prus i Rosji. Taka jest prawda. A raczej część prawdy. Prusacy i Rosjanie są jak bracia, łączy ich wspólnota mentalności tej samej cywilizacji, są na to liczne świadectwa historyczne. Ale nie jest to cała prawda, ponieważ Niemcy, to nie koniecznie Prusacy. Na przykład Prusacy i Bawarczycy to zupełnie inne nacje. Bawarczycy i Rosjanie nie są takimi braćmi jak Prusacy i Rosjanie. Sprawa zawsze robi się ciekawsza, gdy porzucimy pierwsze wrażenie i zaczynamy serio zastanawiać jak i mieć zamiar zrozumienia jak jest.

A co ma z tym wspólnego ich żydowska matka?

Katarzyna II Wieka, rosyjska caryca była Niemką, nie Żydówką.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597917

co widać w tym tekście.!

Napisałem co następuje:

  1. Zwykła taktyka praktyki społecznej polega na wzmacnianiu tego, co w ludziach pozytywne i osłabianiu tego, co negatywne. W kwestii relacji polsko-żydowskich cały polski mainstream przyjął taktykę dokładnie odwrotną. W domenie publicznej bezspornie to widać.

Nic nowego, to nawet nie jest postulat, ale oczywistość dydaktyczna. Tak powinni postępować nauczyciele, wychowawcy, rodzice i politycy Utrwalać co dobre, przeciwstawiać się złu. Skutki tak uprawianej polityki, polegającej na utrwalani tego co dobre i przeciwstawianiu się temu co złe, także mogą być bardzo pożyteczne. Mogą być pożyteczne, pod warunkiem takim, że wybierzemy dobre - jako dobre oraz zdefiniujemy złe - jako złe. 

Czyli jest to kwestia trafnego wyboru.

No i pani wybrała, a co wybrała pani napisała - ta praktyka się pani nie podoba, pani tej praktyki nie akceptuje, uznaje, że ona nie działa. I dlatego zapewne staje pani po stronie opozycji, która stosuje odwrotna praktykę społeczną. Wspiera to co złe, osłabia i niszczy to co dobre. 

MANE TEKEL FARES

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597933

co widać w tym tekście.!

MANE TEKEL FARES

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1597934

Tez tak mysle. Bardzo ciekawy i madry tekst.

Wyjatki potwierdzaja regule - patrzac na niektore  negatywne komentarze pod panskim tekstem.

Polacy sa tolerancyjni....oprocz tych etatowych burzycieli.

Probujmy wzmacniac w nas te pozytywne strony.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

Gosia

#1597936

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1597959

To zgoda na zło.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1597964

A szkoda. Ale podejrzewam, że jest z szanownej pani niesamowita, piękna laska, która aż rwie oczy i zachęca do wspaniałej rozmowy, jestem gotów do nawiązania pozytywnego dialogu. Taki dialog jest zawsze możliwy, choć tylko wtedy, gdy patrzymy na siebie z szacunkiem, wspartym dobrze zmierzonym kredytem zaufania. Czyli odrobina życzliwości na dzień dobry.
Chińczycy mawiają w takiej sytuacji tak:

  • Uważaj, gdy pierwszy raz idziesz nie znaną sobie ulicą, okazuj spotykanym mieszkańcom życzliwość i szacunek, ponieważ może kiedyś będziesz musiał tą ulicą wracać.

A wiec do rzeczy.

Sytuacja w której masz rację, czyli kiedy tolerancja jest zła?
Zawsze wtedy gdy tolerowane jest zło. Taki obraz widzę, gdy rozwydrzony osiłek bije starsza panią, a tolerancyjna publiczność z uśmiechem pełnym tolerancji mówi:
- Ach ci młodzi, młodość musi się wyszumieć!
Taka tolerancja jest zła, a może nawet bardzo zła. Istnieje wiele odmian takiej złej tolerancji. Na przykład tolerancja zła wynikająca z demoralizacji tych tolerujących, tolerancja wynikająca z wyuczonej odporności na zło, z obojętności albo egoizmu, albo braku zdolności do rozpoznania co dobre, a co złe.

Masz także rację , gdy tolerancja wynika z głupoty. Jest mnóstwo takiej tolerancji, która może nie jest zła, ale najczęściej jest głupia, albo nieodpowiedzialna, czasem tragicznie nieodpowiedzialna. Taki podam przykład, gdy młoda matka toleruje histeryczny płacz niemowlęcia. Ona z miłości robi swojemu dziecku krzywdę. To jest tak jak tolerowanie zabawy przedszkolaków na zbyt cienkim lodzie.

Nie masz racji wtedy, gdy tolerancja nie tylko nie toleruje żadnego zła, ale prowadzi do dobra, albo nawet jest dobrem samym w sobie. Taka tolerancja znajduje swój najlepszy przykład w technice, w tej tradycyjnej i tej najnowocześniejszej i elektronicznej, przejawiającej się wtedy, gdy mówimy o dopasowaniu detali i elementów każdej konstrukcji. Wtedy każdy inżynier powiada, że dobre dopasowanie polega na dobraniu odpowiedniego luzu. W technice ten luz zwany jest tolerancją, która musi być. Jeśli średnica cylindra jest taka sama jak średnica tłoka, to tłok nie będzie mógł przesuwać się w cylindrze silnika albo pompy. Musi być odrobina luzu, bez tej tolerancji żadna maszyneria nie będzie mogła działać, także maszyneria społeczna. Ten luz i tolerancja jest konieczna, by ludzie, społeczeństwo, mogli rozumieć się i działać. Nawet w małżeństwie, brak luzu, brak tolerancji jest niezrozumieniem i brakiem szacunku do takiego faktu, że jesteśmy różni.

