Mordechaj i Księżyc

Obrazek użytkownika Bielinski
Humor i satyra

Straszną zarazą naszych czasów i naszego społeczeństwa jest nienawiść, nietolerancja, ksenofobia i rasizm, a zwłaszcza antysemityzm, który toczy nasze społeczeństwo niczym rak. Da, my budiem walczit’ z nienawstiu i z antisemizom toże budzie walczyt’ ze wsiech sił – tak skazał mój guru i przewodnik duchowy, Mordechaj Mordechajowicz Burumstein, wice naczelny prześwietnej gazety popularnej. Wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz przeżywa ostatnio trudne chwile.

   - W redakcjiu wsio jebiotsia, dzienieg niet, to i szto dziełat? Ludzi zwalniajut, teskty sprzed lat publikujut, koszta tną, a na domiar złego jeszcze radio kupujut’. Kto darogij płaszcz kupujet, kak w butach dziura i nie ma za szto eto naprawit’ Na choj nam radio? Ja tawo nie panimaju!  – zadumał się Mordechaj, ale że to decyzja samego obernaczelnego redaktora zaraz zmienił temat – No, eta pomysła samawo naczelnika. Eto prosta genialnyj czeławiek. Kak on zdecidawał, szto nada, eta nada. Ba! Jeszczo Polijaki znow mnieia okradajut. Rabujut mnie, maju ojcowizny, napdajut mienia w bialyj dzień!

   Westchnął ciężko nad swą krzywdą Mordechaj Mordechajowicz Burumstein a potężna bryła jego ciała zadrgała, jakby fala się po nim przetoczyła. Przybyło nam ostatnio wielce szanownego Mordechaja Mordechajowicza Burumsteina. Oj, przybyło. Nie pytałem o wagę przez delikatność, ale na oko masa szanowanego wice-naczelnego prześwietnej gaziety dawno przekroczyła dziesięć pudów i zbliżała się jak sadzę do dwóch kwintali. Tyle co dwa dobre wieprzki. Przy niezbyt wysokim wzroście, metr sześćdziesiąt w kapeluszu, w kipie mniej, daje to spory gabaryt Mordechaja wszerz i w głąb. Nie brało się to z powietrza, niestety. Bywało, że wpadam do szanownego Mordechaja, na jego wezwanie zresztą, a ten mi każe biegać do marketa po flaszku Stolicznoj i pół kilograma koszernoj ulubionej swinnoj tuszonki, wędzonego boczku, lub w ostateczności szynki, oczywiście koszernej. Nie dodałem, że ostatnimi czasy Mordechaj Mordechajwicz Burumstien zrobił się bardzo religijny, do synagogi chodzi, nosi kipę, czyli po naszemu myckę. Myć się to nie myje, bo twierdzi, że Żydzi nie muszą się myć, bo z natury czyści. A na półce z książkami w poczesnym miejscu postawił „Protokoły mędrców Syjonu” wygrzebane ze starych pudeł z czasów komuny. Gdy mu wytłumaczyłem, że to niezbyt stosowna książka w domu prawowiernego Żyda, wyrzucił Protokoły a na to miejsce wstawił Torę i Talmud, kupione na wyprzedaży w sklepie internetowym.

