Największa porażka PISu

Obrazek użytkownika jazgdyni
Kraj

To już prawie półtora roku, jak PIS przejął władzę w kraju i rozpoczął rządy pod dobrym hasłem – Dobra zmiana.
W tym haśle ukryte jest ważne słowo – sanacja – które nigdy publicznie nie zostało wypowiedziane, lecz każdy interesujący się polityką i stanem swojej ojczyzny zdawał sobie sprawę, że dobra zmiana, to nie zabiegi kosmetyczne, tylko kompletna, niemalże rewolucyjna naprawa państwa, niszczonego przez ponad ćwierćwiecze, poprzez zakonserwowanie przy okrągłym stole, a głównie po cichu, nie informując narodu, w Magdalence, dziwnej hybrydy powstałej z przekształcenia niby tracących władzę komunistów i nieoficjalnie współpracujących z nimi opozycjonistów, w lewacko – neoliberalną formację, która natychmiast porzuciła ideę dobra narodu i odbudowy państwa po okresie sowieckiej okupacji, na rzecz tworzenia lokalnej oligarchii, bogacenia się poprzez łupiestwo majątku narodowego i tworzenia silnych więzi z, jak dzisiaj widzimy, wrogim Polsce kapitałem, oraz ośrodkom politycznym dążącym do zwasalizowania naszej ojczyzny.
Rzeczypospolitej, która właśnie pozbyła się jednego, konkretnie ruskiego hegemona, przy pomocy politycznych geszefciarzy, starano się natychmiast narzucić następne metropolie, które będą decydować w neokolonialnym stylu, co i jak w tej nowej Polsce ma się dziać.

Ten przydługi wstęp jest po to, by uzmysłowić, albo tylko przypomnieć, że Prawo i Sprawiedliwość sięgając po władzę, stanęło przed ogromnym, można powiedzieć – dziejowym wyzwaniem, by po raz pierwszy od II Wojny Światowej wyprowadzić kraj na pełną suwerenność, dać prawdziwą siłę gospodarczą i po raz pierwszy w powojennej historii zapewnić, nie jako wytarte slogany, tylko rzeczywisty dobrobyt obywateli.

To zadanie ogromne, to dosłowne przeoranie całego państwa. Nie tylko w sensie formalnym, zmiany struktur, nowego ładu prawnego i administracyjnego, lecz także mentalne przebudowanie obywateli. A konkretnie – zmuszenie ludzi do samodzielnego myślenia i wyciągania prawidłowych wniosków.
Niestety, na tym froncie rządząca prawicowa koalicja, ciągle przegrywa.

Przez minione półtora roku prezydent Andrzej Duda i rząd Beaty Szydło zrobili bardzo dużo. Co z tego, jeżeli nie potrafili tego należycie "sprzedać", czyli pokazać nie tylko narodowi, ale całemu zainteresowanemu światu, że w tak krótkim okresie dokonano bardzo wiele, praktycznie tyle, jak nigdy dotąd.
Wszystkie obiektywne media powinny wprost krzyczeć tytułami na pierwszych stronach gazet i w głównych wydaniach wiadomości telewizyjnych, o realnych postępach i dokonaniach, jakie mają obecnie miejsce w naszej ojczyźnie.

Niestety, taki, jakże konieczny, zmasowany atak medialny, nie tylko propagujący, ale przede wszystkim informujący, nie ma miejsca.
Ciągle na tym polu wygrywają przeciwnicy "Dobrej zmiany". Jak widzimy, nie tylko ludzie, których interesy zostały zagrożone, ale także ich zewnętrzni mocodawcy, co, jak mieliśmy niedawno, w przekazie jednego z szefów korporacji medialnej Axel Springer do "swoich" dziennikarzy, potrafią przebić propagandowo wszystkie wysiłki obecnej władzy.
Dominuje więc generalny przekaz, że wszysko, dosłownie wszystko, co robi Prawo i Sprawiedliwość jest złe. Gorzej, jest fatalne. I należy z tym walczyć na wszelkie sposoby.
Ile z tego negatywnego przekazu pozostaje w głowach Polaków i niechętnych nam polityków i urzędników Brukseli, Berlina, czy Paryża?
Mam bardzo poważne podejrzenie, że bardzo dużo.

Obraz Polski jawi się, jako kraj wstrząsany niepokojami, rządzony przez wybitnie nieudolnych ludzi, kraj nieustannych protestów różnorodnych środowisk i grup społecznych, kraj zdążający ku ruinie, światowej marginalizacji i totalnej porażce.

A przecież to nieprawda. Polska jest w przebudowie; jest w naprawie, w momencie, w którym trzeba wykonać ogrom prac, by wreszcie stała się suwerenną, demokratyczną republiką i by wreszcie zajęła miejsce, które jej się należy – piątej, największej potęgi w Europie, stałego członka G20, lidera państw Europy wschodniej.
Promotora zmian w całej geopolityce i państwa, z którym zawsze trzeba się liczyć.

Czy ktoś to widzi i pojmuje? Tylko nieliczni. Ogół, czy to kraj, czy zagranica, raczej skłania się ku obrazowi pokazywanemu przez tak zwaną totalną (sami się tak nazwali) opozycję i jej zagranicznych mocodawców.

