Finał mistrzostw świata para piłkarzy

Obrazek użytkownika Bielinski
Humor i satyra

Witam państwa bardzo, bardzo serdecznie na meczu finałów mistrzostw świata w piłce nożnej. Mecz ko, ko, kokomentuje Jan Nowak na kanale Sport121.

Jest to mecz bardzo, bardzo niezwykły. Ośmielam się powodzie, że jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia. Oto przed nami pierwszy finał para mistrzostw świata w piłce nożnej. Tak jest! Tak jak obok olimpiady mamy paraolimpiadę, gdzie sportowcy sprawni inaczej mogą zdobywać medale, tak wreszcie odczekaliśmy się pierwszych para mistrzostw świata w piłce nożnej. Długo by o tym mówić, jak to się stało, walka była długa, bowiem przeciwnicy równouprawnienia ludzi poszkodowanych przez los stawiali zaciekły opór. Powiem wprost źli, wsteczni, zacofani ludzie okopani w rozmaitych organizacjach jak FIFA, UEFA, no i w koncernach medialnych, w rozmaitych telewizjach stawiali zaciekły opór. Mówili, że to się nie sprzeda, że nikt nie będzie oglądał niepełnosprawnych piłkarzy, ale nareszcie doczekaliśmy się! Powstała federacja para piłkarska FUPA z siedzibą w Monachium i mamy pierwsze mistrzostwa świata dla para piłce nożnej, Nie zmieniajcie państwo kanału. Tylko nasz 121 kanał, kanał sportowy 121 transmituje to epokowe wydarzenie. Na pewno będziemy świadkami niezwykłego meczu. Kanał sportowy 121 i ja, Jan Nowak. No, no, noowak. Jan.

Świat postępu dokonał kolejnego kroku naprzód w dziele emancypacji ludzi niepełnosprawnych. Jesteśmy świadkami tego epokowego wydarzenia. Finałów mistrzostw świata w para piłce nożnej, gdzie zmierzą się reprezentacje Brazylii i Niemiec. Kto inny by dotarł do finału, jak nie te dwie świetne drużyny, mające tak bogate dokonania w piłce nożnej? Każda z tych drużyn przeszłą ciężkie i długie boje, najpierw w grupach eliminacyjnych, potem ćwierć i półfinały. Brazylia w meczu ćwierćfinałowym pokonała reprezentację Francji 3.29 do 3.27.

Co to był za mecz! Co za emocje! Przez długie 158 minut meczu był remis, a w ostatniej 69 minucie doliczonego czasu gry gwiazda brazylijskiej piłki Cacao na swym ekstra modelu wózka inwalidzkiego zdryblował trzech obrońców francuskich, też na wózkach, i pięknym lobem posłał piłkę ponad golkiperem reprezentacji Francji Bon Mottem. Bramkarz reprezentacji francuskiej mógł tylko patrzeć, jak piłka ponad jego głową wpada do siatki. Bon Mott, niestety nie ma rąk. To znaczy ma prawe ramię do łokcia, ale twierdzi, że to mu nie przeszkadza na bramce. Broni ciałem. Lecz jak broni! Świetny bramkarz, naprawdę niezwykle uzdolniony, ale co począć? Bramkarz bez rąk piłki nie złapie. No i Francja przegrała. Na nic zdały się gorące protesty Francuzów. Po uwzględnieniu współczynnika utraty zdrowia Cacao i Bon Mota, siły wiatru oraz wzięcia poprawki na porę dnia i po dwugodzinnych obradach, komisja przyznała Brazylii 0.33 setne gola. Dzięki temu cudownemu lo, lo, lobo, lobo, lobobo, lobobowi Cacao Brazylia znowu weszła do finałów mistrzostw świata w piłce nożnej!

