JAK CHRONIĆ PAŃSTWO PRZED ZNISZCZENIEM - AKT TRZECI

Obrazek użytkownika michael-abakus
Kraj
Polecam i proszę o zastanowienie.
Jeśli takie nic, takie zakłamane, kompromitująco prymitywne babsko "robi za autorytet" dla polskich elit - to bardzo źle świadczy o rzeczywistym ich poziomie intelektualnym. Totalitarna opozycja to mentalne potomstwo sowieckich zaborców, którzy nigdy nie błyszczeli ani polotem, ani poczuciem humoru. Resortowe dzieci tysięcy pracowników różnych ministerstw prawdy, cenzurujących gazetki szkolne i dowcipy zasłyszane w tramwaju. Ludzie bez mózgu i kompetencji robiący kariery dzięki podczepieniu się pod odpowiedni wiatr. Skorumpowana kasta kompradorskich zaprzańców - aroganccy, pogardliwi ludzie bez właściwości, dozorcy i nadzorcy poprawności politycznej. To są ludzie, którzy nie musieli osobiście pracować w stalinowskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, ani nie jest ważne co robili ich rodzice, albo czy należeli do PZPR czy nie. Najważniejsze jest jak myślą i co robią teraz.

Współczesna młodzież nie pamięta komunistycznych rządów, które stwarzały problemy, których nie potrafiły rozwiązać. Problemem był wtedy papier toaletowy, sznurek do snopowiązałek i kartki na alkohol. Jeśli przesadzam, to niewiele.
 
Chodzi o poziom kompetencji i kwalifikacje intelektualne ludzi, którzy dzisiaj nieudolnie naśladują elity. Elity dla których autorytetami mogli by być tacy ludzie jak Julia Brystigierowa albo Jerzy Borejsza.
Zacytuję pania Julię Bristigerową: 
W istocie cała polska inteligencja jest przeciwna systemowi komunistycznemu i właściwie nie ma szans na jej reedukację. Pozostaje więc jej zlikwidowanie. Ponieważ jednak nie można zrobić błędu, jaki uczyniono w Rosji po rewolucji w 1917, eksterminując inteligencję i w ten sposób opóźniając rozwój gospodarczy kraju, należy wytworzyć taki system nacisków i terroru, aby przedstawiciele inteligencji nie ważyli się być czynni politycznie.
Julia Bristigerowa zajmowała się w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego "prowokacjami, agenturą w tym i innych środowiskach (środowisko literacko-artystyczne i inteligenckie), inspirowała tamże rozłamy,..."
 
To przesłanie do dzisiaj jest aktywne, jako nieomal polityczne modus operandi współczesnego salonu ludzi uważających siebie za arystokrację intelektualną, której w sposób oczywisty przysługuje rząd dusz razem z immunitetem specjalnej kasty. Tyle, że tacy ludzie jak schetynoidalne timmermansoidy, powiedzmy przykładowo Tomasz Lis, Marcin Kierwiński, Sławomir Neumann do pięt nie dorastają do poziomu cytowanych wyżej komunistycznych autorytetów. Pozostaje im tylko prymitywna agresja i nienawiść politycznego, antypisowskiego nazizmu.
Tak, tak. Propaganda współczesnej partii antypolskiej jest homeomorficzna z propagandą nazistowskich Niemiec z lat 1932 - 1945. Mówiąc o partii antypolskiej zapewne mam na myśli to samo, o czym pisał Adam Czartoryski w XIX wieku:
  • W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie - Adam Jerzy Czartoryski
Weźmy tylko najostatniejszą wypowiedź Tomasza Lisa o "facetach w kominiarkach". Ewidentne natręctwo patologicznego politycznego rasizmu - z takim nazizmem nie da się ani dyskutować ani polemizować.
 
Dlatego nie wolno i nie należy z nimi ani konkurować na wyznaczonym przez nich klepisku ani na żadnym forum. W polemice z idiotami nawet najmądrzejszy człowiek wychodzi na kretyna. Jest taka posłanka o niskim chrapliwym głosie, która potrafi zajadle bronić nawet najbardziej odjechanego kłamstwa. Ona po prostu zagłusza namiętnym wrzaskiem każdą próbę rzeczowego argumentu. I widzę ją bardzo często w rozmaitych nasiadówkach politycznych "debat" w TVP. Kiedyś, na wsi taka baba potrafiła w trzy minuty rozpędzić każde posiedzenie kółka rolniczego. Zawsze najmądrzejsza w całej wsi. 
 