Władza, przypominam – demokratycznie wybrana, przegrywa ze swoimi przeciwnikami na polu komunikacji medialnej, właściwej i szybkiej informacji, oraz profesjonalnym propagandowym wsparciu.
I jest to dziwne i niezrozumiałe. Przecież Prawica odzyskała telewizję publiczną; jest dodatkowo wsparta przez dwie inne stacje – TV Trwam i TV Republika, odzyskała Polskie Radio, choć wiele rozgłośni (słynna Trujka) nadal jest zdominowanych przez przeciwników zmian i wreszcie posiada PAP – Polską Agencję Prasową, która powinna konkurować z Reutersem, AP, AFP, TASS.
Coraz więcej jest też prawicowej prasy papierowej, oraz społecznościowych portali internetowych.

W porównaniu z mediami, w wielkim stopniu międzynarodowymi, które wspierają polską opozycję, jest to niestety niewiele.
Tym bardziej bardzo ważna jest jakość pracy tych wszystkich środków komunikacji społecznej, które trzymają stronę władzy, lub które popierają celowość i kierunek zmian w Polsce.

Obie kampanie wyborcze – prezydencka i parlamentarna, były przeprowadzone niezwykle efektownie, w pełni profesjonalnie i podobały się wszystkim.
Widać było, że pofatygowano się o zatrudnienie najlepszych światowych fachowców od public relations. Tylko co potem? Podziękowano im szybko, bo zapewne byli bardzo drodzy, a komunikację społeczną oddano w dużej mierze amatorom – entuzjastom, niestety nie w pełni profesjonalnym fachowcom.
I tak polską telewizją rządzi Jacek Kurski, który chce dobrze, tylko nie za bardzo mu to wychodzi. Bo to partyzant, a nie regularny oficer sztabowy.
Rzecznikiem prasowym rządu uczyniono miłego chłopaka, Rafała Bochenka, który jest świetnym konferansjerem, ale poważnym rzecznikiem władzy już nie. Brak mu rozwagi i namysłu, co stara się nadrobić słowotokiem, najczęściej powtarzając propagandowo przygotowane komunały.

Wielu sprzyjających prawicy dziennikarzy stara się jak może, lecz cóż mogą zrobić, jak mają ograniczone źródło dostępu do wiadomości z prezydium Sejmu, kancelarii premiera, czy gabinetu prezydenta, podczas gdy dla nich drzwi powinny być zawsze szeroko otwarte, a informacja docierać natychmiast.
Tymczasem czasami mam wrażenie, że telewizje TVN, czy Polsat, a nawet czasami media Agory mają łatwiejszy i szybszy dostęp do "tajemnic" władzy. Momentami to nawet wygląda na jakąś małą dywersję, jakby w kancelarii pani premier zainstalowane było jakieś gumowe ucho.

Co mi się nie podoba?

Bardzo nieudolnie i enigmatycznie prowadzona jest polityka informacyjna tak zwanego "Planu Morawieckiego". Zbyt dużo jest ogólników, słów rzucanych na wiatr, zapowiedzi, po których nic się nie dzieje.
To nie znaczy, że premier Morawiecki, źle pracuje. Tylko my mało o tym wiemy. Nie mamy dosyć wiedzy, żeby wyrobić sobie konieczne przekonania pozwalające nam zwalczać choćby bardzo aktywnie prowadzoną przez opozycję, propagandę szeptaną. Jakże ważny element wojny propagandowej, która się toczy, a o którym nowa władza jakby zapomniała.

Polityka ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, a dokładnie to, co widzimy, to praktycznie sytuacja kryzysowa. Wrogowie budują mity o wszechwładzy zasłużonego przecież bardzo człowieka. Mozolne wyjaśnianie Tragedii Smoleńskiej jest nieustannie ośmieszane. A zatrudnienie młodego człowieka, może zaufanego, dobrego wykonawcy poleceń, lecz któremu woda sodowa uderzyła do głowy spowodowało, że w obiegu powstało nowe słowo – "misiewicze", jako opis metody działania ministra w sprawie bezpieczeństwa państwa.
Bardzo nielojalni i wyjątkowo nieetyczni generałowie, po odejściu ze stanowiska, natychmiast pojawiają się we wrogich stacjach telewizyjnych i wylewają kubły pomyj na dotychczasowych swoich przełożonych.
Sprawę zakupu helikopterów dla wojska, w tym rezygnację z autentycznie tragicznych francuskich Caracali ewidentnie propagandowo przegrano.
Tak samo nie ma nadal jasnego i wyraźniego przekazu w kwestii Marynarki Wojennej. Na przykład, jako Gdynianin jestem bardzo zainteresowany i nadal nie wiem, czy Stocznia Marynarki Wojennej upadnie, czy może jednak nie?
Pełna tajemnic, niedopowiedzeń i niejasności polityka informacyjna MON doprowadza do tego, że mój serdeczny, jak najbardziej prawicowy kolega wyciąga wnioski, że jedyne, co czyni Antoni Macierewicz, to przyspieszona likwidacja polskiej armii. I stwia pytanie w czyim interesie to robi.
W rezultacie tak zwana ulica twierdzi, ze Antoni Macierewicz jest agentem Moskwy.

