Św. Kazimierz patron Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Wileńszczyzna. Kresy. Kaziuki

Obrazek użytkownika antysalon
Idee

4 marca obchodziliśmy dzień Świętego Kazimierza - patrona Rzeczpospolitej Obojga Narodów,
Sw. Kazimierz powinien być patronem służby publicznej.
Dla mnie potomka kresowiaków 4 marca to dzień szczególny.
To sentymentalna podróż do domu, którego już nie ma!
A cały mój stan najlepiej opisuje niesamowicie melancholijny, poetycki tekst piosenki Czesława Niemena czyli Czesława Juliusza Wydrzyckiego pochodzącego ze Starych Wasiliszek.

"Jest coś
Coś, co kocham najwięcej
Coś, od czego
Oddalił mnie czas.

Lecz myślami
Wracam jeszcze najczęściej
Do dziecięcych zabaw
I do minionych lat.

Jest taki dom daleko,
Za nim pola i las,
A za lasem,
Tam nad rzeką

Rosną, rosną kwiaty
Których już
Nie zobaczę nigdy,
Nigdy, nie zobaczę już.

Jest wiele wspomnień,
Których nie złamał czas,
Ale żadne z nich
Nie powraca, jak to.

Jest taki dom daleko,
Za nim pola i las,
A za lasem
Tam nad rzeką były

Były kwiaty,
Których już dawno nie ma
Nie ma, nie ma
Dla mnie nie ma tu

Tam, wśród kwiatów
Zostawiłem wspomnienia,
Których nigdy,
Nigdy nie, nie zapomnę już."

Póżniejszy święty, Kazimierz królewicz był drugim z kolei spośród sześciu synów Kazimierza Jagiellończyka.
Matka Elżbieta, córka cesarza Niemiec, Albrechta II Habsburga. Urodził się w Krakowie w 1458 roku.
Wychowywany jak i pozostali bracia przez kanonika krakowskiego Jana Długosza,który tak opisał swego pupila: "Był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu".

"W 1471 r. brat Kazimierza, Władysław, został koronowany na króla czeskiego. W tym samym czasie na Węgrzech wybuchł bunt przeciwko królowi. Na tron zaproszono Kazimierza, mającego wówczas 13 lat. Jego ojciec chętnie przystał na tę propozycję. Kazimierz wyruszył razem z 12 tysiącami wojska, by poprzeć zbuntowanych magnatów. Ci jednak ostatecznie wycofali swe poparcie i Kazimierz wrócił do Polski bez korony węgierskiej. Nieudana wyprawa, podczas której dochodziło do rabunków, buntów nieopłaconego rycerstwa, była dużym przeżyciem dla trzynastoletniego, wrażliwego chłopca."
Po nieudanej wyprawie po tron Kazimierz wraz z młodszymi braćmi kontynuował naukę pod kierownictwem Długosza na zamku w Dobczycach oraz humanisty Kallimacha (Fillipo Buonaccorsi). Kazimierz był jak na swój wiek zrównoważonym, inteligentnym i wykształconym młodym człowiekiem.
Unikał hałaśliwych zabaw rycerskich, nie pociągały go polowania, królewskie uczty.
" Ludzie z jego otoczenia podkreślali jego zalety intelektualne i moralne. Miał talent jednania skłóconych ludzi. Chętnie przebywał wśród ubogich, rozdając jałmużnę ze swoich dochodów. Pisano też, że sypiał na twardej ziemi, nosił włosienicę i skromną odzież, często pościł i długie godziny spędzał na modlitwie. Czasem, gdy panowała już wieczorna cisza i wszyscy korzystali z odpoczynku, on klęczał na progu świątyni, przed zamkniętymi drzwiami. Od dzieciństwa żywił gorące nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej."

