Pisać czy zmywać?

Obrazek użytkownika Katarzyna
Kraj

Nie tak dawno portale internetowe obiegła wiadomość:
Polacy nie wierzą tradycyjnym mediom, ale ufają Internetowi. Fakt ten skomentował w swojej notce Gadający Grzyb Internet a mediodajnie Audycja 329 (niedzielna) .

Zgadzam się z nim. To jeszcze nie powód do radości, bo Internet ma różne oblicza, a treści wiodących portali, np. Onetu nie różnią się od propagandowej sieczki podawanej w TVN czy TOK FM. Samodzielnemu myśleniu Polaków też nie można ufać. Podzielam również opinię, że jest to duże wyzwanie dla mediów drugiego obiegu i polityków opozycyjnych w stosunku do obecnie nam miłościwie panujących.

Mam jednak pewien problem, którego nijak nie potrafię rozsupłać.
Dotyczy on odbioru informacji dziennikarskich i blogerskich przez czytelników portali prawicowych. Kim naprawdę są ci czytelnicy? A przynajmniej niektórzy z nich.
Niejednokrotnie słyszałam i czytałam opinie ludzi, znających się na rzeczy, o podziale Polaków, nie tylko w rzeczywistości ale i w wirtualnej przestrzeni, do tego stopnia, że czytamy tylko tych, którzy mają podobne poglądy, a treścią naszych notek blogowych, artykułów, felietonów, komentarzy, rysunków, filmów i audycji, przekonujemy już przekonanych. Żyjemy w równoległych matrixach i dbamy za po mocą tzw. „bana”, by się nie przenikały.

Nie da się ukryć, że odrobina refleksji i gotowi jesteśmy przyznać rację tym diagnozom. Znam to z doświadczenia. Z trudem wytrzymuję na stronie gazety.pl, do przeglądu notek racjonalisty, artykułów „Nie” żadna siła mnie nie zmusi, szerokim łukiem omijam postkomunistyczne czasopisma. Zapewne mojego blogu nie czyta też Azraelk czy Rudecka i nawzajem. Stosuję metodę - nie muszę skakać z mostu, by przekonać się, że mogę złamać kręgosłup - i dla higieny trzymam się z daleka od czerwonych adresów internetowych.

Są jednak sytuacje, że trzeba zacisnąć zęby i mimo oskomy przemóc się, wziąć udział w akacji, która dotyczy wszystkich, bez względu na poglądy i przynależność czy sympatie partyjne.
Tak było w przypadku sławetnej akcji protestu przeciwko ACTA, dokumentu narzucającego cenzurę internetową. Nie ulega wątpliwości, że zorganizowali ją internauci z lewej strony. Internauci wiedzą, kim są Anonymous. Tajemnicza anonimowa grupa hakerów, strasząca blokadami stron rządowych sprzeciwia się nie tylko cenzurze, ale również katolickiej etyce, jak czytamy w internetowych informacjach.
O szczegóły i niuanse nikt jednak nie pytał. Media szeroko informowały o wielotysięcznych manifestacjach w miastach nie tylko polskich, pod którymi ugiął się Parlament Europejski i polski rząd.

Niestety, jeśli ktoś miał wrażenie, że Internet jest potęgą to, dziś musi swoją naiwność gorzką refleksją potwierdzać.
Solidarność internetowa jest tylko pozorna, a uległość władzy wobec opinii społecznej iluzoryczna. Jasno nam to udowodnił rząd Donalda Tuska i maszynki do głosowania z PO - PSL.
Podpisami w sprawie referendum się nie przejęli, namiot związkowców obśmiali. Urządzili cyrkuśne konsultacje społeczne w sprawie wieku emerytalnego i na tym koniec, ustawę uchwalili, prezydent podpisał. I CISZA!

Czy możliwy był inny scenariusz?
Owszem, dokładnie taki sam jak w przypadku ACTA. Dlaczego nie został przeprowadzony? Na pewno tylko z powodu Euro 2012? Nie wiem jak inni, ale ja wyrosłam z bajek, zwłaszcza mrocznych. Ot, po prostu nie było polecania. Kogo? A właśnie kogo? Kto mi podpowie? ;-)

Wydawać by się mogło, że podatek katastralny dotyczy wszystkich, bez względu na światopogląd, legitymacje partyjne czy wiek.

Podatek katastralny - wejście smoka

Informacja o planach rządowych pozbawienia własności ludzi, których nie stać będzie na lichwiarski podatek, powinna postawić na nogi cały Internet. Nie są to bowiem jakieś nic nie znaczące plany.
W moje gminie wójt już dawno poinformował o nich mieszkańców. Głośno uzasadniał konieczność podatku katastralnego pustą kasą samorządową.