Z kolei najbardziej zacięty mecz Niemcy stoczyli w półfinale z reprezentacją Anglii. Mecz był niezwykle zacięty i wyrównany. Mecz w regulaminowym czasie 188 minut zakończył się remisem. Kolejne 124 minuty dogrywki również nie przyniosły rozstrzygnięcia. Mecze para mistrzostw świata są bardzo emocjonujące, ale niestety nieco dłuższe niż normalnie. Prze. prze, prze, prze, przepraszam za to słowo - normalnie. Para piłkarze mają liczne choroby, stąd ich niepełnosprawność, trapią ich też kontuzje. Wyobraźcie sobie państwo: jedziecie na wózku z pełną prędkością i zderzacie się z zawodnikiem na wózku, też z pełna prędkością. Masakra. Prawdę mówiąc, co chwila na murawę wpada karetka pogotowia na sygnale a lekarze zwijają się jak w ukropie reanimując para piłkarza. Stad długi doliczony czas gry.

O wyniku meczu Niemcy – Anglia zadecydowały rzuty karne. Strzelano do pierwszego trafienia do bramki. Po licznych protestach związanych między innymi z meczem Brazylia – Francja, federacja piłki nożnej niepełnosprawnej FUPA zmieniła regulamin. Odtąd przy rzutach karnych bramkarze i piłkarze strzelający musieli mieć ten sam typ niepełnosprawności. Dlatego na bramce stanęli zawodnicy na wózkach inwalidzkich, strzelali piłkarze słabowidzący. Tak zdecydowała para federacja FUPA. Nie był to chyba dobry wybór. Niemiecki napastnik Schwienstainger dopiero za szesnastym strzałem trafił w światło bramki. Dwanaście razy chybił, a trzy piłki wybił świetnymi paradami na wózku angielski bramkarz Ou’Harry. Anglicy wystawili słynnego napastnika MicBlind’a, który niestety zawiódł. Musieli, bo tylko MicBlind był ślepy w ich drużynie. Na dwadzieścia pięć strzałów MicBlind spudłował dwadzieścia cztery razy. Dwudziesty piąty, ostatni strzał był cudownie celny. Piłka trafiła niemieckiego bramkarza Grupen Furhera prosto w jego wózek inwalidzki, wózek się okręcił, Grupen Furher wypadł na murawę. Ale piłka nie przekroczyła linii bramkowej no i bramka nie został uznana.

Niemcy po raz kolejny awansowali zasłużenie do finałów mistrzostwo świata w piłce nożnej. Zdaje się, że Anglik był bardziej niedowidzący niż Niemiec. No i prawdą jest, że ślepy gówno widzi. FUPA ma dokumentację medyczna wszystkich zawodników a siedzibę ma w Monachium. Poszły potem plotki, że dlatego wybrano słabowidzących do wykonywania rzutów karnych, bo Niemcy wiedzieli, że MicBlind jest ślepy jak kret, a ich Schwienstainger coś tam widzi. Nie. Nie! Nie. Niemcy przecież słyną z uczciwości, i prawa. I demokracji. Nie posunęliby by by by by się do tak nie go go go godnych chwytów. Ale prawdą jest, że gospodarzom pomagają nawet ściany.

No i mamy finał, wyczekiwany przez tak wielu. Mecz Niemcy – Brazylia w piłce nożnej. Na stadionie w München-Garnisch w cudownym otoczeniu lasów i przewspaniałych alpejskich gór. Bawaria, piękne alpejskie szczyty, słońce, las. Raj. Niemiecka kultura, ach ta niemiecka, najwspanialsza kultura. Aż się ją czuje w powietrzu, aż wierci w nosie, jak zapach alpejskich fiołków. Stadion zbudowano na uboczu, w lesie. Nie jest duży. Kilka tysięcy miejsc… leżących. Siedzących nie ma. Nieprawda, jest sektor siedzący, otoczony kratą. Gospodarze mówią, ze więcej nie potrzeba. Hmm, może i tak.

