"Miałeś chamie złoty róg..."

Obrazek użytkownika Honic
Kraj

   Tekst ten piszę w ścisłym związku z moimi poprzednimi tekstami dotyczącymi Cezarego Pawła Kasprzaka, Pawła Wrabca, Tadeusza Jakrzewskiego i Wojciecha Kinasiewicza. Trzej pierwsi to znający się wzajemnie od trzydziestu lat dawni anarchiści oraz aktywiści ruchu "Wolność i Pokój" z Wrocławia (piszę o późnych latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia). Ilustracją zaś jest fragment zrzutu ekranu http://konstytucjarp.org/ wykonany 10 czerwca o godzinie 12.06, z oryginalnym tekstem. Jak wie każdy kto przeżył lata osiemdziesiąte ubiegłego stulecia w Polsce, Władysław Frasyniuk był przez wiele lat uważany za naszego narodowego bohatera któremu udawało się dłuższy czas ukrywać podczas stanu wojennego. Był powszechnie znany a jego postać pojawia się nawet w filmach traktujących o tamtym okresie ("Rozmowy kontrolowane"). "Kontrowersje" wokół jego osoby pojawiły się w sferze publicznej znacznie później. Nie komentuję, bo łatwo wychwycić; cytowałem je w poprzednich wpisach. Teraz okazuje się że jego kontakty biznesowe i osobiste z członkami grupy tworzącej obecnie "Obywateli RP" sięgają również tamtych czasów, co starałem się wykazać w tekście o Cezarym Pawle Kasprzaku. Nie próbuję dojść, czy Frasyniukowi już wtedy było bliżej do ideałów "Solidarności" czy raczej do tych którzy obecnie okreslani są zbiorczym terminem "postkomuna". To na pewno wdzięczny temat dla historyków i ambitnych blogerów. O prawdziwym życiorysie Lecha Wałęsy mówiono już dawno. Teraz okazuje się że podobnie może być z kolejnym "bohaterem Solidarności". Widać, takich jak on chyba musieli mieć na myśli nieżyjący już Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski sugerując że gdybyśmy znali całą prawdę o historii "Solidarności" to byśmy się mocno zdziwili.
    Obecnie "Obywatele RP" nawołują po raz kolejny do zakłócania miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Między innymi przez wmieszanie się pomiędzy manifestantów i ujawnienie się w "odpowiednim" momencie ze znakiem rozpoznawczym w postaci białej róży. To mi przypomina metody "aktywu robotniczego" z marca roku 1968 o jakich słyszałem - tajniacy mieszali się z grupami protestujących a potem robili zadymę, w tym - pałowali. Czyżby towarzysze z "Obywateli RP" którzy podobnie jak KODeraści we wszystkim co robią naśladują sytuacje które już kiedyś były, korzystali pełnymi garściami z doświadczeń specjalistów od rozpraszania tłumów z marca 1968 ? 
 
A co do Frasyniuka, pozostaje mi zacytować tekst z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego:
"Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur."

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

no cóż co raz więcej dowiadujemy się ,mimo ,ze akta palono na gwałt...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1541724

to taka sama menda jak wałesa i wielu wielu innych przebranych konfidentów.Wiedziałem o tym od dawna,ale co z tego?te gnidy nadal sa uwazane jako cos wielkiego a to zwykli konfidenci i donosiciele dawnej SB.Nie wspomne o kuroniu od zupek czy poczwarnym mazowieckim.To smiecie ludzkie tamtej epoki.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1541777

Warto przypomnieć, że liderami 4 wielkich strajków w 1980 byli ludzie na smyczy SB. W Gdańsku TW Bolka przywiozła do stoczni motorówka, W Stoczni w Szczecinie liderował Marian Jurczyk, którego w 2000 r uznano za kłamcę lustracyjnego, bo zataił że w 1971 roku podpisał zobowiązanie do współpracy z SB Sąd Najwyższy w 2002 stwierdził, że WSPÓŁPRACUJĄC "nikomu nie zaszkodził". W Nowej Hucie liderem strajku był Stanisłąw Zawada, informator SB. Strajkiem w Jastrzębiu od 28 VIII kierował Jarosław Sienkiewicz, który też miał kontakty z SB. Piątym wielkim strajkiem w Hucie Katowice w 1980 kierował Rozpłochowski, ten jeden był czysty, więc po 13 XII 1981 wyścigano Go z kraju. 

A więc można powiedzieć: liderzy....., liderzy.....

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1541844