Tłum żąda krwi. Czy zawsze tak nie jest? Władcy Rzymu doskonale zdawali sobie z tego sprawę i regularnie na rozlicznych arenach organizowali krwawe zapasy niewolników, gladiatorów, czy drapeżnych zwierząt.
Polacy wcale nie są inni. W tym konkretnym momencie historycznym, chcą zobaczyć, ba, żądają tego, by wszyscy przestępcy, w szczególności szubrawcy będący u władzy ponieśli zasłużoną karę.
Czy coś takiego zdarzyło się przez półtora roku?
Nic takiego. Widzom serwuje się papkę z takich niesamowitych wrogów publicznych numer jeden, jak romski, obleśny cwaniak o pseudonimie Hoss, czy wrocławski pomyleniec, który chciał wysadzić autobus w powietrze.
Tu macie drani. Na nich skoncentrujcie swoją nienawiść i pogardę. Tylko to wyrób czekoladopodobny i nie zastąpi prawdziwych odczuć.

Tymczasem pani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz śmieje się w kułak, szczerzy swe zadbane ząbki w tefałenie i wprost oświadcza: - O! Tyle mi zrobicie!
A przecież, trzeba być zaślepionym przygłupem, by nie widzieć, że baba jest odpowiedzialna i brała aktywny udział w przekrętach, które czterdzieści tysięcy ludzi pozbawiły dachu nad głową.
Przeciętny Polak dziwi się i pyta: - dlaczego HGW jeszcze nie siedzi?! Lub tylko - dlaczego jeszcze nie ma zarzutów?
Tak samo na moim Pomorzu śmieją się w kułak, pokazując szyderczo gest Kozakiewicza, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, czy prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.
- No i co pisiory! Możecie nam nadmuchać! Jesteście bezzębni i tylko jak ratlerki szczekać potraficie!
A naród to widzi i z przykrością ocenia.
Nie wspomnę juz tutaj pana posła PSLu, Jana Burego, który korzystając ze stanowiska urządził sobie niezły folwark i któremu od wielu lat nic nie można udowodnić...

A nieustanne, niemalże cotygodniowe demonstracje przeróżnych w większości odgórnie sterowanych właśnie przez macherów od propagandy, grup, koterii, zakręconych obywateli i płatnych klakierów.
W Polskę i świat idzie przekaz, że oto naród wrze i domaga się ustąpienia władzy.
Gdzie nagle podziali się kibice, przez mainstreamową propagandę nazywani kibolami, którzy tak dzielnie walczyli z Tuskiem i których Schetyna gromadnie aresztował?
Nie mogą zorganizować kontrdemonstracji poparcia dobrej zmiany?
A gdzie nagle podziali się związkowcy pana Piotra Dudy, których miliony mogłyby czapkami nakryć wspólne mityngi kodziarzy. Sfrustrowanych feministek, komunistycznych demokratów oraz zagubionych nauczycieli pana Broniarza?
Także przypomnę ogromną manifestację w obronie telewizji Trwam. Mogła się odbyć wówczas, więc dlaczego milczy dzisiaj? Już wszystko pozałatwiane?
Przecież, gdyby takie protesty poparcia miały miejsce to nie mógłby powstać obraz niezadowolonych z władzy mas. Ktoś tu coś przeoczył, albo śpi zadowolony?
W takiej Turcji Erdogan organizuje co rusz wiece poparcia i jest ich zdecydowanie więcej niż protesty przeciwników. A w świat idzie informacja, że Recep Erdogan cieszy się powszechnym poparciem całego narodu.

Problemów, by skutecznie prowadzić dobrą zmianę jest wiele. Wydaje się, ze najważniejsze i na co władza kładzie nacisk to konieczność naprawy wymiaru sprawiedliwości i rekonstrukcja systemu administracyjnego, by w obu wypadkach odzyskać kontrolę społeczną i nie dopuścić do tworzenia się patologicznych układów, sitw, czy wyższych kast.
Niestety, moim zdaniem, nie rozpoczęto zdecydowanej walki z największą zmorą prostego człowieka, czyli z rozbuchaną do bizantyjskich rozmiarów biurokracją. Poprzedni rząd i na dodatek samorządy lokalne praktycznie podwoiły liczbę urzędników w kraju. To był najprostszy sposób kupienia sobie kilkudziesięciu tysięcy głosów, oferując dobrze płatne miejsca pracy przy biurkach. A zalew przepisów różnego rodzaju tylko ten koszmar pogłębiły.

Jedną, najważniejszą sprawą jest sanacja państwa, nasza dobra zmiana, która powinna się toczyć szybko i zdecydowanie.
Okazuje się, może poniewczasie, choć jednak uważam, że ciągle jest jeszcze czas, by się za to zabrać, że równie ważnym zadaniem jest tworzenie wyrazistego i przekonującego obrazu dobrej zmiany.
Filozofia – róbmy swoje, a ludzie w końcu zobaczą, że działamy dla ich dobra – jest niewystarczająca, a nawet błędna.
Widać już, że entuzjazm po wygranych wyborach, po naszej prawej stronie powoli zaczyna wygasać.
A propaganda przeciwników nieustannie, 24 godziny na dobę sączy jad zwątpienia, dezinformacji i fałszu.
Musimy alarmować, że władza z którą się utożsamiamy, robi stanowczo za mało i częstokroć nieudolnie, by jak najmocniej przekonywać coraz większe rzesze Polaków do wspólnej budowy nowego państwa.
Tych, co poparli w wyborach naszych przeciwników jest nie więcej niż cztery miliony. A Polska liczy 38 milionów obywateli, w tym ze 20 zdolnych do głosowania. To oznacza, że musimy przekonać do siebie 16 milionów Polaków, by nas aktywnie i głośno popierali i wspierali. Musimy im nieustannie dawać jasny przekaz, fakty, argumenty i właściwe słowa.

