Zabójstwo rotmistrza Pileckiego - Janusz Krasiński

Obrazek użytkownika Tomasz Węgielnik
Historia
„Teraz przemarsz strzelców. Nocny ront paradnym krokiem przemierza
więzienne podwórze.Sztandar ciemnych chmur i złowieszczy werbel kroków. Jest w tym przemarszu
jakiś szatański triumf, triumf nocy. Trójca rozluźnia szyk, naprężają się
kajdanki.

 

Ten w środku rozdarty między dwoma oprawcami. Wykręcone ramiona, dusi go sznur na szyi,
kukła omotanej głowy, szamoce się, ciska. Chciałby wyjrzeć spod kaptura,
pozbyć się czarnej opończy.

Zimno. I gdyby choć jedna gwiazda, świadek tej śmierci!...
[...] W sionce zdejmą mu kaptur, odepną kajdanki i popchną do przodu. Śmiało panie rotmistrzu,
ostatnia szarża! Który to pułk ułanów? Ale nie będzie już cudu nad Wisłą. Wnętrze
wybite dębowymi belkami,żeby kula, gdy przebije głowę, nie dała rykoszetu. [...] Strzału
słychać nie będzie... Za dwie, trzy godziny poprowadzą tą samą drogą Unterführera Handtke. Nikt
już wówczas nie wyjrzy. Dopiero o świcie. Gdy usłyszą, że terkocze furka zaprzęgnięta
w ryżawego konia.Wtedy znowu podbiegną do kraty. Będą chcieli zobaczyć, jak tajni
grabarze wrzucają obydwa ciała na wóz, aby wywieźć je w nieznanym kierunku i zepchnąć do
wspólnego dołu”.

Ocena wpisu: 
Brak głosów