"Kompleks Baader-Meinhof" czy historia Frakcji Czerwonej Armii może powtórzyć się w Polsce?

Obrazek użytkownika Tomasz Węgielnik
Kraj

Polskim środowiskiem najbardziej ideowo bliskim lewackiej RAF jest niewątpliwie "Krytyka Polityczna". Przyjrzyjmy się zatem tej lewicowej grupie.

Głęboki ideowo-instytucjonalny kryzys postkomunistycznej lewicy w Polsce wytworzył miejsce dla „nowoczesnego” młodego ruchu lewicowego. Pustą przestrzeń zapełniło warszawskie środowisko wydające periodyk „Krytyka Polityczna”, lansowany przez koczującego we wszelkiego typu mediach, lidera Sławomira Sierakowskiego. Lewicową publicystykę K.P. pozytywnie opiniują zarówno politycy lewicy będący w „rodzinnym” sporze z SLD („środowisko” Marka Borowskiego), jak również aparatczycy z ulicy Rozbrat. Poparcie SLD nie ogranicza się tylko do deklaracji. W 2007 z „funduszu eksperckiego” tej partii K.P otrzymała 100 tyś zł.  Pochwały słyszymy również ze środowisk politycznych nie powiązanych z lewicą,podziwiają oni polityczną przenikliwość lidera K.P i wróżą temu środowisku przyszły silny wpływ na kształt lewicy w Polsce. Jednoznaczną fascynację „robotą” KP wyraża również Adam Michnik, nie ukrywający sympatii do młodszego naśladowcy. Po krótkiej krytyce wydania przez K.P „postmodernistycznej apologii terroru rewolucyjnego”, jaką jest „Rewolucja u Bram” Slavoja Żiżka, środowisko dziennikarskie całkowicie zaakceptowało „wszechobecność medialną”, REDaktora Sierakowskiego. Możemy słuchać więc bez ograniczeń postpolitycznych analiz pop - komunistycznego krytyka neoliberalizmu. Treścią poniższego artykułu będzie refleksja nad „przypadkiem” Krytyki Politycznej.

Krytyka Polityczna – co to?

Przyjrzyjmy się zatem czym jest „Krytyka Polityczna”, oprócz wydawnictwa popularyzującego autorów którzy nazywają siebie spadkobiercami „czekistów”, czy też odkrywaniem dawno już odkrytych polskich pisarzy politycznych, casus Brzozowskiego. Warszawska Krytyka Polityczna to grupa bardzo młodych stołecznych „birbantów” (jak siebie nazywają) i buntowniczo nastawionych pracowników naukowych U.W (spełniających rolę ideologów), którzy główne problemy polski definiują w ślad za „nową lewicą” zachodnioeuropejską. Możemy więc znaleźć u nich umiarkowaną krytykę kapitalizmu czy konsumpcjonizmu, lecz główne problemy zlokalizowane są w sferze kulturowej. Więc najważniejszy jest multikulturalizm (krytyczna próba definicji Nick Cohen), objawiający się głównie konfliktowaniem społeczeństwa wszelkiego rodzaju „wojenkami kulturowymi”. Jest więc tam „krytyka” polskiej ksenofobi, zaściankowości oraz przede wszystkim braku tolerancji i zrozumienia dla różnych orientacji seksualnych, cechujące „mniej oświecone” warstwy społeczne. Co ciekawe, wbrew stygmatyzacji politycznej, podstawowa cechą tego środowiska jest, bardzo małe zainteresowanie tradycyjną bazą lewicy, środowisk robotniczych, wykluczonych czy ludzi żyjących w skrajnej biedzie. Jedną z nielicznych wyartykułowanych przez to środowisko koncepcji, w jakiś sposób powiązaną z rzeczywistością tzw. ludzi ubogich, jest absolutna krytyka podatku liniowego. Środowisko to aspiruje do statusu lewicowych intelektualistów, wraz z grupą zasłużonych sprawie mentorów do których zalicza się Kinga Dunin, Kazimiera Szczuka czy Magdalena Środa. Próbuje ono wprowadzić do dyskursu publicznego „nowo – lewicową narrację”, z etykietą monopolu na nowoczesność. Jednocześnie na łamach K.P goszczą i „legitymizują” ją, elaboraty globalnych autorytetów „Nowej Lewicy”, takich jak Jürgen Habermas, Alain Badiou, Naomi Klein czy w końcu Daniel Cohn-Bendit.
W jaki sposób wytłumaczyć fenomen K.P.?. Poniżej próbuję zdefiniować dwie główne przyczyny popularności omawianego środowiska. Po pierwsze, widzimy więc zagospodarowanie autentycznej chęci ekspresji młodych ludzi, definiujących swoje sympatie jako lewicowe. Druga najważniejsza przyczyna to zapotrzebowanie środowisk medialnych na alternatywny (dla postkomunistycznego) głos z lewej strony politycznej .