Widzów nie ma dużo, kilka tysięcy, dokładnie 3852 osoby, jak podał doktor Josef Nietzsche, dyrektor wykonawczy Pierwszych Mistrzostw Świata Niepełnosprawnych a jednocześnie dyrektor wydziału opieki paliatywnej miejscowego ministerstwa zdrowia. Energiczny, wysoki, szczupły mężczyzna o siwych, falujących włosach i siwych wąsach. Wszystkich obłożnie chorych, nierokujących nadziei na oprawę zdrowia zwieziono z okolicznych szpitali i złożono na trybunach. Ja to powiedział doktor Josef Nietzsche… by zażyli choć odrobinę sportowych przyjemności przed śmiercią. Leżą tam jeden obok drugiego, podłączeni do kroplówek, cewników, przewodów. Ekrany monitorów migoczą korowymi znaczkami. Pielęgniarki i pielęgniarze krzątają się wokół chorych z troską. Podają leki, płyny, Robią zastrzyki.

Jak Niemcy umieją dbać o swoich obłożnie chorych! Gdzie nam do niemieckiej kultury, do niemieckiej troski, współczucia, do opieki nad chorym człowiekiem. Jesteśmy pięćdziesiąt lat za Murzynami. W sektorze za kratą zgromadzono chorych ze szpitali psychiatrycznych, same ciężkie, beznadziejne przypadki. Jest ich jakieś pięć, sześć setek. Mężczyzn i kobiet. Ale są spokojni po silnych lekach. Siedzą, lub stoją, wpatrując się tępo w przestrzeń. Oni raczej niczego nie wyniosą ze sportowej rywalizacji na boisku.

 

Wróćmy do meczu. Oto wbiegli. Już są na murawie. Obie drużyny. Wbiegli, jak wbiegli. Niektórzy wtoczyli się na wózkach, inni kuśtykają o kulach. Jedni nie mają nogi, inni ręki. Lecz duch w nich nie gaśnie. Ani wola sportowej walki. Piłkarzy obu drużyn wprowadzają na boisko… Dzieci. Jakieś dziwne te dzieci. Już wiem. Dojrzałem. Dzieci mają Downa.

Niepełnosprawne dzieci, dzieci z zespołem Downa wprowadzają niepełnosprawnych sportowców. Czy to nie piękny widok? Publiczność szaleje. No prawie, szaleje. Mało który z widzów może nawet usiąść. Te rurki, białe opatrunki, te monitory błyskające światełkami. Co tu mówić o biciu braw. Gdyby mogli, widzowie biliby brawa sportowcom. Pokrzepia ich na duchu ten niezapomniany widok niepełnosprawnych sportowców gotujących się do sportowego współzawodnictwa w otoczeniu niepełnosprawnych dziatek.

Grają hymny Brazylii i Niemiec. Reprezentacji Brazylii w tradycyjnych żółtych barwach, Niemcy w czarnych.

Fotografowie pstrykają zdjęcia, by uwiecznić tę chwilę dla potomności. Jest ich tylko dwóch, ale jakich! Jeden z fotografów kuleje, drugi też coś nie tego. Czy wszystkich kulawych, połamanych i obłąkanych z całych Niemiec zegnali na ten stadion?

Przepraszam za ten komentarz. Ksenofobiczny i ohydny. To się nie potworzy.

Już grają. Sędzia zagwizdał. Piłka się toczy. Już ruszyli. Dwaj Niemcy i dwaj Brazylijczycy na wózkach inwalidzkich ruszyli na siebie jak do szarży. Zderzyli się. Starli. Już dwa wózki leżą, Niemiec i Brazylijczyk. Trzeci się przewraca. To reprezentant Niemiec. Leżą. Koła wirują. Gdzie piłka? Gdzie? Jaka zacięta walka o piłkę w parterze. Kółka piszczą, sędzia gwiżdże. Faul. Wiadomo, tylko, kto kogo sfaulował? Przerwa.