   Z kupnem koszernej wieprzowiny miałem nielichy kłopot. Gdzie w Warszawie można kupić koszerną słoninę? Trudno, człowiek nowoczesny, spoglądający w dal dla dobra wspólnej lepszej parzystości nie takie rzeczy znajdzie. Poza tym nie tracę nadziei, że jedna żurnalistom gaziety i będę, kiedyś. Jak trzeba, to trzeba i spod ziemi koszerny boczek wygrzebię. Są w stolycy koszerne restauracje i koszerne bary, są koszerne sklepy i piekarnie, ale gdzie nie poszedłem z pytaniem o koszerną szynkę tam zachowywano się co najmniej dziwnie. Sprzedawca w jednym sklepie z koszernym żarciem zadrżał dziwnie na pytanie o koszerną szynkę i spojrzał na mnie z lękiem, jakby mi rogi urosły na głowie, a w ręku miał siekierę i nóż rzeźnicki. W innym sklepie gość w czarnym chałacie, wysoki i chudy jak szpadel, z pejsami do wydatnej grdyki rozwrzeszczał się i gulgając coś niezrozumiałego ruszył na mnie machając wiosłami.  No i potknął się gościu i wyrżnął nochalem o glebę, to jest betonowa podłogę. Nie trzeba była machać grabiami to by czegoś chwycił. Gość w chałacie miał potężny nochal i zakrzywiony jak u krogulca. Miał. Teraz ma mniejszy, właściwie całkiem plaskaty i nie tak prosty. Trudno, wypadki się zdarzają. Musiałem szybko się ewakuować, żeby nie było na mnie. Nie dawałem za wygraną. W innym, bodajże to była piekarnia z koszerna macą, po prostu zadzwonili po policję. Znów musiałem uciekać. Wiem z doświadczenia, jak trudno kupić koszerną wieprzowinę. Z kłopotu wybawił mnie sam Mordechaj. Bo on, aby wypić musi zakąsić. Stara, dobra sowiecka szkoła. Zawsze zakąszał czymś tłustym, najlepiej boczkiem, podgardlem wędzonym, czy szynką, byle z tłuszczem. I teraz Mordechaj Mordechajowicz Burumstein nie zmierzał zmieniać swoich przyzwyczajeń, gdy powrócił do zakonu, chciał tyko, by to co żre było koszerne. Gdy mu powiedziałem, że nie nigdzie można kupić koszernej szynki, Mordechaj zaśmiał się tylko.

    - Kak nie można, kak można!

  I skierował mnie do rabina Budricha, Cydricha, czy jakoś tak. Rabin przyjął mnie w swoim gabinecie. Wyłuszczyłem mu z czym przyszedłem i położyłem na stole trzy setki, zgodnie z dokładnymi instrukcjami Mordechaja Mordechajowicza. Rabin popatrzył na mnie jak na powietrze. Dołożyłem czwartą stówę. Rabin dostrzegł wreszcie mą obecność. Przy piątej setce spojrzał na mnie jak na człowieka i nawet uśmiechnął się uprzejmie.

   - Czy szynka jest niezbędna dla ratowania życia Mordechaja Burumsteina? Oby Jahwe zachował go w długim życiu – zapytał.

   Jakże nie! Przecież wątroba Mordechaja długo nie wytrzyma potoku czystej Stolicznoj. Konieszna, nada zakusit’ – jak mawiają Rosjanie. Potwierdziłem gorąco, że bez boczku, lub swinnoj tuszonki, byle koszernej szanowny Mordechaj Mordechajowicz długo nie pociągnie. Rabin zręcznie zsunął banknoty do szuflady i wręczył mi gumową pieczątkę z jakimiś znakiem. Jak z dziecięcej zabawki. Wystarczy przybić pieczęć, może być na folii, i wszystko będzie koszerne jak ta lala. No i git. Za jedyne pięćset złotych Mordechaj Mordechajowicz Burumstejn mogł zachowat’ swoje przyzwyczajenia: pit’ wodku i zakuszat’ swinnoj tuszonku. I to koszernoj swininoj.  Jak ta religia żydowska jest elastyczna! Jak potrafi znaleźć radę na wszystko! Nic dziwnego że trwa już trzy tysiące lat i budziet’ trwat’ po wsiej czas, jak mawia Szanowny Mordechaj po wypiciu flaszkoj Stolicznoj. Ale też nic dziwnego, że przy takiej dzecie Mordechaja jest coraz więcej. I to mimo żarcia koszernego, czyli najlepszego i najzdrowszego.

