Sierakowski apologeta terroryzmu.

Obrazek użytkownika Tomasz Węgielnik
Kraj

Subiektywny wybór z wypowiedzi Sierakowskiego z zastąpieniem terminu  RAF przez Al -Kaidę.

Pojęcie terroryzmu jest jak pojęcie wojny. Łączy w sobie zbyt wiele, ale zawsze wywołuje skromniejsze skojarzenia, niż powinno. Czy coś go łączy z Józefem Piłsudskim, Andrzejem Czumą, wtrąconym do więzienia przez komunistów za udaremnioną w ostatniej chwili próbę podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie? Zazwyczaj terroryści uważają, że toczą wojnę, a tego właśnie miana odmawiają im ich przeciwnicy. Współcześnie ocenę zjawiska jeszcze bardziej komplikuje fakt, że oskarżenie o terroryzm jest doskonałym usprawiedliwieniem dla niedemokratycznej polityki. Czy wobec tego bywa dobry terroryzm? Czy dobry jest ten stosowany w słusznej sprawie, a zły ten w niesłusznej? Czy w takim razie terroryzm sam w sobie jest moralnie neutralny i jego ocena zależy wyłącznie od intencji? A czy moralne oceny należy w ogóle wystawiać podług intencji? Działalność Al-Kaidy można zakwalifikować jako akty przemocy wymierzone przede wszystkim we wrogie instytucje lub konkretne osoby (zabito lub raniono przy tym wiele przypadkowych osób), uzasadniane rewolucyjną walką w imię ideałów islamskich. To była wojna. Dlatego pojmani przywódcy Al -Kaidy chcieli, żeby uznano ich za jeńców wojennych. To była polityka. „Ci, którzy twierdzą, że porządek i prawo są po ich stronie, narzucają warunki tym, którzy pragną innego porządku i bardziej ludzkiego prawa. Jeżeli nie to jest polityka, to w takim razie co?”Zwykle różnicujemy moralnie przemoc symboliczną i fizyczną. Czy słusznie? Czy przemoc fizyczna wywołana przemocą symboliczną musi być zawsze przerostem obrony koniecznej albo odwetem? Czy tortury fizyczne oceniamy surowiej niż tortury psychiczne? A czy człowieka, który czuje się ofiarą przemocy symbolicznej ze strony państwa i odpowiada przemocą fizyczną (terrorem), powinniśmy oceniać według kodeksu moralności czy polityki? Czy rzeczywistość politycznej walki nie jest automatycznie transformowana w walkę dobra ze złem, gdy tylko po jednej stronie stoi Goliat (państwo), a po drugiej Dawid (bojownik)? Wykroczenie poza istniejący porządek prawny jest z kolei warunkiem rozwoju społecznego, zmiany. Jeśli jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – daleko od szałasów – to dzięki prawu i wbrew prawu. Demokracja tworzy złudzenie, że zmiany te zachodzą ewolucyjnie, mocą tajemniczej woli większości. W istocie polityka zawsze jest walką i zawsze zawiera element przemocy – ktoś komuś narzuca nowy porządek. Czy potępienie przemocy, hasło jednoczące współczesne demokratyczne społeczeństwa, nie jest fałszywym bożkiem? .

Ocena wpisu: 
Brak głosów