25 minuta. Dwa wózki inwalidzkie tak się szczepiły, że nie daje się ich rozdzielić. No tak, Wózek reprezentanta Brazylii z numerem 9 ma uszkodzone koło. Skrzywione. Trzeba wymienić sprzęt. Już grają. Brazylijczyk Cacao egzekwuje rzut wolny. Celne podanie do Neymamara, gwiazdy światowego formatu piłkarstwa niepełnosprawnego. Neymamar biegnie, biegnie. Biegnie. Drybluje Niemca na wózku. Wymija drugiego Niemca. To jest Horst Bockwurst, pomocnik reprezentacji Niemiec. Horst Bockwurst nie zwracając najmniejszej uwagi na mecz stoi pogrążony w filozoficznej zadumie i dłubie w nosie. Neymamar z łatwością wymija kolejnego obrońcę. Wpada na pole karne. Neymamar jest sam na sam z bramkarzem na wózku. To musi być gol! Niemiecki obrońca Truppen Duppen ślizgiem zwala Neymamara z nóg. Neymamar turla się po murawie z bólu. Mój Boże! Niemiec urwał Neymamarowi nogę! Neymamar turla się i turla, twarz wykrzywiona bólem, zwija się z bólu, trzyma się za kikut i turla się. Turla. I turla. Co to musi być za ból! Urwać komuś nogę! To może zdarzyć się tylko na meczach piłkarzy niepełnosprawnych. A ludzie nie chcą tego oglądać.

Sędzia odgwizduje rzut karny. Truppen Duppen dostaje zasłużenie żółtą kartkę. Neymamar już jest na nogach. Fizjoterapeuta sprawnie przypiął mu urwaną protezę nogi. Już szykuje się od wykonania rzutu karnego. Niemiecki bramkarz Grupen Furher pręży się jak kot na swoim wózku inwalidzkim. Gwizdek. Neymanar rusza z piłką…

Nim dobiegnie do bramki krótkie wyjaśnienie. Rzut karny w piłce nożnej niepełnosprawnych wygląda jak w hokeju na lodzie. Egzekutor biegnie z piłka, lub się toczy na kółkach, dobiega do bramki i strzela. Rozmiar bramki zależy od rodzaju kalectwa, to jest niepełnosprawności, bramkarza. Tu mamy bramkarza na wózku, więc bramka ma szerokość cztery razy szerokość wózka, wysokość to rozmiar bramkarza na wózku plus głowa, czyli 30 cm. Normalna głowa. Nie zawodnika z mikrocefalią. Dwa lata temu Francuzi zgłosili bramkarza z małogłowiem, imigranta z Gujany francuskiej, ale wystawili go gry zawodnika z normalną głową. Głowa wystawała bramkarzowi ponad poprzeczkę bramki. Od tego czasu FUPA zmieniła przepisy. 

Neymanar dobiega wreszcie z piłką. Kiwa się z bramkarzem Grupen Furherem. Neymanar w lewo to i Grupen Furher w lewo. Zastawia wózkiem światło bramki. Wózkiem no i sobą. Neymanar w prawo, Grupen Furher w prawo. Lewo, prawo. Lewo, prawo, lewo, prawo. Strzelaj wreszcie! Neymanar! Cała Brazylia wierzy w ciebie! Lewo, prawo, lewo, prawo. Jak wahadło. Trudno. Trzeba trochę poczekać. Ale emocje cały czas rosną.

Auuaa. Przepraszam. Ziewnęło mi się.

Lewo, prawo. Wydaje się, że Neymanarowi oprócz braku nogi brakuje jeszcze co nieco pod kopułą. Co ja ciągle gadam o tej głowie? Ale o czym tu gadać, jak już z dziesięć minut  Neymanar kiwa się z Grupen Furherem na wózku? Lewo, prawo, lewo, prawo… Głupota żadnemu piłkarzowi nie zaszkodziła. Dla każdego prawdziwego piłkarza słaby rozum to zaleta, nie wada. Nie darmo Neymanar to gwiazda światowej piłki.  