Inaczej pan Macierewicz będzie ruskim agentem, prezydent Duda Maliniakiem, pani premier marionetką, wszyscy ministrowie po kolei nadający się tylko do głosowania w sprawie wotum nieufności, a prezes Jarosław Kaczyński ponurym pająkiem ukrytym w cieniu pociągającym za lepkie nitki swojej pajęczyny, którą tka coraz bardziej, coraz szerzej, by ogarnąc nią cały kraj, a później to kto wie, co jeszcze.
A Dobra Zmiana to ściema prowadząca nas do katastrofy.

.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:18)

Komentarze

Tekst  ciekawy  lecz  nie  bierze  pod  uwagę uwarunkowań  tzw.  obiektywnych czyli  słabości  ukrytych  w  samym  PIS.

Szczególnie jaskrawo widoczne są  zaniedbania  w  resorcie  sprawiedliwości, atakuje  się  płotki  np.  podwyższając  kary  kierowcom  a  rekiny  żerują   dalej  bez  przeszkód. Również  prywatne  rozgrywki pana  Ziobry  z  lekarzami  budzą  najgorsze skojarzenia  i   są skrupulatnie  wykorzystywane  przez  taki  tvn.

A  najgorsze  to  owo  nieustanne  rezonowanie bełkotu  patologicznej  opozycji ,to  wręcz  zakrawa  na  objawowy  przymus  wynikający  z  masochistycznych   ciągotek   prawicowych  dziennikarzy.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1

cover

#1535990

Witam!

Słabości PISu należy rozumieć dosłownie. Czyli brak takiej mocy, by byc zdolnym swobodnie i szybko rozprawić się z wymiarem sprawiedliwości, krnąbrnymi samorządami, czy sitwą akademicką.

Erdogan przed pozorowanym puczem też nie miał dostatecznej siły by dokonać czystki wśród przeciwników.

Budowanie własnej siły idzie PISowi nie najlepiej. Chyba dobrze wyszło w prokuraturze. A już w policji jest różnie.

Co ciekawe, kościół cały czas milczy i biernie się przygląda. A przydałoby się ciepłe wsparcie słowem.

 

A poza tym, wiele ewidentnych spraw zwala się na barki władzy ( atakuje się płotki... a rekiny żerują). A to przecież winny jest wymiar sprawiedliwości, który gwałtownie broni się przed naprawą.

Bardzo często trzeba spoglądać trzeźwym okiem, bez emocji i starać się obraz wypośrodkować.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1536015

... w pewnych obszarach działania nowego rządu cała para idzie w gwizdek, a nie na tryby. Bardzo słabo wygląda Ministerstwo Sprawiedliwości pełne dobrych chęci ... i na tym koniec. Bardzo dobrze radzi sobie minister Rafalska i wizjoner Morawiecki( chociaż jego rola bardziej polega na tworzeniu warunków do rozwoju). Minister Waszczykowski to niestety jakieś nieporozumienie, a Antoni Macierewicz dokładnie nie wiadomo jak z tego wszystkiego wybrnie, bo odnoszę wrażenie, że przyjął na siebie zbyt wiele  i może nie podołać. Kiedy przed wyborami PiS zapewniał o gotowych programach nie uwierzyłem. Napisałem wtedy, że będzie to działanie według schematu:"szlachta na koń wsiędzie i jakoś to będzie". Oczywiście ściągnąłem na siebie wściekłe ataki pisowskiego oszołomstwa. Minęło półtora roku i nadal nie można dobrać się do byłych esbeków w sądach. Okazało się, że jedynym przemyślanym i przygotowanym programem było 500+.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1536122

Przemawia przez Pana pewna naiwność, powszechna w całym spoleczeństwie, która ignoruje pewne fakty, o których dzisiaj piszę w tekście o kapitale kulturowym. Nie da się przeprowadzić żadnych kompleksowych zmian z ludźmi nie posiadającymi odpowiedniego kapitału kulturowego, w szerokim znaczeniu tego słowa, a nikt z nas po tylu latach od r. 1939 takiego kapitału nie posiada, bo skąd niby miał się wziąć.

Brak kapitału kulturowego mozna nadrabiać moblizacją społeczną, ale jak widać, wszyscy powszechnie wierzą w cuda,że wystarczy wygrać wybory i samo się zrobi. To jest długi, wieloletni proces twardej walki dla setek tysięcy a może nawet milionów ludzi.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1536002

Witam!

Jeśli dobrze rozumiem, ta powszechna naiwność Sz. Pana nie dotyczy? To dobrze - ktoś nam wreszcie wszystko wytłumaczy.