Dlatego polityka informacyjna nie może być propagandą. W żadnym wypadku. Propagandą można tylko i wyłącznie demoralizować i dezinformować. Najpoważniejsi polscy politycy muszą zdać sobie sprawę z tego, że cel hitlerowskiej propagandy, był taki sam jaki był i jest jest cel współczesnego komunizmu, realizowany przez prawdziwie doświadczonych komunistycznych propagandystów. Jedyna różnica to zastąpienie antysemityzmu antypisizmem. Ich celem jest zniszczenie*). Dlatego oni nie muszą mieć żadnego programu, ich działanie absolutnie nie jest konstruktywne. 
Oni posługują się dezinformacją, dezintegracją, demoralizacją w zamiarze stopniowego wszczepiania publicznej odporności na zło
 
Nienawiść, pogarda i złość. Mam gdzieś odnotowany protokół sejmowego przemówienia posła Sławomira Neumana w debacie o programie 500+. (1916 rok) Tego nie da się czytać. Warto odnaleźć tę wypowiedź i wygrawerować na granitowym piedestale pomnika królowej Inwektywy [link]. Oto sekundowa próbka "Oszukujecie, kłamiecie, dzielicie dzieci na lepsze i gorsze. Od samego początku kłamiecie..." I tak w kółko, przez paskudnych parę minut. Pan Sławomir Neumann ilustrował swoje polityczne stanowisko opublikowanym obrazkiem powieszonego dziecka, który później starannie wykasował we wszystkich internetach, tak to było sadystycznie okrutne. Czysty ekstrakt mowy pogardy i nienawiści.
 
Mogę zgłosić kilka postulatów, które mogą pomóc w rozwiązaniu tych problemów:
 
  1. Odwrócenie oceny "targetu" informacji i poważny awans jakości wysyłanych komunikatów. Od dziesięcioleci wszystkie pereiry kierujące systemami relacji publicznych, wszelkie środowiska ojców pijarów (PR) działają w przekonaniu o debilizmie publiczności. Mam w pamięci Tomasza Lisa instruującego profesorów jakiegoś uniwersytetu, że publiczność telewizyjna jest "głupsza niż myślicie".
    Mam w uszach kierowników redakcji nakazujących by informacje wysyłane do odbiorców były jeszcze bardziej prymitywne, bo widzowie albo słuchacze "nic nie zrozumieją". Szczyt głupoty i świadectwo pogardy do publiczności.
    Jeżeli chcemy przekazywać prawdę o rzeczywistości, to nie możemy być prymitywni, nieskomplikowani i niekompetentni.
    Tak musi być, ponieważ rzeczywistość nie jest ani prymitywna ani nieskomplikowana.

    Komunistyczni propagandyści mogą sobie pozwolić na pogardę, ponieważ oni rzeczywiście pogardzają "masami pracującymi", a ich celem wcale nie jest przekazywanie informacji. Kłamstwo jest łatwe.
    A prawda jest trudna i dlatego musimy szanować publiczność i nie obniżać poprzeczki wymagań, ale uporczywie ją podnosić. Konieczne jest odwrócenie trendu. Bez złudzeń, panie i panowie redaktorzy - wasza publiczność czuje waszą pogardę i rozumie waszą niekompetencję.
  2. Nie wolno podejmować walki w przestrzeni wskazanej przez przeciwnika i na jego warunkach. Szczególnie gdy przeciwnik występuje w sporej przewadze liczebnej. A propaganda jest właśnie dezinformacyjną przestrzenią przeciwnika.
    Mamy inny cel. Nie dezinformacja - a informacja. Naszym celem jest nawiązanie intelektualnego kontaktu z naszą publicznością, która powinna odczuć i zrozumieć, że jest szanowana. A szacunek można zdobyć jedynie jakością pracy.
    I teraz uwaga - jakość pracy rządu zjednoczonej prawicy z licznymi wyjątkami jest znakomita. Dowodów i faktów jest mnóstwo. Dzisiaj na przykład wciąż mnie rajcuje informacja o podniesieniu wartości spółek skarbu państwa o 70 miliardów złotych. Albo informacja o powstrzymaniu wzrostu ceny prądu - to jest po prostu niesamowicie dobra wiadomość. Wystarczy uświadomić sobie, że nawet w cenie pietruszki i marchewki, w cenie pampersów, paliw i samolotów jest spory kawałek ceny energii elektrycznej.
    To są prawdziwe sukcesy, które mogą być prawdzie spektakularnymi sukcesami. Sukcesy są wielkie, ale nikt o nich nie wie. Pokażcie mi palcem choć jednego dziennikarza zjednoczonej prawicy, który rozumie istotę tego sukcesu, choć jednego człowieka we wszelkich przekaziorach, który rozumie ten kawałek rzeczywistości. Jak może dziennikarz, który nie ma pojęcia o wyobrażeniu czegokolwiek ma skutecznie przekazywać informacje o tym, o czym pojęcia zupełnie nie ma?
    Nie posiada wiedzy o swojej niewiedzy. 
  3. Nieustanne podnoszenie wymagań jakości i kompetencji w relacjach publicznych, w pracy dziennikarskiej oraz najwyższa dbałość o merytoryczną jakość informacji.
    Ten który przekazuje nędzną informację zasługuje na nędzną opinię.
    Przykład - otwieram portal https://wpolityce.pl i co widzę - same michałki - seria strzępów komentarzy do komentarzy. Sprawa cen prądu zamknięta w haśle: "Rząd dba o interesy Polaków". Boże zlituj się. Szczera prawda. A co, ma nie dbać?
    Jakość, jakość i jeszcze raz jakość przez wielkie zaostrzenie wymagań. Ćpaniem wierszówek nie wygramy walki nawet o jednego rogalika. 
  4. Następne postulaty w dowolnej ilości i rozmiarach są dostępne na życzenie. Da capo ad finem.
Teraz jest wojna.
 