Ale oto coś się dzieje. Grupen Furher mocuje się w wózkiem. Chyba zatarły się w wózku kółka od tych zwodów. Neymanar zatrzymuje piłką tuż przed linią bramkową. Kładzie się i głową trafia piłką w bramkę.

Gol! Gol!!! Gol! Gooolllll!! Bezbłędny strzał!

W 42 minucie zaciętego i wyrównanego meczu Brazylijczyk Neymanar trafia do niemieckiej bramki. Cudowna główka Neymanara! Neymanar uwielbia strzelać głową. Grupen Furher mógł tylko patrzeć bezsilnie z unieruchomionego wózka. Jaki wynik? Trzeba poczekać. To nie takie proste w sporcie niepełnosprawnych. Jest tu wiele czynników…

Już jest wynik na tablicy świetlnej. W meczu Brazylia Niemcy: 0.98 do 0. Niemcy protestują. Rusza wideo weryfikacja. Zbiera się komisja. Liczą współczynniki. Stopień niepełnosprawności jednego piłkarza, drugiego. Rozmiar bramki. Siła wiatru. Inne. Niemcy podnoszą, że Neymanarowi przypięto inną, lepszą protezę niż ta, jaką mu urwał Truppen Duppen. Komisja i sędziowie komisyjnie ogląda obie protezy…

Czas płynie. Komisja obraduje. Komputery dymią od obliczeń. Już nie wiem, o czym gadać. O, ten niemiecki obrońca, co dłubał w nosie… Znany piłkarz z Hanoweru, Horst Bockwurst już nie dłubie w nosie. Zdążył wyjąc i zjeść wszystkie kozy z nosa, jakie tylko mógł sięgnąć. Sięgał naprawdę głęboko. Krew mu leci z nosa. Kapie na bluzę. Na czarnym krwi nie widać. Horst Bockwurst dłubie teraz w uszach. Wyciąga woskowinę z uszu i… Nie. Nie. Nie. To obrzydliwe. On naprawdę to zjada! Horst Bockwurst wykazuje prawdziwie niemieckiego, filozoficznego ducha. Nic go nie zbrzydzi. Horst Bockwurst sięga ręką do pachwiny! Nie. Nie. Na to nie będę patrzeć, ani tego relacjonować.

W końcu mamy wynik meczu Brazylia - Niemcy w 63 minucie meczu po jedynej, jedynej akcji na bramkę: 0.51 do 0.49. Komisja i sędziowie uwzględniła częściowo zastrzeżenia Niemców. Dlatego Niemcy są niezadowoleni. Oczekiwali, że wyjdą na prowadzenie po bramce Brazylijczyka Neymanara. Taki jest sport.

68 minuta. Piłka znowu w grze. Brazylijski napastnik Fernandingo w trakcie wyrzutu piłki z autu pada i miota się po trawie w konwulsjach tocząc piane. Wiadomo, epilepsja. Na murawę wjeżdża na sygnale karetka pogotowia. Lekarze wywożą napastnika Fernandingo do szpitala.

Auuuua. Auuua. Auuua! Bo wywichnę sobie szczękę od tego ziewania i trafie na boisko, jako piłkarz niepełnosprawny. Taki żart. Głupi i niepełnosprawny. Wypsnęło mi się. Pardon.

 

Przerwa! Przerwa! Wreszcie przerwa po 98 minucie meczu. Z ważniejszych wydarzeń to druga interwencja pogotowia ratunkowego. Reprezentant Niemiec Oskar Herzen wpuszczony przez trenera na zmianę, wstał z wózka inwalidzkiego zrobił trzy kroki i padł. Lekarz pogotowia orzekł zgon. Oskar Herzen para piłkarz niemiecki mimo młodego wieku, 27 lat, miał ciężką postać arteriosklerozy, czyli miażdżycy naczyń wieńcowych i nie był w stanie chodzić. Na wyraźny rozkaz trenera reprezentacji Niemiec Franza Henkera połączony z krzykami, wyzwiskami i wulgarnymi groźbami Oskar Herzen z ociąganiem wstał z wózka i umarł na rozległy zawał serca. Jak powiedział doktor dyrektor Josef Nietzsche, miał piękną śmierć. Prawdziwie niemiecką śmierć.

