Najpierw kultura, później cywilizacja.

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Bloger Wojtas pisze na opak. To cywilizacje wywodzą się od kultur, a nie odwrotnie.

U Wojtasa w jego tekście: http://cygnus.neon24.pl/post/138851,cywilizacja-a-kultura jest zaś: Natomiast kultury to mutacje cywilizacyjne dostosowujące formy do odmiennych okoliczności występujących w danym regionie” – itp.

To kultury są pierwotne. Kultura to priorytet i dla ludzkich wartości indywidualnych, i wspólnotowych.

 

Podobnie pisze: „kultura jest formą kultu, którego celem jest uzyskanie określonego efektu”.

Bzdura – to definicja antykultury. W kulturze otaczamy kultem jakieś dobro dla niego samego i bezinteresownie. Liczy się cel dobry dla przedmiotu kultu, a nie dla kultywatorów. Tu jest jak z miłością. To, że oczekujemy iż przedmiot kultu odpowie nam wzajemnym dbaniem o nasze dobro nie oznacza działania dla interesu. Właśnie działanie dla interesu zabija kulturę.

To przedmiot kultu czynimy swoim panem. Kiedy o przedmiot kultu zabiegamy dla naszych celów, to uprawiamy kult demonów – pogaństwo i bałwochwalstwo.

 

Pisze:„Kultura ma bardzo podobne cele – także dąży do uzyskania korzystnego celu bez naruszania „godności” strony ku której aktywność jest kierowana. Łatwo to zauważyć biorąc za przykład kulturę rolną, gdzie zabiegi agrotechniczne można zaliczyć do „kulturalnych”, o ile nie naruszają stanu gleby”.

Nie. Kultura jest i ponad godnością. Nie narusza ludzkiej godności osobowej, bo to dla niej stan normalności (o godność osobistą to już każdy musi dbać sam). Te zabiegi agrotechnicze nie są „kulturalne” - one tylko nie są barbarzyńskie i rabunkowe. Agrokultura to dopiero priorytetowa najwyższa dbałość o dobro roślin szlachetnych, które rolnik uprawia.

 

Pisze: "W przypadku kultu oddawanego bóstwu jest to sytuacja, gdzie niewłaściwa forma obrzędu może powodować konsekwencje z racji „obrazy” bóstwa, co powoduje zerwanie z dotychczasowym stanem rzeczy”.

To nie obrzędy obrażają bóstwo, bo obrzędy to tylko forma kultu a nie jego treść. Obraża wynoszenie nad bóstwo siebie i swoich utylitarnych celów. To jest faktycznie jednostronne zaprzestanie uznawania bóstwa za swoje bóstwo, swoje wszystko. Nazwanie tego „obrazą” to faktyczne bagatelizowanie swojego odejścia od religii.

 

„Kultura to wszelkiego rodzaju zabiegi, których celem jest podtrzymanie istnienia społeczności ludzkich”.

Bzdura. To moralność stoi za „zabiegami, których celem jest podtrzymanie istnienia społeczności ludzkich”. Chodzi więc o element nie kultury, a cywilizacji jako takiej - o wysokie miejsce moralności w hierarchii ludzkich wartości. I nie „wszelkiego rodzaju”, bo cel nie uświęca srodków – moralne to dalekowzroczne. To również nie barbarzyńskie, nie szowinistyczne, nie nastawione na zysk, zwłaszcza zysk „za wszelką cenę”.

 

Czy możliwe jest zatem tworzenie społeczeństwa wielokulturowego? Sprawa jest skomplikowana i nie do końca jednoznaczna, gdyż odpowiedzią jest stwierdzenie, że jest to możliwe jedynie bez naruszania spójności systemu wartości cywilizacyjnych”.

Znowu ta odwrotka, a więc i jałowizna i bałamuctwo. Cywilizacja to tyle co materia względem kultury jako ducha. Duch, i to dobry duch, zawsze musi iść przodem, bo popadamy w fałsz. Nie ma w ogóle mowy o działaniach dla kultury przez ujednolicanie narzędzi cywilizacyjnych. Ostateczne cele to cele kultury, a te bowiem mogą być wtedy zupełnie sprzeczne.

 

"Przykładem jest tu odniesienie do personalizmu, jako wartości podstawowej i kultury pasterskiej, i rolnej. Traktując bowiem ziemię jako matkę kultury pasterskie odrzucają możliwość ranienia ciała Matki Ziemi zruszaniem jej powierzchni. Personalizm, tu szacunek dla Matki Ziemi, w tym się objawia”.

Przecież to dziecinne i pogańskie pojęcie personalizmu. Odpowiedzialnym, ojcowskim jest siać w matkę nasienie, aby rodziła - tu aby Matka Ziemia dostarczała pokarmu dla wszystkich swoich dzieci. Szacunkiem nie jest oprawienie przedmiotu szacunku w ramki i podziwianie, a docenianie go w jego prawdzie, istocie i funkcji którą pełnić powinien, oraz pozwalanie mu jej pełnić, oraz pozwalanie mu jej pełnić w zgodzie z jego przeznaczeniem lub powołaniem.

 

Przykład dotyczący kultury pasterskiej i rolniczej pozbawiony podtekstu personalistycznego staje się konfliktogenny, gdyż pomija równoprawność racji strony przeciwnej dążąc do narzucenia własnej wizji rozwojowej. Ten rodzaj konfliktu zauważalny jest obecnie w postaci „protestów ekologów”, którzy bardzo często dążą do narzucenia swojej wizji. I równie skrajne stanowisko środowisk eksploatujących przyrodę bez zwracania uwagi na konsekwencje jakimi jest niszczenie środowiska w którym żyjemy”.