   Na domiar złego dwie kamienice Mordechajowi odebrano, które wcześniej miasto mu przyznało jako spadek po krewniakach zamordowanych w Holocauście. Kamienice odebrała komisja weryfikacyjna a ja nie odważę się powtórzyć słów, jakimi szanowny Mordechaj określa komisję i jej członków. Nawet po odrzuceniu 99 procent barwnych i krwistych wyrażeń Mordechaja to, co zostaje nie nadaje się zacytowania, no chyba przecinki. Komisja wykazała, że krewna ze strony matki Rywka Cukierblatt musiałaby mieć 127 lat w momencie składania wniosku o zwrot kamienicy. Inny krewny, tym razem od strony ojca, Icchak Rabinowicz, ten od drugiej kamienicy nie żył już od 55 lat, gdy odzyskał wielką kamienicę na ulicy Marszałkowskiej, bo gdzieś odnaleźli akt zgonu  nieboszczka. Krewniak ten  w dodatku przeżył Holocaust a umarł po wojnie śmiercią tragiczną udławiwszy się kością kurczaka. Nie przeszkadzało to Mordechajowi twierdzić, że Icchak Rabinowicz, ów krewniak - niekrewniak, został zamordowany po wojnie przez polskich antysemitów. Trochę w tym prawdy jest. Gdyby polscy chłopi nie wyhodowali i dali, czy sprzedali tego kurczaka, to nieszczęsny Icchak Rabinowicz byłby żył i cieszyłby się swoją kamienicą. No i mógłby przekazać ją Mordechajowi w testamencie, a tak umarł śmiercią niespodziewaną, nie sporządziwszy testamentu. Nawiasem mówić na rozprawie adwokat Mordechaja przedstawił tenże testament, wydrukowany na drukarce laserowej bo nieszczęsny Icchak sporządził go w sam czas przed spożyciem kurczaka. Sąd uznał testament, choć w tamtych czasacha nikt nie słyszał ani o komputerach, czy drukarkach laserowych,  i przyznał szanownemu Mordechajowi prawo do spadku, to jest 98/100 kamienicy na Marszałkowskiej. Kakaja balszaja i krasiwaja kamienica! – zachwycał się Mordechaj Mordechajowicz Burumstein po wyroku. Poza tym komisja wykazała, iż wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz Burumstein nie jest w żaden sposób spokrewniony z byłymi właścicielami, ani w pierwszym, ani drugim, ani nawet w siódmym stopniu. Mordechaj Mordechajowicz odczuł bardzo boleśnie utratę kamienic po przodkach, co prawda nie swoich. Ale dla Mordechaja to byli już jego krewni, no i to były jego kamienice.

   - Nu kak, że Rywka Cukierblatt nie krewn,a kak eta maja ciotecznaja babuszka. My wsie Żyda są spokrewnieny. Bo my wywodzim sia od Józefa, syna Jakuba. Każdy Żyd eto krewnyj i ja magu po każdym Żydzie dziedziczyć. Kak Polijaki mogą przejmąć żydowskie dobro i wzbogatit’się na żydowkiej krowii to łutsze sztoby Żyd je połucził. Mnie nalezit’ sia eti kaminiece po krewnych, Rywce i Icchaku, kotoryje zamordowali Nazisty i Polijaki. Ja magut zażądat więcej. Smatri na eti bunagi.

   Mordechaj Mordechajowicz Burumstein wyciągnął plik papierów z kasy pancernej.

  - W etich papierach stoit’ szto do moich krewnych należała połowa Warszawu. I ja jest ich dziedzitel. Ja by mogł zażądać połowinu Warszawy. No ja nie chotem wzbudzać antisemitizsma. Ja skormnyj człowiek, ja nie chciwy, ja nie choczu mnogo, jak nie chaczu korolweskiego zamka, ani kolumny Zygmunta, ani Wilanowa, ja choczu tolko kilka kamienic i nieskolko placow, czto mie należit po krewnych. A i tawo mnie na dajut.

   Tu znów padły epitety nie nadające się do druku.

   - Okradli mienia, te złodziejskie mordy, eti Polaczki, okradli mienia, obdarli ze skóry i wyptroszyli kak zajaca, eti… Ba, sztoby tolko nie było gorzej! Psst, mordu zamknut’ i zakluczit’. Ani sława!

   Wielce szanownemu Mordechajowi Mordechajowiczowi Burumsteinowi chodziło o ostatnią i najcenniejszą odzyskana nieruchomość po zamordowanych przodkach. Były to bagatela ze 32 hektary ziemi wedle Mokotowa, czy Ochoty, nie pamiętam. Część  ziemi zajmowały ogródki działkowe rozmaitych staruszków i innych nieużytków, jak ich nazywał Mordechaj.

