List do sekretariatu MON

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

Jestem pilnym obserwatorem życia politycznego krajowego i nie tylko, bedąc doświadczonym człowiekiem związanym przez kilkadziesiat lat z armią - chciałbym skierować do kierownictwa MON pewnego rodzaju mini memoriał. Sprowokowany zostałem tym razem incydentem personalnym dotyczącym rzecznika MON - B. Misiewicza. Nie mam zamiaru krytykować jego wyboru na rzecznika; tu liczy się byskotliwość, swada, dobra pamięć, dobra prezencja - zapowiada sie dobrze. Przyznanie złotego medalu (nie orderu, jak laicy tendencyjnie to zwą) - powinno być jednak poprzedzone przyznaniem medali z niżej klasyfikowanego kruszcu.

Otóż, ponieważ dalsza treść może wydać się satyrą - zastrzegam, że piszę prawdę i podaję swoje personalia i adres. Zgłaszam swoją kandydaturę do Rady Nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Moje kompetencje: jestem inżynierem i magistrem ekonomii, posiadam dyplomy dwóch wojskowych akademii i SGPiS, jestem ekspertem ekonomicznym PTE, ponadto w czasie swojej wojskowej służby zetknałem się praktycznie prawie ze wszystkkimi rodzajami uzbrojenia (wiele lat pełniłem właśnie funkcję szefa uzbrojenia). Ostatnio zajmowałem stanowisko szefa oddziału ekonomicznego w Szefostwie Zamówień i Dostaw Techniki Wojskowej - podlegali mi ekonomiści w wojskowych przedstawicielstwach w zakładach pracujących na rzecz MON. Byłem prawie we wszystkich zakładach zbrojeniowych w Polsce - znam ich możliwości produkcyjne i potencjał innowacyjny. Prowadziłem na zlecenie Sztabu Generalnego analityczne prace badawcze związane z produkcją uzbrojenia w Polsce. Byłem też członkiem Komisji Cen Uzbrojenia przy KPpRM. Mam stopień wojskowy pułkownika, a także byłem odznaczany medalami m. in. "Za zasługi dla obronności kraju". Na moim stanowisku (i pokrewnych) otrzymywało się ordery "Polonia Restituta" - kawalerski i oficerski. Ale nigdy na takie nie zasłużyłem, gdyż politycznie byłem niepewny (opowiadałem sie publicznie za porozumieniem z "Solidarnością" - wówczas, kiedy chciano zwalczyć ją siłą).

Swoje poglądy na temat sił zbrojnych wyraziłem w kilkudziesięciu co najmniej artykułach zamieszczanych na społecznościowych portalach, pisałem także wielokrotnie do prezydenta państwa i szefa MON. Ponadto, o moich politycznych poglądach może świadczyć ok. tysiaca innych artykułów zamieszczanych w necie - WSZYSTKIE były krytyczne wobec rządów PO i premiera Tuska (później premiera - Kopacz). Popieram linię polityczną PIS i prezesa Kaczyńskiego (zachowałem jeszcze list od niego, kiedy przewodniczył PC). Równie wysoki szacunek żywię do min. Macierewicza - rozmawiałem nawet z nim kilkakrotnie w czasie kiedy uświetniał swoja osobą patriotyczne uroczystości w Krakowie.

By dać jeszcze więcej do myślenia - zgodnie z wielokrotnie wypowiadanymi moimi poglądami w tej kwestii – sądzę, że zasiadanie w radach nadzorczych (i wszelkich innych radach) powinno być honorowe. Można mówić jedynie o dietach i kosztach dojazdu (na ogólnokrajowych zasadach). Członek rady (jekiejkolwiek), to powinna być osobą, która już zapewniła sobie byt, która właśnie dowiodła, że była na tyle sprawna życiowo, iż nie potrzebuje teraz dorabiać w radach nadzorczych. Jednocześnie godzi na na pracę w nich dla dobra kraju. Koresponduje to z wymogiem odpowiedniego doświadczenia, co jest nieodzownym warunkiem uczestniczenia w RADZIE. Zdaję sobie jednak sprawę, że piszę o pewnej utopii, że w polskich warunkach wszyscy się ciagle dorabiają, a ponadto - czasem młodzi informatycy mają tę ekskluzywną wiedzę, jakiej trudno szukać u starszych - więc tę moją teorię trzeba jednak traktować wybiórczo. Znany jest wszakże fakt, że szef Pentagonu - R. McNamara otoczył się "cudownymi dziećmi" - młodymi informatykami i dopiero wówczas ogarnął tego molocha, jakim były siły zbrojne US.

W każdym razie, gdyby ktoś zechciał skorzystać z mojej propozycji zasiadania w Radzie – deklaruję, iż będę pracować tylko honorowo.

 

List tej treści wysłałem 8 września br. na mailowy adres sekretariatu Ministra ON (comon.sekretariat@mon.gov.pl). Oczywiście podpisałem się imieniem i nazwiskiem oraz podałem swój adres. Do chwili obecnej nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Być może sekretariat otrzymuje tysiace takich propozycji i hurtowo wyrzuca je do kosza. Być może nie spełniłbym jakiegoś warunku do zasiadania w Radzie Nadzorczej, spodziewałem się jednak przynajmniej zdawkowej odpowiedzi. Brak jakiejkolwiek – jest też informacją, informacją, że w sekretariacie MON jest zainstalowany odpowiedni filtr (co jest zrozumiałe z punktu widzenia konieczności odciążenia ministra od mało ważnych, niepotrzebnych, lub czasem szkodliwych w stosunku do ministerstwa spraw). Ciekawi mnie tylko, do której kategorii został zakwalifikowany mój list?

 

Myślę, że zostałem na wstępie zdyskwalifikowany ze względu na obrazobójczą propozycje pracy nie gratyfikowanej żadnymi apanażami. To oczywiście nie mieści się w głowach zasiedziałych (prawdopodobnie) biuralistów z kancelarii MON. Na wszelki wypadek, by nie rozprzestrzeniła się zaraza pracy dla idei (nie dla solidnej kasy) – trzeba takiego oszołoma potraktować milczeniem...
 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.9 (głosów:6)

Komentarze

dla idei

 

służba nie drużba

nie dla czystej idei

więc tam na pracę

nie rób sobie nadziei

 

PS Nie wszystkim spodobała się również tutaj twoja propozycja pracy tylko dla idei, honorowego poświęcenia się dla obronności Ojczyzny, co też się uzewnętrzniło pałowaniem!

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1520271