Jego ojciec, król Kazimierz Jagiellończyk zaczął wprowadzać młodego Kazimierza w arkana władzy.
"Królewicz brał udział w posiedzeniach rady koronnej, wraz z ojcem prowadził negocjacje dyplomatyczne z Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Z czasem udał się do Wielkiego Księstwa Litewskiego, połączonego w tym czasie z Polską. Litwini domagali się ustanowienia osobnego księcia dla ich państwa, wskazując przy tym na królewicza Kazimierza. Król zdecydowanie odmówił i odesłał królewiczów do Polski."

Przez prawie dwa lata królewicz Kazimierz praktykował jako namiestnik ojca w królestwie.
Rezydując w Radomiu.
Współcześni wysoko cenili jego służbę; poprawił bezpieczeństwo ukrócając rozboje, nadrobił narosłe zaległości w rozstrzyganiu spraw przez sąd królewski.
Niestety nie służyło mu zdrowie; zaczęły go coraz bardziej trapić różne dolegliwości.
Okazało się, że jest chory na gruźlicę.
Na wiosnę 1483r. został odwołany do Wilna. Pomimo rozoju choroby brał udział w zarządzaniu państwem.
W końcu 1483r. wraz z ojcem Kazimierz wyruszył w drogę do Lublina na zjazd szlachty królestwa.
Jednakże stan zdrowia zmusił go do postoju w w Grodnie.
Ojciec po otrzymaniu informacji o ciężkim stanie syna przerwał w lutym 1484r. obrady i powrócił do Grodna.
Królewicz Kazimierz w obecności ojca umiera 4 marca 1484 roku. Pochowano w Kaplicy św. Kazimierza w katedrze wileńskiej.
Kazimierz był człowiekiem wielkiego zawierzenia.
Odznaczał się szczególną czystością ducha i miłosierdziem względem ubogich.
"Był gorliwym czcicielem Eucharystii i Najświętszej Maryi Panny. W całym swoim życiu wiele czasu poświęcał na modlitwę. Łączył życie religijne, wręcz kontemplacyjne, z działalnością polityczną. Stawiany jest jako wzór konsekwencji w realizowaniu postanowień oraz miłosierdzia wobec potrzebujących i cierpiących. Mówił bowiem o sobie, że "królewicz nie może nic przystojniejszego czynić, jak w ubogich służyć samemu Chrystusowi". Jego życie duchowe rozwijało się pod wpływem duchowości franciszkańskiej akcentującej ascezę, ale specyfiką pobożności św. Kazimierza była wielogodzinna adoracja Najświętszego Sakramentu i kontemplacja męki i śmierci Jezusa Chrystusa."

"W 1518 roku po klęsce Rosjan pod Połockiem uznano, że stało się tak dzięki cudownej opiece zmarłego Królewicza. W tym samym roku jego rodzony brat, król Zygmunt I Stary wysłał do Rzymu prośbę o kanonizację królewicza Kazimierza. Na początku roku 1520 papież Leon X wysłał do Polski swojego legata, Zachariasza Ferreriego, który obserwując na miejscu kult Kazimierza, napisał jego pierwszy, oficjalny żywot. W następnym roku papież wydał bullę kanonizacyjną, która jednak zaginęła. Dopiero w 1602 roku papież Klemens VIII wydał nową bullę i w dwa lata później w katedrze wileńskiej odbyły się uroczystości kanonizacyjne. Kiedy nieco wcześniej otwarto grobowiec Królewicza, znajdujące się tam przez 118 lat ciało świętego pozostawało w stanie nienaruszonym."

4 marca to dzień szczególny dla Polaków od wieków zamieszkujących Wileńszczyznę, Ziemię Grodzieńską!
W tym dniu odbywa się od czterystu lat jarmark odpustowy w Wilnie w dzień świętego Kazimierza (4 marca).
Kaziuki!