Oskar Herzen oddał życie za ojczyznę, za sport i za bawarskie ministerstwo zdrowia. Niemieccy pielęgniarze zapakowali jeszcze ciepłe zwłoki para piłkarza Oskar Herzena do czarnego worka na ciała i ułożyli obok innych. W ciągu długiej pierwszej polowy meczu finałowego mistrzostw świata tuż za granicą boiska urósł sporych rozmiarów stos zwłok w czarnych workach. Stos wysoki mniej więcej na wzrost człowieka a długi na jakieś sześć, siedem metrów. Niestety, widzowie padali jak muchy w trakcie meczu. Pielęgniarze i pielęgniarki krzątali się pilnie a chorzy umierali. Zauważyłem, jak pielęgniarz robi zastrzyk choremu, po chwili wyłącza monitor gaśnie a zwłoki do wora. Wór na stos. I tak ten stos rósł i rósł. Co jest w tych zastrzykach? Może to przez emocje sportowe? Zapytałem o to w przerwie meczu doktora dyrektora Jozefa Nietzsche, który łaskawie zgodził się udzielić mi wywiadu mimo nawału pracy.

- Oh, ja – powiedział doktor Jozef Nietzche – Sportowe emocje mogą zabić. Ale ci tutaj i tak nie mają przed sobą długiego życia. Wszyscy to stany terminalne, agonalne, ich życie to cierpienie. Żadnej nadziei na poprawę. Dobrze, ze przywieźliśmy ich na mecz. Es is gut. Dobre dla nich i dla nas, dla ministerstwa zdrowia. Czy wiesz, ile kosztuje roczne utrzymanie tych 3852 beznadziejnie chorych ministerstwo i niemieckiego podatnika?

Ubodło mnie, że doktor Nietzche tak obcesowo zwraca się do mnie per ty, ale przez grzeczność zamilczałem obrazę.

- 15 320 655 Euro. Koszt organizacji mistrzostw świata w para piłce nożnej to 15 320 645 Euro. Po roku mamy 10 Euro oszczędności. Mistrzostwa świata para piłkarzy to dla nas dobra inwestycja – tryumfował doktor Jozef Nietzche – 10 Euro nie dużo, ale dla nas, w ciężkiej sytuacji budżetowej liczy się każdy cent.

- Oni jeszcze żyją – zaprotestowałem.

Spojrzałem. Na widowni jeden z pielęgniarzy wyciągnął kanapkę by się posilić i rozglądał się, gdzie by tu usiąść. Na widowni nie było miejsc siedzących, jak wspominałem. Pielęgniarz usiadł więc na staruszce z podłączoną kroplówką. Monitor zapiszczał. Pielęgniarz wyłączył monitor i dalej spożywał spokojnie kanapkę, staruszka trochę się pomiotała i znieruchomiała. Za długo nie powalczysz, jak na klatce piersiowej usiądzie ci sto pięćdziesięciu kilowy niemiecki pielęgniarz.

- Mniej niż połowa. Martwi mnie, że do końca meczu wszyscy będą kaputt – oznajmił doktor Jozef Nietzche

- Co chorzy dostają w zastrzykach? – Spytałem.

- Witaminy, minerały, oraz inne substancje. Mój pomysł. Moja kompozycja - doktor Nietzche był szczerze z siebie dumny – Środek ma być skuteczny i tani w produkcji. Mój taki jest. W tym pestycydy, trutka na szczury i środek chemiczny stosowany do udrażnianiu rur kanalizacyjnych. Nikt nie przeżyje takiego zastrzyku. Dla tych chorych to lepiej. Już się nie będą męczyć. Oszczędzamy im cierpień, i nie marnujemy środków budżetowych.