Przypis:
*) Teza o zniszczeniu jako ich celu działania nie jest stwierdzeniem ale jest hipotezą, która jednak może być weryfikowana - na przykład metodą indukcji. Jeśli potrafimy podać jeden, a później drugi i jeszcze jeden przykład podjęcia decyzji i następnie możemy podać jeszcze kilka faktów, których skutki są niewątpliwie szkodliwe dla polskiego interesu narodowego albo są wymierzone przeciwko polskiej racji stanu - to jak myślę jesteśmy na dobrej drodze do wykazania, że ich celem było zniszczenie, o którym piszę wyżej.
Zaznaczam, że nie mam na myśli afer i przekrętów, ale mówię o faktach strategicznych działań politycznych, które prowadzą do realnych skutków przynoszących konkretne szkody. 
Mam przekonanie, że takie postępowanie dowodowe może skutecznie udowodnić działanie w złej wierze, a którego celem jest zniszczenie aktywów oraz statusu politycznego naszej Ojczyzny.
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Witaj Michaelu

 

Świetny jest ten Twój cykl. I dodam, lecz, baz obrazy, ciągniemy w jednym zaprzęgu.

Sprawa komunikacji społecznej jest niestety piętą achillesową prawicy. Tak, jak piszesz - nie rozkłada się prawidłowo akcentów i nie promuje się należycie autentycznych osiągnięć. Pierwszy z brzegu przykład - totalni milczą, a drą mordy niby nasi, niby patrioci, a faktycznie pożyteczni idioci neo-komuny, w sprawie epokowej wręcz wspólnej deklaracji Morawiecki - Nateniachu. Po raz pierwszy po IIWŚ przedstawiliśmy opinii światowej, że cierpienie Polaków nie było mniejsze od żydowskiego holocaustu. No tak, trzeba mieć sporo wyobraźni, co wiąże się z inteligencją i mądrością, by wagę tego aktu pojąć. Jednakże jest jedno ale... Jest duży deficyt dobrej woli. Zapiekły w swoich przekonaniach dureń (jak wiadomo dureń rzadko zdaje sobie sprawę, że jest głupcem), gdy coś się dzieje nie po jego prymitywnej myśli, zamiast być cicho, wyje i pluje jadem. To przykre, że jest sporo takich prymitywnych nienawistników.

Czy ktoś uczciwie stwierdzi, w świetle twoich trzech felietonów, że oni chcą dobrze dla Polski? Na pewno nie. Pocieszenie daje stare przysłowie - psy szczekają, a karawana jedzie dalej.

A co do tego tekstu, to Twoja najważniejsza deklaracja to:

"Naszym celem jest nawiązanie intelektualnego kontaktu z naszą publicznością, która powinna odczuć i zrozumieć, że jest szanowana. A szacunek można zdobyć jedynie jakością pracy."

Dlatego też ja ostro od dawna walczę o skuteczne odtworzenie warstwy intelektualnej, naszej, tradycyjnie polskiej, która, jak wiadomo, zawsze jest najsilniejsza w klasie średniej. Budujmy to jak najszybciej, by te bezmózgie, amoralne głąby zniknęły z przestrzeni publicznej.

Patrzę optymistycznie w nadchodzący rok, więc życzę Tobie do siego roku !

Janusz

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1577709

A gdy mówimy o meritum, to w tym cyklu jest sporo takich zjawisk, które chciałbym podkreślić, zwrócić na nie uwagę. Mam wrażenie, że tak powinno być. Równocześnie jednak nie chcę być natrętny, nie chcę myśleć za czytelnika. A rzeczywiście w dzisiejszym felietonie jest kilka takich spostrzeżeń. 

Dziękuję za wsparcie i dzięki Twojej recenzji zdecydowałem się na ich fizyczne podkreślenie:

  • Jeżeli chcemy przekazywać prawdę o rzeczywistości, to nie możemy być prymitywni, nieskomplikowani i niekompetentni. Tak musi być, ponieważ rzeczywistość nie jest ani prymitywna ani nieskomplikowana.
  • Mamy inny cel. Nie dezinformacja - a informacja. Naszym celem jest nawiązanie intelektualnego kontaktu z naszą publicznością, która powinna odczuć i zrozumieć, że jest szanowana. A szacunek można zdobyć jedynie jakością pracy.
  • ...najwyższa dbałość o merytoryczną jakość informacji.Ten który przekazuje nędzną informację zasługuje na nędzną opinię

Do siego roku!

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1577711