Wielu Polaków nie ma jednak o zakusach Donalda Tuska, by utrzymanie Polski gminnej przerzucić na właścicieli nieruchomości, a przy okazji wywłaszczyć, pojęcia. Już sama nazwa budzi zdziwienie.
Kiedy pytam znajomych czy o tym wiedzą, zwykle pada pytanie: A co to takiego jest, ten podatek katastralny? Żartem odpowiadam, że to nic innego jak współczesna wersja średniowiecznego pogłównego. Wcale nie jest to jednak śmieszne. Nie będę tego nazywać cyniczną grą władzy, bo żadnej miary etycznej tu nie da się zastosować, nawet cynizm jest zbyt łagodnym określeniem.

Jednym zdaniem, zamiast uwłaszczenia społeczeństwa, mamy kolejną wersję neokomunistycznej nacjonalizacji. A żeby było tym razem sprawiedliwiej, bogaczom zabierze się to, na czym im zbywa, biednych pozbawi się tego, na co całe życie pracowali. Nawet Lenin nie wymyśliłby takiej formy ograbienia biedaków.

Reakcja, a właściwie brak zorganizowanej reakcji społeczności internetowej na temat lichwy w wydaniu PO - PSL może zdumiewać. Mimo alarmu poczynionego przez opozycyjnych posłów, mimo licznych notek blogowych, artykułów, jak choćby ten z ostatnich dni: Podatek katastralny i jego skutki społeczne. Wydziedziczenie milionów Polaków http://www.bibula.com/?p=57762brak jest skutecznej reakcji.

Zastanawiam się, jaka jest tego przyczyna? Kto przeczytał owe informacje i dlaczego nimi się nie martwi? Skoro Polacy ufają wiadomościom internetowym, to dlaczego na ulicach nie widzę młodych zadłużonych na swój pierwszy kąt w koszulkach i z transparentami: TUSKU, ŁAPY PRECZ OD NASZEJ WŁASNOŚCI - nie było polecenia? A będzie?

Bez odpowiedzi na pytanie, kim są Polacy ufający w sondażach Internetowi, mamy marne szanse na to, by te i inne pomysły rządowe ekipy Tuska i Pawlaka nie weszły w życie. No, chyba że akcję protestów zorganizują nam Niepokonani, pokrzywdzeni, wrabiani. Tylko czy zrobią to za darmo? Na wszelki wypadek, gdyby ktoś uwierzył im, że obronią, to podaję link do relacji z kongresu, ludzi pokrzywdzonych przez bezduszną administrację, MarkaD i artykuł Piotr Marzec:Niepokonani, czy wkręceni? Do relacji Marka trzeba wrócić i powtórzyć pytanie, które tam postawił:

„Krzyk o urzędniczej samowoli i relatywizmie prawnym nie określa rzeczywistości ani nie podaje lekarstwa. Po co więc krzyczeć?”

Warto też pamiętać, kto patronuje tej pozornie apolitycznej akcji. Wyborowa "elita": Polsat, TVN24, Ruch Palikota, Polityka, Wprost, Biznes Center Club, gazeta.pl

Mam czasem nieodparte wrażenie, że nasze blogi czytają głównie agenci marketingu politycznego. A wiadomości i opinie tam pozyskane pozwalają sterować im naszymi reakcjami i organizować nasze protesty niekoniecznie tylko dla naszego dobra. O tym, że niektórzy z nas są w szkole sterowników zarządzających zasobami ludzkimi na potrzeby władzy, nawet boję się pomyśleć, bo zdrowy rozsądek nakazałby mi zająć się zmywaniem a nie pisaniem przy zmywaku.

Notek w wersji audio posłuchać można TU

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wyboldowana konkluzja tekstu jest niewątpliwie słuszna. ;-)
Dodam tylko, że przeglądaniem zawartości tzw. forów społecznościowych zajmują się nie tylko agenci marketingu politycznego, ale też agenci marketingu wszelakiego, a nawet tylko prości agenci... :-)))

Ponieważ - choć trudno w to uwierzyć - szczerze nie znoszę internetu - doradzam zmywanie. ;-)

Tym bardziej, że mamy zmywarki automatyczne. Choć - z drugiej strony - mamy też pisanie automatyczne. ;-)

Pozdrawiam :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#267691

Niby masz rację ;-) ale dlaczego ci agenci wszelkiej maści tak wybiórczo organizują protesty? Dlaczego nie poruszyła ich ustawa emerytalna czy podatek katastralny? Ich nie dotyczy? ;-)
Co do zmywania; nie mam zmywarki, a zdradzę, że bardzo dobrze mis się myśli przy zmywaniu. Czasem tylko nie mam ochoty nawet tego zapisać, bo po co, skoro pisaniem tylko pozostaje.

Pozdrawiam
Katarzyna

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#267693

Tusk nie po to utrzymuje całą armię darmozjadów ,ok.700,000 tysięcy urzędników państwowych, plus wdzięczne za ciepłą posadkę  ichnie rodziny, głosujące stadnie na PO ,żeby roztrwonić taki elektorat.

Niemożliwe?