A kapitał kulturowy? Cóż... uważam, że nie za dużo ma wspólnego z tematem mojego tekstu.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1536016

...to PiS tego kapitału kulturowego do siebie nie przyciągnął, a powiem nawet więcej nawet się nie starał do siebie przyciągnąć wszędzie wietrząc komuchów, esbeków, TW, ateistów etc.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1536124

     Witaj! Oj, czyżby powiało drobną nutką pesymizmu? Chyba pamięć nam się  skraca. Nikt nie powiedział , że będzie łatwo i szybko. Prawie rok było walki z komunistycznym żulem TK. Nieustanne ataki na 500+, szczyt młodzieży w Krakowie, wojska NATO w kraju, mała nowelizacja medialna, wyjazdy hycli na skargę do Brukseli, rokosz Totalnych w sejmie, czystki w armii i służbach i wiele pomniejszych zadań które pozytywnie zrealizowano. Zostało sądownictwo, całościowe media, samorządy,sejmiki i biurokracja jako jedne z najważniejszych zadań Jedna kadencja Dobrej Zmiany nie wystarczy.  Przecież wiedzieliśmy, że na każdym urzędzie był usadowiony okupant! Można by tak długo...  Stanowczo wierzę, że to co przed nami zostanie zrealizowane. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1536003

@ronin to prawda.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1536009

Witam!

 

W żadnym wypadku nie pesymizm! To tylko takie wezwanie do większej mobilizacji i wykurzenie chęci spoczęcia na laurach.

Bo właśnie, jak piszesz, nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale też nikt nie przypuszczał, że aż tak ciężkie ataki i to na wielu frontach będą prowadzone. Więc trzeba się przegrupować, namierzyć cele i przystąpić do kontrataku.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1536017

  Witaj! Pełna zgoda. Mamy wreszcie obraz, kto przyjaciel, a kto wróg. Chyba jednak wrogowie od zawsze ci sami. Może teraz inaczej farbowani.  Pozdrawiam!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1536026

PO jest zdecydowanie bardziej przewidywalna niż PiS - w dziedzinie histerycznego niepogodzenia się z przegraną i języka komunikowania o tym

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1536004

Witaj!

 

Masz rację. Gdyby PO nie miało zewnętrznego wsparcia, to już by nie istniało.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1536018

Qwa - już POsitwa nOWOCześnie KODowana była na łopatkach i... siemm porobiło.

Jazgdyni ma rację - partyzanci są o'k w czasie dywersji. W okresie normalizacji potrzeba wirtuozów_artystów jedynych w swoim fachu! Nie można przegrywać z opozycją na płaszczyźnie bełkotu. A przegrywamy bo brakuje skutecznych analiz i ripost tête-à-tête. 

Wywiad z gen. dyw. Piotrem Makarewiczem nie dla każdego jest w necie dostępny. Ten "komunistyczny" generał był jest i na pewno będzie zawsze obiektywny w swoich wypowiedziach. Daje też próbkę jak należy ripostować pełne hipokryzji wypowiedzi polityków tzw. opozycji! Wzorem marszałka Piłsudskiego warto czasami skorzystać z usług potencjalnego przeciwnika! Mam pewność: pan gen. dyw. Piotr Makarewicz jest oficerem "kompletnym" -  posiada wszelkie niezbędne atrybuty by polecić GO na ... doradcę pana Prezydenta Andrzeja DUDY!!! Pytanie - czy na taką propozycję odpowie TAK?

Proszę ze zrozumieniem przeczytać TO co pan generał ma do powiedzenia oraz zajrzeć, choćby werbalnie, na załączone linki!

*

Najważniejszy jest jednak trener.

Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana. – Napoleon Bonaparte.

………………………………………………………………………………………………………………………………………………

„Gen. dyw. Piotr Makarewicz - jak uchronić WP od zgubnych dla niego wpływów politycznych."

Hipokryzja polityków wypowiadających się o armii tak z rządu jak i z opozycji!

Taka czystka , z jaką mamy teraz do czynienia, nie jest zjawiskiem nowym. Każda partia u władzy chciała „mieć swoje wojsko” dowodzone przez „swoich ludzi” .Reszta się nie liczy! W głosach krytycznych opozycji jest wiele hipokryzji, zwłaszcza jak mówi to pan minister T. Siemoniak, a jeszcze bardziej, gdy mówi jego poprzednik, Bogdan Klich!

Za obecnego rządu PiS do 25.03.2017 r. odeszło prawie 30 generałów. To żaden ewenement bo za rządów ministra Aleksandra Szczygły (z PiS) odeszło 38 generałów, a w latach 2008 – 2010 minister Klich (PO) zwolnił 63!

Tu trudno uniknąć słowa „hipokryzja”… bo to nie byli wyłącznie żołnierze, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Wielu z nich było młodych wiekiem, ale zabrakło dla nich miejsca w Armii.

Mówiąc o ministrze Klichu, muszę jeszcze przypomnieć, że to na jego barkach ciąży największa rzeźnia w polskich siłach zbrojnych. Za jego kadencji:

- zredukowano nasza armię o 50 000 żołnierzy;

- zlikwidowano kilkadziesiąt jednostek wojskowych na skutek tzw. „profesjonalizacji”, która faktycznie pozbawiła zdolności bojowych większość pozostałych JW na dłuższy czas.

Wypowiedzi tych panów są – delikatnie mówiąc- bardzo nie na miejscu! Przy okazji muszę zastrzec, że absolutnie nie zamierzam bronić tego, co robi w tej chwili pan minister Macierewicz, bo z większością jego decyzji się nie zgadzam. Ale trzeba to wszystko oceniać logicznie, obiektywnie, pamiętając o tym, co się niedawno samemu robiło…

(…) Amerykanie bacznie obserwują sytuację w naszym kraju i będzie ich niepokoić fakt , że odchodzi wielu doświadczonych dowódców , a na ich miejsce przychodzą młodzi, niedoświadczeni – może pełni ambicji i dobrych chęci, ale to stanowczo za mało. Na takich stanowiskach potrzebne są wiedza i doświadczenie, bo te dwa czynniki decydują potem o sukcesie.