Oddolny lewicowy ruch

Środowisko K.P znakomicie wyłapało wyżej wymienione zapotrzebowania i jak na „Nową Lewicę” przystało, przeszło radykalnie do działania. Pierwszy element to zaistnienie przez prowokację. Inaczej bowiem nazwać nie można, wydanie i lansowanie zwłaszcza wśród młodych ludzi ( których często jedyną lekturą filozoficzną jest „Świat Zofii), radykała Slavoja Żiżka, stawiającego jako przykład do działania „Lenina - z jego arbitralną decyzją o zastosowaniu rewolucyjnej przemocy w Rosji, wraz z jego antyliberalną retoryką. pochwałą przemocy i terroru, oraz niedwuznaczne deklaracje o konieczności obalenia liberalnej demokracji i zniszczenia kapitalizmu (za „Slavoj Žižek - rewolucjonista ironiczny” Dziennik 26.03.2007). Takie słowa to woda na młyn młodzieży znudzonej niekończącymi się dyskusjami martyrologicznymi, polityką historyczną czy refleksjami na temat formy obecności religii we współczesnym świecie. Językiem trafiającym do nich jest walka z prześladowaniami homoseksualistów oraz „filozofowanie ogłupiającym młotem”, rodem z „Jackass”. Jeśli chodzi o młodzież akademicką to pan Sierakowski zastosował bardziej subtelny zabieg, mianowicie intensywne lansowanie egzegezy myśli marksowskiej czy też marksistowskiej. W związku z całkowitą nieobecnością tego tematu w murach uniwersyteckich, okazało się to kolejnym strzałem w dziesiątkę. Ten supermarket „produktów lewicowych”, od Lenina poczynając na Żiżku kończąc, pozbawiony jest jakiekolwiek refleksji nad niedemokratycznym metodami jej historycznego zastosowania i jej zbrodniczych skutkach. Jest to podejście tak charakterystyczny dla myślicieli zachodnich, a co do którego młodzi intelektualiści z europy środkowo-wschodniej powinni być wyjątkowo krytycznie nastawieni. Zabójczo uwodzicielska „narracja – opowieść” K.P, znakomicie sprzedaje się w liberalnie nastawionych mediach, przez co bardzo silnie oddziaływuje na młodych ludzi, czego efektem jest powstanie kilkunastu klubów dyskusyjnych na terenie polski. Dla młodych ludzi o poglądach lewicowych jest to atrakcyjna alternatywa wobec skompromitowanej, „politykierskiej” SLD.

Relacje z mediami i sceną polityczną

Drugim elementem przyczyniającym się do „sukcesu” K.P., jest specyficzny język którym to środowisko mówi do elit politycznych i liderów dziennikarskich. Pod osłoną zjawiska „postpolityki”, ich ambicją stało się wprowadzenie do dyskursu publicznego „nowo – lewicowej” narracji.O co więc chodzi w tej nowej „sierakowskiej opowieści”? Jest to w największym skrócie - krzyk buntu multikulturowej młodzieży, żyjącej pod opresją dominującego w sferze publicznej prawicowego dyskursu, krzyk o wolność seksualną i światopoglądową, wyzwoloną z archaicznych okowów narodowej historii. W sensie politycznym jest to krytyka wszystkich uczestników sceny polityczniej, w najlepszym wypadku za archaizm. Sierakowski swoją pozycję komentatora politycznego zbudował przede wszystkim nie na stawianiu, dość abstrakcyjnych diagnoz politycznych , ale na częściowej krytyce SLD. Krytyka ta, stosowana na zasadzie musimy ich „zjechać”, aby nie posądzili nas o sympatię dla postkomunistycznej lewicy, dała redaktorowi Sierakowskiemu wyłączność na lewicową, acz nie postkomunistyczną (czytaj obiektywną) krytykę całej sceny politycznej .Wraz z medialnym zaistnieniem, pączkują kluby K.P, i w tym właśnie momencie pojawia się zainteresowanie instytucjonalnej lewicy SLD i wzrasta fascynacja komentatorów politycznych. Nestor lewicowego dziennikarstwa redaktor Rolicki, w trakcie rozstania SLD z LiD (wykreowanej jakoby przez Sierakowskiego), wróżył budowanie zwycięskiej lewicy, na bazie klubów dyskusyjnych K.P. Dla wielu komentatorów politycznych i polityków, K.P jest atrakcyjną wizją „niekomunistycznej lewicy”, która w odpowiednim momencie zdobędzie duże poparcie młodszej części elektoratu. Dziennikarze polityczni huraoptymistyczne przyjęli pojawienie sie nowego dynamicznego środowiska lewicowego, będącego atrakcyjnym antidotum na zestandaryzowaną „niekończąca się opowieść” aparatczyków SLD. Nagle pojawił się całkowicie oddolny ruch lewicowy, mówiący na dodatek językiem akademickim, studia telewizyjne szeroko otworzyły swoje podwoje, kotara zapomnienia zasłoniła fascynację radykalną filozofią Slavoja Żiżka.

Przyszłość

Opisane w tym artykule przyczyny popularności wraz ze splotem wydarzeń takich jak trwała marginalizacja SLD, umożliwiła tak błyskotliwy sukces redAkcji aktywistów z ulicy Miodowej. Jak zatem dalej rozwinie się historia K.P.? Sierakowski, jak na razie odżegnuje się od wejścia do polityki jako jej uczestnik a nie komentator. Jego obecność w mediach ogranicza się do komentarzy wydarzeń politycznych i prób snucia pop-lewicowych wizji. Niewątpliwym sukcesem jest oddolne połączenie i skanalizowanie aktywności młodych ludzi, co nie udaje się ideowym konkurentom. Czy z idiologicznej kuźni przekształci się ona w jakiś znaczący ruch, czy będzie znaczącym translatorem obyczajowych zmian zachodzących w zglobalizowanym świecie. Czy semantyka „postpolityki”, „myśli postsekularnej pop komunizmu” skutecznie zwalczy  „dominację prawicowych języków w sferze publicznej”. Czy też K.P pójdzie utartą drogą swoich poprzedników z zachodnioniemieckiego pisma „Konkret”, tak dobrze opisaną przez Bettiny Röhl w „Zabawie w komunizm”. Na to wszytko odpowie nam za jakiś czas zmieniająca się nieustanie rzeczywistość.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Aspirujący do bycia rządzącą oligarchią w postmodernistycznym społeczeństwie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#5465

Choć marketingowy, a jakże.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

It's not about who's right, but who's left. ("Ojciec amerykańskiego karate" Ed Parker)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#5486