Jest bardzo dużo scenariuszy prawdziwego życia, w których tak rozumiana tolerancja jest życiową koniecznością. Nie tylko w małżeństwie i nie tylko w codziennym ludzkim życiu potrzebna jest tolerancja wynikająca z życzliwej, wzajemnej akceptacji naszej niedoskonałości. Tu jest miejsce na zwykły ludzki luz, na szacunek i zrozumienie, na wybaczenie, na miłosierdzie, a nawet na miłość. Nie tylko w codziennym życiu, ale na przykład w praktyce przemysłowej wiemy, że nie wszystkie produkowane detale są takie jak trzeba. Są braki, które trzeba wykryć i usunąć z toku produkcyjnego.
Jedni mówią: tolerancja jest zła, nie możemy tolerować produkcji braków, trzeba je wykrywać i winnych surowo karać. Ale skoro braki są nieuniknione, a kary dotkliwe, ludzie będą powstałe braki ukrywać. a skutki takiej polityki będą złe.
Drudzy mówią, że nie możemy tolerować braków, powinniśmy jednak tolerować nasza ludzką omylność i zajmijmy się możliwie najsprawniejszym ujawnianiem naszych błędów, tak aby nie kumulowały się złe skutki ich nie wykrycia. Tolerujmy nasze błędy, by sprzyjać ich ujawnieniu oraz zapobieganiu złym skutkom błędów, które pozostały nie wykryte. To jest identyczne z ewangeliczną nauką o wybaczeniu i miłosierdziu.

Przeciwieństwem takiej tolerancji jest dogmatyzm totalitarnego systemu społecznego, który nie toleruje żadnych błędów i surowo wymierza karę, za każdy popełniony, albo nawet tylko pomyślany błąd.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

michael

#1597972

...chętnie podejmę, życzliwość obiecuję bez względu na wyniki. Mam  jednak  wątpliwości.

Wydaje mi się, że prędzej porozumiemy  się w przypadku zmiany wymiarów elementów tworzących uszczelnienie pierścieniowe w granicach tolerancji wykonania , które mogą powodować wahania natężenia przedmuchów spalin sięgające 40% wartości występującej przy wymiarach ze środków pól tolerancji....niż w przypadku tolerancji zła. :-)

Dobre wyniki tolerancji mogą dotyczyć wyłącznie techniki...nigdy moralności. Nie wyobrażam sobie luzu i tolerancji w małżeństwie..Kto miałby ustalać granice i na jakich zasadach?

W małżeństwie nie ma miejsca na tolerancję...jest tylko miejsce na miłość.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1598024

Na przykład wtedy kiedy ona miewa złe nastroje i wkurza się z nie ustalonych powodów. Wtedy on tolerując jej wzburzenie, okazuje jej czułość...

Taka tolerancja jest jak muzyka, która łagodzi obyczaje.

Tolerancja na zło jest zawsze złem. Całkowita zgoda. Ale są zjawiska, w których tolerancja jest warunkiem stabilności systemu. Wtedy potrzebna jest systemowa tolerancja zakłóceń, która zapewnia systemowi radzenie sobie z błędami i nieprzewidzianymi usterkami. Dobry business plan powinien zawierać źródła finansowania ryzyk, czyli inaczej mówiąc skutków nie przewidzianych zdarzeń. Sam system powinien być elastyczny i umieć radzić sobie z zakłóceniami, powinien być przygotowany do rozwiązywania problemów. Tak jak w dobrym małżeństwie. Wspólne rozwiązywanie problemów, zamiast awantur i rozwodów.

Aby zbyt długo nie gadać można zauważyć, że tolerancja nie jest zła sama w sobie, staje się zła w tedy gdy polega na tolerowaniu zła, gdy odnosi się do złych zjawisk. Tolerancja sama z siebie nie jest źródłem zła, zło przychodzi od tolerowanego obiektu.  

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

michael

#1598037

...zawsze on jest winien... :-)

A na poważnie....Ttolerowanie rzucania talerzami nie jest dobre, bo jeżeli on ucieknie się w tej sytuacji do czułości...może zdrowo oberwać. Muzyka będzie...ale czy złagodzi obyczaje?

Tu też nie ma miejsca na tolerancję. Nie zagwarantuje stabilności systemu i stworzy tylko pozory ładu. 

Przypuszczam , że jej wzburzenie skuteczniej można opanować miłością. Ponadto gdy panuje wzajemna miłość do wzburzenia raczej nie dochodzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1598038

:-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1598076

Facet twierdzi, że jechał rowerem i cos stało mu się z kołem więc się zatrzymał.

Jadąca przed nim dziewczyna pojechała sobie dalej. Jak rozumiem podczas naprawiania roweru sam z sobą gadał, że napisy mu się nie podobają i wtedy " faszysta" go pobił.

Kłamać to trzeba umieć przynajmniej jak Zawisza

 

 

Co ciekawe to jego biją regularnie przynajmniej dwa razy do roku

 

8-))))))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1598005