Przykład gen. Mieczysław Gocuł:

- dowodzenie zakończył na szczeblu batalionu;

- nie dowodził pułkiem, brygadą dywizją;

- jako pułkownik trafił do Sztabu Generalnego i nigdy nie zmienił miejsca pracy;

- w Szt. Gen. doszedł do czterogwiazdkowego generała sic! To PATOLOGIA!

Twierdzę, że doświadczenie wojskowe pana generała Gocuła jest bardzo jednostronne. Nie dowodził ZT w czasie ćwiczeń, nie widział wszystkich elementów ugrupowania bojowego, jakie trzeba wtedy rozwinąć. Zresztą teraz takich ćwiczeń się już nie organizuje, więc na dobra sprawę żaden polski oficer będący dowódcą brygady/dywizji nie ma szans na zdobycie takiego doświadczenia! Owszem jest na stanowisku dowódcy ZT, będzie to miał zapisane w dokumentach, ale naprawdę nimi nie dowodzi. Bo dowódca, który nie miał możliwości przeprowadzenia kilku ćwiczeń z podległymi sobie pododdziałami (a z nim żaden wyższy przełożony też takich kilku ćwiczeń nie przeprowadził), jeśli nie brał udziału z całym pułkiem, brygadą czy dywizją w manewrach wyższego szczebla, nie został rozliczony ze swojej działalności i oceniony, nie może powiedzieć, że ma stosowne doświadczenie.

Zresztą tu pojawia się zarzut do pana ministra Macierewicza:

- ludzie na wyższych stanowiskach przebywają po kilka miesięcy;

- idą od razu w górę;

- zajmują jeszcze wyższe stanowiska, bardziej odpowiedzialne;

- nie nabierają wprawy i doświadczenia na takim stanowisku;

Dowódca komponentu Wojsk specjalnych, pan generał Wojciech Marchwica, co kilka miesięcy zmieniał stanowisko. Podobnie obecny Szef Sztabu Generalnego, pan generał Leszek Surawski – po odejściu ze stanowiska dowódcy 16 DZmech. bardzo szybko piął się w górę. To są błyskawiczne kariery, które jednak nie wiążą się ze zdobywaniem doświadczenia i umiejętności w zakresie kierowania i dowodzenia.”

Wątek generał Guta.

„Pan generał Gut ostatnio podlegał bezpośrednio Dowódcy Generalnemu Rodzajów SZ, a nie ministrowi ON. I to był człowiek, z którym powinien się dogadywać. Jeżeli natomiast minister ON zwracał się bezpośrednio do generała Guta w jakichś sprawach z pominięciem jego dowódcy, to też jest bardzo niedobrze – to by oznaczało, że minister Macierewicz dowodzi armią z pominięciem określonych szczebli dowodzenia. A to złe zjawisko w hierarchicznej strukturze, jaką jest wojsko. Albo, więc minister naruszył strukturę armii, albo jest dużo przesady w tym, że pan generał Gut nie mógł się dogadać z ministrem. Idąc tym tokiem myślenia, niebawem jakiś sierżant w odległym garnizonie postanowi odejść do cywila motywując to tym, że nie może się dogadać z ministrem ON!

Pan minister Macierewicz niedawno zapowiedział, że o generałach Jaruzelskim i Kiszczaku ostatni raz mówimy „generałowie”. Co to oznacza? Został przygotowany projekt ustawy nowelizujący „Ustawę o powszechnym obowiązku obrony”, która znacznie rozszerza możliwości pozbawienia stopnia wojskowego? Ustawa w dotychczasowym kształcie przewiduje możliwość pozbawienia stopnia w przypadku, gdy:

- sąd prawomocnym wyrokiem zdegraduje żołnierza

- sąd pozbawi żołnierza praw obywatelskich;

- jeżeli żołnierz odmówi złożenia przysięgi wojskowej;

- jeżeli żołnierz zrzeknie się obywatelstwa polskiego.

Ustawa generalnie mówi, że stopnie wojskowe są dożywotnie.

Natomiast teraz w projekcie dopisano do tego, cały potężny rozdział, na podstawie którego właściwie każdemu żołnierzowi (służącemu, niesłużącemu, nieżyjącemu) można odebrać stopień wojskowy według kryteriów, które w zasadzie będzie tworzył sam minister Macierewicz. Na zasadzie „a bo cię nie lubię”. Mało tego. Takie postępowanie będzie wszczynane na wniosek wielu instytucji, m. In. Organów samorządowych. Można, więc sobie wyobrazić, że w jakimś małym garnizonie wójtowi nie spodoba się dowódca jednostki, bo się pokłócili przy kielichu. I wójt może wystąpić do ministra ON z wnioskiem o pozbawienie stopnia wojskowego danego dowódcy. A jeśli wójt i minister są towarzyszami z jednej partii, finał sprawy wydaje się oczywisty… To są rozwiązania, których nie ma chyba nigdzie na świecie. Ten dokument jest dostępny na stronach internetowych, można go sobie przeczytać. Wygląda naprawdę groźnie. Natomiast drugi projekt, leży w Sejmie, dotyczy zmian w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy. Zmierza się znacznie obniżyć emeryturę wszystkim tym, którzy służyli w organach specjalnych wojska – od czasów II WŚ do 1990 r., a więc służby wewnętrzne, WSI, KW, rozpoznanie itd. Ma to wyglądać w ten sposób, że w zasadzie IPN będzie decydować o tym, czy konkretny żołnierz dostanie emeryturę, czy nie. Jestem oburzony tymi propozycjami i pełen obaw.