Gdyby Ryży NAPRAWDĘ chciał reform to zacząłby właśnie od redukcji aparatu ucisku i wdrożeniu procedur uwalniających społeczeństwo z  dławiącego uścisku biurokracji, a nie od gonienia starych ludzi na rusztowania budowlane  i do łopaty po 65-tym roku życia.

Kataster w takiej postaci,  byłby dla niego i jego lewackich akolitów (Michnik) naprawdę katastrofą.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#267767

Po pierwsze; problemu biurokracji nie da się oddzielić od problemu biurokracji UE.

Po drugie; administracja jest różna i różnie wynagradzana. Czasy wójta z pieczątką w cholewie niestety minęły bezpowrotnie. :-)
Po trzecie; najpierw zlikwidujmy biura ekspertów. To tam jest sztab biurokratów, którzy zrobią wszystko, by PO i PSL nie straciło władzy.
A biurokracja rośnie bo system zarządzania jest socjalistyczny. Im więcej prawa, tym więcej biurokracji.

Urząd powinien służyć państwu a nie partii. Jak to zrobić? Gdybym wiedziała, nie byłabym tylko blogerem. :-)

Nic mnie tak nie wkurza jak szczucie jednych na drugich, to robili komuniści i to robią teraz ich następcy.

Co do podatku katastralnego, to oczywiście nie wprowadzą go, a jedynie ujednolicą podatek od nieruchomości, który już dziś płacimy. Ot,tylko będzie on zależał od ceny rynkowej;-)
Mało to durni, którzy już dziś chwalą ten podatek. Zerknij na temat w internecie; przecież działki stanieją! ;-)

Ale zawsze można zasięgnąć języka o źródła i zapytać Tuska. Czemu dziennikarze tego nie robią?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#267775

"administracja jest różna i różnie wynagradzana"

------------------------------------------------------------------------

Pamiętam gdy na przełomie lat 80/90- tych mówiono że administracja państwowa jest przerośnięta, było  100,000 urzędników.

Potem mimo cyfryzacji, komputeryzacji liczba ta wzrosła skokowo, po tzw. reformach Buzka.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia, na tak pojmowane "reformy".

Krew mnie zalewa gdy muszę w roli petenta, miętoląc w rękach nakrycie głowy ,prosić jakiegoś urzędasa żeby pozwolił mi usunąć w moim WŁASNYM ogrodzie, jakieś usychające drzewo .

Krew mnie zalewa że dołączenie drugiego licznika gazu trwa ok.10 minut a biurokratyczny horror 3 miesiące.

Można mnożyć absurdy.

Ryży zobowiązał się że ukróci biurokratyczną paranoję.

Za to mamy 100,000 nowych klakierów PO na urzędach.

Co do Podatku Katastralnego.

Dawno temu wypowiadał się o nim ciepło, niejaki Modzelewski.

Wyjątkowa kreatura.

Tfurca słynnego podatku VAT.

Był taki czas że nie można było otworzyć gazety, słuchać radia, oglądać TV żeby człowiek nie nadział się na informacje o nowych przekrętach na linii VAT-odpis,ulga-URZĄD SKARBOWY.

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#267993

Ależ tak jest, i ja się zgadzam. Dam przykład ze swojej działki.
Kiedy na fali przemian solidarnościowych przyszłam do pracy w Kuratorium Oświaty, po reorganizacji zostałam dyrektorem wydziału: szkoły podstawowe, szkoły średnie w tym zawodowe, domy dziecka i szkoły specjalne oraz kształcenie ustawiczne. Na dokładkę wlepiono mi rzecznika dyscyplinarnego. I nie dostałam dodatku funkcyjnego, bo nikt nie pomyślał, a ja wstydziłam się upomnieć.

Nie chodziłam po korytarzu, ale biegałam. Z interwencji wracałam czasem późną nocą. Wtedy był czas konfliktów w radach pedagogicznych.
Odeszłam na dwa lata do swojej szkoły, by odchować synów.

Kiedy wróciłam, już na stanowisko wizytatora, ostrzeżono mnie, ze biurokracja się na nowo zbiurokratyzowała. ;-) Kiedy odchodziłam na emeryturę każdy z wydziałów miał swego dyrektora i zastępcę, a nawet kierownika :-(

Tony makulatury i bezsens papierkowej kontroli.
Ech, długo by gadać. :-(

Ja tylko chce jedno przekazać, że nie każdy, kto bierze nas na krytykę biurokracji jest jej przeciwnikiem. Tak jak napisał w cytowanej przeze mnie notce, którą gorąco polecam ku przestrodze, MarkD.

„Krzyk o urzędniczej samowoli i relatywizmie prawnym nie określa rzeczywistości ani nie podaje lekarstwa. Po co więc krzyczeć?”
Czasem jest to ten sam krzyk, co niegdyś na kułaków.

Nam lekarstwa trzeba. Ono jest, ale trzeba by było wiele zburzyć i pilnować, by tałatajstwo nam kraju nie odbudowywało. :-)
Rozumiem Pana wściekłość, ja też tak odbieram ten biurokratyczny matrix.

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#268004