Ojej. Mowa o kulturze a on tu wyjeżdża z równoprawnością, która nawet nie dotyczy cywilizacji a tylko praworządności, a więc rzeczy w ogóle służebnej wszelkim ludzkim wartościom. Ideologie ekologizmu i barbarzyństwa, a pewnie i satanizmu rolniczego jakim jest GMO chce równać z kulturą rolną. Ideologie to patologia polityki – gdzie im do ludzkiej kultury?

 

W efekcie są to działania akulturowe, gdyż prowadzą do konfliktu, a to jest sprzeczne z rolą kultury w społeczeństwie”.

Nieprawda. To uzurpacja. Społeczeństwo (ani polityka) nie może wyznaczać ról kulturze. Ona musi pełnić swoje funkcje przed funcjami społeczeństwa. To społeczeństwo żyje w przestrzeni kultury – nie odwrotnie.

Zły jest konflikt wewnętrzny. „Nikt nie może dwom panom służyć”, „Nie ostoi się dom skłócony”, „Oto nadchodzi władca tego świata, ale nie ma on nic swojego we Mnie”. Każda osoba musi się wyzbywać swojej grzeszności, swojego wroga wewnętrznego. Podobnie i ze wspólnotą i z kulturą. Chwastów i pasożytów nie wolno kultywować – z nimi konflikt musi trwać aż do rozwiązania, aby to co szlachetne mogło być docelowo otaczane kultem, aby wokól niego trwała stabilność i doskonalenie poziomu życia. Konflikty są niezbędne ludziom po to, aby je rozwiązując wzrastać w człowieczeństwie dojrzałym.

 

„Niniejszy tekst powstał jako reakcja na dążenie do budowy społeczeństwa wielokulturowego z imigrantami z odrębnej strefy kulturowej. Takie społeczeństwo może powstać tylko na bazie wspólnie akceptowanych wartości cywilizacyjnych, a Europa odwołuje się do chrześcijaństwa, które odwołuje się do personalizmu. Wszelkie formy ksenofobii burzą możliwość istnienia społeczeństwa wielokulturowego”.

Takie społeczeństwo nigdy nie powstanie jako zgodne, bo cywilizacja nie jest ważniejsza od kultury. Do tego to co robi UE, to nie cywilizacja, tylko ideologia prawnictwa, przemocy i terroryzmu. Walka z ksenofobią w tych warunkach jest faktycznie walką przeciw siłom samoobronnym i samozachowawczym tak na poziomie wspólnot wspólnot, w tym narodu, jak kultury. – Walka z ksenofobią to tyle co ideologiczny zamiar potłuczenia wszystkich termometrów „aby nie mieć temperatury”, aby budować powszechną urawniłowkę pod patologiczne potrzeby korporacjonistów-syjonistów-globalistów.

 

„Przykładem jest Rzeczpospolita, w której współżyły ze sobą różne plemiona tworząc wspólnotę narodową, gdzie nawet odmienność religijna (Tatarzy, a nawet Żydzi, jeśli nie eksponowali swej ksenofobii), nie przeszkadzały w budowie Narodu Polskiego”.

O, tu już brzydkie kłamstwo. Tatarzy i Żydzi byli nie tylko odmiennymi religijnie. Byli i pozostali odmiennymi i narodowo, i kulturalnie. I nie chodziło o jakieś prawnicze pojęcie ksenofobii, a o wartości - o moralny ład życia publicznego, który łączył obywateli Rzeczpospolitej, a ten był oparty o moralność Narodu Polskiego. Nie było żadnego konglomeratu kulturowego. Nikt nie próbował ujednolicać kultur. Nadto Żydzi nigdy się nie zintegrowali – byli tylko obywatelami Rzeczpospolitej, ale nie członkami Narodu Polskiego. Zawsze byli i są ciałem obcym w Polsce.

 

„Przyjęcie imigrantów o odmiennej kulturze, bazującej na odmiennych wartościach cywilizacyjnych, musi prowadzić do konfliktu, a nawet rozpadu więzi społecznych”.

To zdanie powinno brzmieć: Przyjęcie imigrantów o odmiennych wartościach cywilizacyjnych, bazującej na odmiennej kulturze, musi prowadzić do konfliktu, a nawet rozpadu więzi społecznych, oraz do końcowego zwycięstwa kultury niższej, bardziej prymitywnej, pasożytniczej i barbarzyńskiej.

 

Natomiast cytat:człowiek cywilizowany, jeśli zdarzy mu się w tramwaju, czy podobnym miejscu, na skutek tłoku bądź hamowania, nastąpić komuś na odcisk, to bardzo grzecznie przeprosi.A człowiek kulturalny? Człowiek kulturalny nigdy nie następuje innym na odciski”.

... jest wartościowy. Pod warunkiem że się rozumie iż nie deptanie nikomu po odciskach nie oznacza że wysoki poziom cywilizacji czyni nas kulturalnymi, ale że to normalność stanu kulturalności, a „cywilizowani” z trudnością się tego uczą.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:5)

Komentarze

Jako człowiek kulturalny nie nastąpiłeś nikomu na odcisk, a mimo to jakiś "cywilizowany osobnik" (lub osobnicy), zdzielił Cię pałą.

To jest takie "proste", ale dopiero po przeczytaniu Twojego znakomitego tekstu!

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1541939

Też od dawna widzę idiotyzmy tego systemu oceniania, sporo pisałem. 

Miałem już gorszy przypadek: kilkanaście piątek i czołowe miejsce na liście najlepiej ocenianych, aż ktoś postawił czwórkę i notka spadła w ogóle z listy.

Do oceny notki powinna być nie średnia, a suma ocen.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1541944