- Dużo ciał – zacząłem i urwałem. Z tunelu pod trybunami wyjechał traktor. Chwytakiem nabrał ze dwadzieścia ciał ze stosu, jak nie więcej i zniknął z powrotem w tunelu.

- Ten problem też rozwiązałem. Mamy przenośne krematoria zamontowane na naczepach tirów. Kiedyś woziliśmy zwłoki do krematorium dziś krematoria przyjeżdża do zwłok. Po dwie komory do spalania ciał na każdej naczepie. Każda komora spopiela do 100 ciał na godzinę. Dwie ciężarówki, daje do 400 ciał na godzinę. Do rana po tych nieszczęsnych kalekach, wariatach i nieuleczalnie chorych zostanie tylko popiół.

Istotnie na tyłach stadionu zauważyłem rano, przed meczem, dwa wielkie tiry, z naczepami z napisem: Meble

- Czterysta ciał na godzinę! To, to, to nie nie nie niesamowite – wydukałem, bo już sam nie wiedziałem, co powiedzieć.

- Ja, ja to bardzo trudny problem. Przestrzeń w komorze spalania jest ograniczona, a ciało ludzkie jest takie nieforemne. Dlatego nawijamy ciało na bęben ze stalowej siatki, która powoli wsuwa się do komory. Ja na taśmie produkcyjnej. Drugi problem to ekologia. Zastosowaliśmy najnowsze, najwcześniejsze filtry, w tym filtry cząstek stałych. My, Niemcy bardzo dbamy o ekologię, o czyste powietrze. Oto nasza niemiecka myśl techniczna, przodująca w świecie. Jestem dumny, że prawie nie czuć żadnego złego zapachu z mojego krematorium. Pracujemy teraz nad następnym krokiem. Wykorzystanie ciepła spalonych ludzkich ciał do zasilania naszej sieci energetycznej, lub przynajmniej, jako źródło ciepła komunalnego. Ale to wymaga dalszych prac. Myślę, że za rok będą pierwsze efekty.

W trakcie naszej rozmowy traktor zrobił ze dwa kursy. Stos zwłok skurczył się zauważalnie. Już jakiś czas wcześnie poczułem w powietrzu przykry zapach. Pomyślałem nawet, że ktoś przypalił mięso na grillu, a to krematoria doktora Jozefa Nietzche pracowały z pełną mocą.

- Ale chorzy są ciągle. Coraz przybywają nowi - zauważyłem

- Dlatego za cztery rata zorganizujemy drugie mistrzostwa świata w para piłce nożnej. Wypróbuję nowy model krematorium z odzyskiem ciepła – rozmarzył się doktor Josef Nietzche

- Czemu mi pa, pa, pa, pan to mó mó mówi? – im mocniej się denerwuję tym mocniej się jąkam.

- Bo ty jesteś mały, bezczelny Polacken, co wtyka nos w nie swoje sprawy. Ja myślę, że ty jesteś bardzo chory. My cię wyleczymy. Moi ludzie się tobą zająć. My mieć dla ciebie i zastrzyk i worek. Rachunek za spopielenie zwłok wyślemy rodzinie. Biznes to biznes - doktor Josef Nietzche był pewny swego.

Tu rozległ się gwizdek sędziego. Zaczęła się druga połowa meczu finałowego Brazylia – Niemcy. Prawdę mówiąc nie zwracałem uwagi na sportową rywalizację na boisku. Rozpamiętywałem to, co powiedział mi doktor Nietzche. Nie uśmiechało mi się leczenie u doktora Nietzche, czarny worek i nawinięcie na bęben.