Powinno być rzucone hasło: odseparujmy trwale wojsko od układów politycznych. Ale jak zrobić to w obecnej sytuacji? Doprawdy nie wiem… To co się dzieje przerasta moją wyobraźnię. Być może trzeba zmienić Konstytucję w zakresie, który dotyczy Sił Zbrojnych. Może Konstytucja zbyt łagodnie określa, że wojsko zachowuje neutralność polityczną, może te rozdziały ustawy zasadniczej trzeba rozbudować o jakieś bardzo konkretne stwierdzenia, które by zabraniały ingerencji politycznej w armię. Zresztą do zmiany Konstytucji też jest potrzebna wola polityczna. A to w obecnej sytuacji chyba jest absolutnie niemożliwe. Dlatego grzebanie polityków w Siłach Zbrojnych będzie trwało”.

„ Napisanie informacji na oficjalnej stronie MON o wymianie 90 % osób na stanowiskach dowódczych w Szt. Gen., a w Dowództwie Operacyjnym 82 % jest zaproszeniem wszystkich nieprzyjaciół do działania…”

„Wygląda na to, że w Warszawie nie było łączności telefonicznej między Pałacem Prezydenckim a MON. Albo taka łączność jest, ale pan Macierewicz uporczywie nie odbiera telefonów od pana prezydenta i ten się w końcu zdecydował na napisanie listu. I na opublikowanie jego treści w mediach. To szokujące, że dwie tak ważne osoby na tak ważne tematy publicznie rozmawiają za pośrednictwem mediów. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pan prezydent pyta w tym liście – przepraszam za wyrażenie, ale trudno mi znaleźć stosowniejsze określenie - o bzdety! Nie o sprawy strategiczne dla obronności naszego kraju (chociaż może i dobrze…). Ale w związku z tym nasuwa się podejrzenie, że to dalszy ciąg jakiejś partyjnej rozgrywki wokół SZ, mającej na celu zaprezentować aktywność pana prezydenta jako Zwierzchnika SZ, szczególnie po krytyce, która spadła na niego za milczenie na temat ostatniej czystki, jaka się w wojsku odbywa. I jakie były pytania, taka była odpowiedź.”

Dodam: „generał brygady Cezary Wiśniewski został wyznaczony na stanowisko attaché w Stanach zjednoczonych. To jest dotychczasowy inspektor Sił Powietrznych w Dowództwie Generalnym Rodzajów SZ. Chcę zwrócić uwagę, że na tym stanowisku, a więc inspektora SP, zmiany zachodzą ostatnio co kilka miesięcy. To stanowczo za często! Z drugiej strony można też wysnuć wniosek, że właściwie wszystko jedno, kto jest tym inspektorem. Może być nawet kot w butach, bo to przecież i tak nie ma żadnego znaczenia… Podważa to ogólny sens istnienia dowództwa Generalnego i poszczególnych inspektoratów, skoro tak łatwo i szybko można zmieniać ludzi na tak ważnych i odpowiedzialnych stanowiskach. To odbija się fatalnie na zdolności operacyjnej i gotowości bojowej całych naszych SZ. I to jest problem, którym powinien się zająć zwierzchnik SZ, czyli pan prezydent, a nie jakieś nieistotne pytania o nazwisko attaché. Bo to są bzdury. To wszystko może też oznaczać, że pan prezydent nie rozumie swojej roli oraz zadań, jakie stoją przed ludźmi w SZ. Dlatego właśnie jestem przerażony tym wszystkim co dzieje się w polskiej armii.”

*

Powyżej skrót wywiadu Macieja Sasa z generałem dywizji w st. spocz. Piotrem Makarewiczem.

http://plus.polskatimes.pl/opinie/a/ministrowie-obrony-nie-lubia-general...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Makarewicz

http://www.mpolska24.pl/post/8345/honor-generala

http://www.mpolska24.pl/post/9345/wzruszajaca-zapobiegliwosc

http://www.mpolska24.pl/post/8875/cos-brzydko-pachnie-na-samej-gorze

http://www.mpolska24.pl/post/8008/glos-z-politycznych-zaswiatow

etc.

Przeglądając linki proszę zauważyć, że pan gen. dyw. Piotr Makarewicz daje równo popalić swoim kolegom, ot choćby odchodzącym "na własną prośbę" bo... "nie mogą się dogadać z  z Ministrem ON", generałowi B. etc.

PS

Pan Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz w porównaniu z byłym ministrem obrony narodowej panem bogdanem klichem to (po niewielkim oszlifowaniu) perła w koronie RP! To moja ocena i nie każdy musi się z nią zgadzać! 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

casium

#1536006

Witam!

 

Serdeczne dzięki za bardzo ciekawy materiał.

Szczególnie ważne jest to, że generał przypomina i kładzie nacisk na fakt, że w wojsku jest hierarchia, zalezność, procedury postępowania, zupełnie inne niż w cywilu. A większość o tym zapomina.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1536019

Niezwykle cenna UWAGA!