  – My etich starych smrodów wsioch wypier… na cmentrz Tam eta ich miejsco! Niech robiot za nawoz – powiedział szanowny Mordechaj Mordechajowicz. Część parceli stanowił park miejski.

   - Eto żadan preszkoda. My majom swojewo prezydenta. On nasz mapet, my dzierzim wsie sznurki, on budziet tanczit kak zagrajem. Wsia da się załatwit’sia. Niemnożka dzieneg i budziet kak nada. Był park i nie budziet parka, a budowlannyj teren wartyj ze sto milionow dolarow! – przechwalał się Mordechaj i ja mu tu wierzę. Przez środek terenu wiodła linia tramwajowa, co wprawiało Mordechaja  w euforię.

   – Eto samoj prekrasny prezent, etot tramwaj! Nie magło byt’ łutsze. Za samoj dzierżawoj i potomu sztoby tramwaj mogł jezdit’ miesto zapłatit’ mienia z milion dolarów rocznie! Jak nie więcoj! Tyle milionow dolarów mnie prechodzik koło nosa -załkał prawie.

   - Obrabowali mienia, zarżnęli tępym nożom.  Polijaki, krewnych moich zmaordowali, Icchaka Polijaki udusili kościom od kurczka, a mnie odbieraju ojcowiznu, po krewnych. Wzrasta i potężnieje monster antysemityzma, podłość i głupota.

   Mordecha Mordechajowicz Burumstein wpiwszy swoju flaszku Stolocznej mimo obfitej zakąski ze swinnoj koszernoj tuszonki padł na kolana i zalewając się łzami zaczął ni to się modlić, czy śpiewać nie wiadomo po jakiemu, bo już całkiem mu się mieszały słowa rosyjskie i hebrajskie i trochę polskich. a w śpiewie słychać było i melodię cerkiewna i międzynarodówkę po rosyjsku i zaśpiew kantora synagogi. Mordechaj lubił pić w samotności: prijdziot odim zn drugim, nażre się, napije się a potom obsobaczy w donosie jak ostatni sukinsyn, mawiał. Mnie ufał. Ja wolu z toboj pit, niż do lusterka, bo ty durny Wacek, kak każdoj Polijaczek. Czego nie trzeba znieść w walce o lepsze jutro ludzkości! W końcu, z niemały trudem i wstrętem – bo niemyty od dawna Mordechaj wbrew zapewnią o czystości rasowej bynajmniej nie pachniał fiołkami, a czymś zgoła odmiennym, czego łatwo się domyśleć – ułożyłem Mordechaj w łóżku w jedwabnej pościeli i opuściłem jego luksusową willę w najlepszej dzielnicy willowej stolicy. Była już noc. Na niebie świecił księżyc. Przyszła mi do głowy dziwna myśl, bo ciągle jeszcze rozpamiętywałem gorzkie żale i pijackie rozczulenia wielce szanownego Mordechaj Mordechajowicz Burumsteina. W mediach podali, że Izrael wysłał rakietę na Księżyc. Próbnik rozbił się podczas lądowania na ciemnej stronie księżyca. Jakże różnie można patrzeć na  rozbicie się żydowskiej rakiety na Księżycu.  Albo widzieć dobre strony, albo złe.

   Dobra informacja jest taka, że Żydzi lecą na Księżyc. Zła, że się robili. Rakieta była bezzałogowa. Jednakże…. Można przecież spojrzeć na to inaczej. Jeżeli na pokładzie lądownika były żydowskie prochy z niemieckich obozów zagłady: Beżłca, Treblinki, czy Auschwitz’u? Albo z jakiego żydowskiego cmentarza w Jerozolimie? Izrael o tym nie pisze, ale jeżeli wsypali do próbnika prochy Żydów? Okaże się, że mamy dwie dobre informacje i jedna złą. Dobra, że Żydzi lecą na Księżyc. Że się robili przy lądowaniu to też dobra wiadomość. Ale prochy Żydów na Księżycu oznaczają, że Księżyc również należy tylko i wyłącznie do Żydów. Nikt inny  nie może wylądować na Księżycu, cokolwiek na  nim robić, czy korzystać z jego obecności bez zgody i opłaty na rzecz Żydów na przykład amerykańskich organizacji żydowskich. Organizacje te przecież bronią praw Żydów wszędzie na Ziemi, a zwłaszcza w Polsce, więc będą bronić również praw i własności Żydów w Kosmosie. I na Księżycu również. Straszne. Mordechaj Mordechajowicz Burumstein również na Księżycu!