Na boisku wybuchło zamieszanie. Ten kretyn, niemiecki pomocnik Horst Bockwurst wyjadłszy wszystko, co mógł wyciągnąć palcami z otworów swego ciała, naraz się ocknął. Widać najpierw musiał się najeść, by zagrać. Podbiegł, chwycił piłkę rękami i popędził prosto przed siebie slalomem wymijając tak brazylijskich, jak niemieckich zawodników. Jak w meczu koszykówki, tyle, że bez kozłowania.

- Ty kretynie! Puść piłkę! Oddaj piłkę! Rzuć ją! Rzuć. Idioto! Bo cię nawiną na walec jak plastelinę – krzyczałem, co sił.

Horst Bockwurst ani słuchał. Pędził z piłką jak jeleń. Nie pobiegł daleko. Za linią boczną wpadł miedzy dwóch pielęgniarzy. Ci go chwycili za ramiona, odrzucili grzecznie piłkę na boisko, jeden pielęgniarz przytrzymał, drugi sprawnie zrobił zastrzyk. Po chwili ciało Horsta Bockwursta w czarnym worze wylądował na stosie. Jeszcze się ruszał przez chwilę.

To mnie ocuciło. Wyszedłem z pokoju sprawozdawców sportowych. Potężnej postury pielęgniarz czekał na mnie.

– Ja tylko umyć szklanki – powiedziałem.

Pielęgniarz coś zamruczał, ale przepuścił. Przeszedłem przez korytarz do pokoju naprzeciwko, otworzyłem okno i wyskoczyłem z pierwszego pietra padając na miękką ziemię. Po chwili byłem w alpejskim lesie i uciekałem, co tchu w piersi.

Szczęśliwie udało mi się dotrzeć do kraju. Ciało Horsta Bockwursta zostało znalezione na skraju lasu. W moim pokoju hotelowym niemiecka policja znalazła rzeczy tego idioty i strzykawki ze specjałem doktora Nietzche. Tak zostałem seryjnym mordercą. Niemiecki sąd wystawił za mną list gończy oskarżając mnie za zabójstwo Horsta Bockwursta i innych osób. Nikt nie wierzy moim słowom i o to chodziło. Jeśli mnie wydadzą do Niemiec, to wyląduję w przenośnym, bębnowym krematorium doktora Josefa Nietzche. Doktor Nietzche udzielił licznych wywiadów w niemieckiej prasie, w której przedstawił, mnie, jako wcielone zło. Niemiecka medycyna, niemieckie sady i niemiecka prasa. Niemiecka oszczędność. 3851 osoby spopielone, bez Horsta Bockwursta, dla 10 Euro oszczędności rocznie! To się nazywa gospodarność.  Chyba ucieknę w Bieszczady. Tam mnie nie znajdą. Mam nadzieję.

Co do meczu. Finały para mistrzostw świata Brazylia – Niemcy wygrała zespól Niemiec 2.34 do 1.77. Brazylijczycy strzelili jeszcze dwa gole, czyli w sumie trzy, a Niemcy tylko jeden, ale i tak wygrali Niemcy. Jeden gol policzono Brazylijczykom ujemnie. Nie wiem, jak to możliwe, ale nie takie cuda trafiają się w piłkarskich federacjach.

Wynik meczu finałowego piłki nożnej Brazylia – Niemcy potwierdza starą prawdę. Że piłka nożna to taka dziwna dyscyplina, gdzie dwudziestu dwóch mężczyzn biega po boisku, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. Nawet jak nie biegają, a toczą na wózkach inwalidzkich. Inaczej. Piłkarskie mistrzostwa świata są mocno przereklamowane

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2 (głosów:9)

Komentarze

 "Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora."

I dzięki Bogu

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1567774

Co znaczy "so" w języku polskim? Czy to produkt słowny pod wpływem? Nie powiem czego, gdyż kazdy wie, kiedy paluszki nie trafiają w klawiaturę :-) Relaks,  It's weekend, ne sais pa monsieur Jacek?

PS "qwa" kazdy rozumie - no problem :-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1567777