*

Strategię przygotowującą Ojczyznę do potencjonalnego  czasu zagrożenia państwa i wojny kształtuje wiele zasadniczych czynników – te wymienione poniżej są kardynalne bo zapewniają rację bytu Narodu i Państwa :

- przestrzeganie (wypracowanych i sprawdzonych w Cesarstwie Rzymskim) zasad dotyczących hierarchii, zależności oraz procedur postępowania;

-utrzymanie zdolności operacyjnej i gotowości bojowej Sił zbrojnych RP;

- Zabezpieczenie Mobilizacyjnego Rozwinięcia Sił Zbrojnych (ZMRZ SZ) Rzeczpospolitej Polskiej;

PS

Życie jest warsztatem hierarchii. Tylko śmierć jest demokratą. ~ Nicolás Gómez Dávila

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

casium

#1536050

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

zawiedziony

#1536025

Nagona me(n)dialna na rząd PiS trwa od pierwszego dnia i nie należy mieć złudzeń,że to się zmieni. Zwykli ludzie oczekują konkretów - np. zatrzymań prominentnych zPodziei, co PiS obiecywał - a tu półtora roku nic...żaden minister czy inny geszefciarz za nic nie odpowiedział...samo 500plus nie wystarczy...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1536043

Nagonka na polski patriotyzm trwa od czasow Jaruzelskiego a na PiS zaczela sie od chwili jego powstania stad partia ta nie moze liczyc na wsparcie zdecydowanej wiekszosci spoleczenstwa. Patriotow nie przybedzie z dnia na dzien jak i nie zmieni sie zlej opini. Tym nie mniej jest w tym sporo winy PiS bo wszyscy wiedza, ze media trzeba miec wlasne i to wiekszosciowo i nie tylko w kraju ale i za granica. Dwa, to trzeba przygotowac armie do obrony i wlasny aparat silowy do pelnej reformy sadownictwa, policji i administracji a dokladniej do niemal calkowitej wymiany personelu. Do tego trzeba sily. 

Program gospodarczy tez mizerny i fatalny system finansowy. Wiecie kto wymyslil i do dzis propaguje konieczna niezaleznosc Banku Narodowego (emisyjnego) od wszelkiej wladzy i administracji narodowej? Zydzi. Gdy zdobyli prawo do emisji pieniadza we wszystkich krajach zachodnich musieli walczyc wszelkimi srodkami o ta najwazniejsza wlasnosc calkowicie kontrolujaca rozwoj gospodarczy kazdego kraju i jego suwerennosc polityczna. Przed wojna w swiecie zachodnim tylko Musolini i Hitler zabrali Zydom emisje pieniadza. W konsekwencji Niemcy mialy najszybszy rozwoj gospodarczy w historii, nawet szybszy od Chin od 1990go roku.   

pozdrawiam,

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Vik

#1536049

Świetne posumowanie "dobrej zmiany" po półtora roku rządów PiSu. Całkowicie się zgadzam z tezami przedstawionymi przez autora, że rząd przez ten okres zrobił bardzo dużo, lecz niestety informacja na ten temat jest dalece niewystarczająca. Komunikacja rządu ze społeczeństwem jest fatalna. Przekaz głównych Wiadomości TVP pod wodzą Kurskiego jest tragiczny. Dużo lepsze pod tym względem są Wiadomości Dnia w TV Trwam czy TV Republika. A już zupełnym skandalem jest brak komunikacji między PAD a Macierewiczem którego uważam za najlepszego ministra w rządzie PBSz. Pisałem już o tym, ale czy np: nasza wspaniała Pani B.Szydło co miesiąc, czy kwartał w głównym wydaniu Wiadomości TV, mówi co w tym okresie dało się zrobić-naprawić po 8 latach nierządu POlszewików, a co jeszcze zostało do naprawienia. Generalnie naprawa ta idzie stanowczo za wolno. I kiedy wreszcie wejdzie w życie program: więzienia+.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1536052

Są duże zagrożenia zewnętrzne , które mogą się okazać katastrofalne. Nie jest to dobry czas na  sanację. Są dwa podstawowe cele - rosnący wzrost gospodarczy i lawirowanie na arenie międzynarodowej. Trzeba się niestety pogodzić z tym ,że w wielu obszarach będzie tak jak było aby nie wywołać chaosu. Zresztą szereg zmian wychodzi dobrze jeśli są oddolne a rząd jedynie delikatnie je wspiera. To między innymi dotyczy wszelkich ruchów personalnych. Inaczej to się kończy jak w Turcji masowym awansem miernot , może i oddanych słusznej sprawie ale nieudolnych. 

Czeka nas zapewne rozpad UE a przynajmniej zapaść strefy euro. Trudno dziś wyrokować czy cokolwiek ocaleje poza brakiem granic celnych. Wtedy od razu będzie problem z naszymi emigrantami i rolnikami. Konieczne jest już teraz zgromadzenie pewnej rezerwy czy elastyczności. Drugie zagrożenie to oczywiście Ukraina i Białoruś. Z tego drugiego mało ktoś sobie zdaje sprawę  a rozwój sytuacji jest gorszy jeszcze niż w Ukrainie. W dodatku nie mamy żadnych politycznych narzędzi oddziaływania a granicę dość długą i znów koszty spore zabezpieczenia. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1536190