   Czy od tej pory Księżyc jest żydowską własnością? I każdy, kto wieczorem spojrzy w niebo i ujrzy Księżyc, będzie musiał wrzucić do żydowskiej skarbonki przynajmniej złotówkę? A przykładowo za psa wyjącego do Księżyca będzie ekstra taryfa? Inne rzeczy. Takie pływy morskie. Życiodajne, wpływające na klimat, na prądy morskie a przez to na deszcze. Tak i ci, co złośliwie nie patrzą w niebo, a na których pada deszcz, też będą musieli płacić. Od tej pory nikt z żyjących na Ziemi nie uniknie opłaty na żydowskie organizacje broniące praw i własności żydowskiej. Co się będzie działo! Księżyc jako mienie bezspadkowe. Czemu nie? teraz się należy. 

   A wielce szanowny Mordechaj Mordechajowicz Burumstein chciał tylko zwrotu kilku kamienic i kilku działek w Warszawie po zamordowanych żydowskich nie-krewnych, czy też krewnych przez praojca Józefa. Naprawdę, trzeba było mu dać te kamienice, ulice, działki, fabryki. Wszystko. Jemu i innym chętnym z narodu wybranego. Lepiej  i taniej oddać Żydom kamienice, ulice, działki, ba, całą Warszawę i Kraków na dodatek, niż Księżyc. Bez Warszawy przeżyjemy, bez Krakowa też damy radę, co wydaje niektórym nie do uwierzenia, ale taka jest prawda. Ale bez Księżyca my, ludzie nie zdołamy przeżyć. No i stało się. Żydzi nie dostali zwrotu nieruchomości po zamordowanych krewnych i nie-krewnych, więc polecieli i zajęli Księżyc. Teraz się odkują.

   Podobno Księżyc do nikogo nie należy. Nieprawda. Już należy po tym wypadku żydowskiego lądownika. Teraz i Księżyc na swego właściciela, odpowiedniego pochodzenia. Czy te słowa to antysemityzm?  Czy nawet ja, Wacek, bolgier postępowy, acz skromny jestem antysemita? Ja, Wacek, blogier postępowy szczerze wierzyłem, wierze i będę wierzyć w lepsze jutro ludzkości, w postęp, w efekt cieplarniany, w wolność, równość, miłość powszechną i braterstwo. W to, że wszyscy ludzie są równi.

   Lecz wiadomo. Wszyscy są równi, lecz niektórzy równiejsi. Na ziemi i w niebie. Również w Kosmosie.

 

  Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

wysłać ich tam wszystkich.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1586502

I to jest właśnie przykład mowy nienawiści. Zna pan nowe przykazania? Drugim, czy trzecim spośród nich jest: Czcij Żyda swego i geja swego. Oto głos nowej wiary

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1586518

Dlaczego PiSiory rozdają wszystko na pniu i w pośpiechu nawet na świnie, wie ktoś?!
Odpowiem: dlatego, że muszą przetrwać do wyborów w październiku i je wygrać! aby bezprawnie! oddać żydom polski majątek o wartości 1 biliona zł (1 000 000 000 000 zł)!
To jest jedyna przyczyna. Po tych wyborach ma nie być Polski! PiSiory już o tym wiedzą, bo posyłają swoje dzieci do szkół żydowskich jak Morawiecki czy Ogórek.
To jest jedyna przyczyna!
tu dowód: https://www.youtube.com/watch?v=p3tJmF_4yik

Panie Michalkiewicz, może Pan dołączy to spostrzeżenie do swoich wystąpień w tej dziedzinie?
 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

panMarek

#1586811