"Historia Kaziukowego Jarmarku sięga XVII wieku, kiedy to królewicz Kazimierz został wyniesiony na ołtarze. Papież Urban III zezwolił na obchody rocznicowe z racji uznania tego świętego za patrona Litwy. Pierwsze jarmarki odbyły się na Placu Katedralnym, gdyż w jednej z kaplic Katedry Wileńskiej złożono trumnę ze szczątkami św. Kazimierza, która znajduje się tam do dziś. Potem jarmark przeniósł się na Plac Łukiski.

Po wojnie i zajęciu Litwy przez Związek Radziecki oficjalne jarmarki zostały zakazane. Mimo to, każdego roku na początku marca na wileńskim Rynku Kalwaryjskim pojawiały się wyroby z drewna i wielkanocne palmy. Po odzyskaniu przez kraj niepodległości, przed dwudziestu laty, Kaziukowy Jarmark powrócił Wileńską Starówkę."

"Współcześnie to trzydniowy kiermasz odbywający się w różnych miejscach miasta połączony z występami artystycznymi. Można tu spotkać wiele ciekawych wyrobów rzemiosła ludowego i artystycznego. Kaziuki stały się popularne również w innych miastach Litwy, a także np. w Grodnie na Białorusi.
Od niedawna organizowane są również w wielu polskich miastach (np. w Poznaniu, Szczecinie w niedzielę przypadającą po 4 marca, z inicjatywy Polaków, byłych mieszkańców Wilna, lub ich potomków.

"Zgodnie z tradycją Kaziukowy Jarmark jest świętem mistrzów ludowych i rzemiosła. W tegorocznym Kaziuku, który potrwa do niedzieli, bierze udział około 1500 rzemieślników z różnych dziedzin, nie tylko z Litwy, ale też z zagranicy, m.in. z Polski. Oczekuje się, że jarmark odwiedzi około pół miliona ludzi.
Kaziukowy Jarmark rozlokował się wzdłuż centralnej ulicy Wilna alei Gedymina, a także wzdłuż kilku ulic Wileńskiej Starówki. Ktoś, kto będzie chciał przemierzyć cały jarmark, musi pokonać ponad cztery kilometry tylko w jedną stronę.

Na straganach znalazły się tradycyjne kaziukowe wyroby - wiklinowe kosze, drewniane łyżki i miski, gliniane dzbany. Coraz więcej jest też wyrobów, które zjawiły się tu w ciągu ostatnich dziesięcioleci - obrazów, biżuterii, wyrobów ze złota, bursztynu i skóry."

Wileńska palma stała się symbolem Kaziukowego Jarmarku. Tradycyjna wileńska palma to wałeczek z suszonych kolorowych kwiatów i traw. Ale są też palmy o innych, przeróżnych kształtach, niektóre tak rozgałęzione, że przypominają bukiety. Są palmy kilkucentymetrowe, ale są też kilkumetrowe.

Kto skosztował kiedykolwiek prawdziwego kindziuka/ ten z Morlin to żaden kindziuk!/, kołdunów, blinów kiejdańskich, innych wypieków z tamtych stron, ten dopiero mógł poczuć się, że był na prawdziwych Kaziukach!
Albo u ...prawdziwego Kaziuka!
Trzeba być gościem u Wilniuków, aby zrozumieć ich gościnność, poznać smak ich mięsiwa, naleweczek i wypieków!
Ale żeby tego wszystkiego doświadczyć to trzeba mieć nie tylko zdrowy żołądek, lecz także wychwalać te cudeńka kulinarne.
Trzeba więc nie siedzieć i nie żreć jak ten kół prezydęt z Budy Ruskiej, ale wychwalać, zachwalać, bawić rozmową, konwersować z gospodarzami i zaproszonymi przez nich gośćmi!!!
I te zaproszenia, zachęty do jedzenia od gospodyni: " Oj! to zakąsuj Pan!, Pan wcale nic nie jesz! Pan nie zakąsujesz! Panu chyba nie smakuji!? Pan wcale nie zakąsasz!"
A gospodarz: "Oj! to Pan nic , a nic nie zapija!"
A pan je, zakąsuje i zapija!
A mimo to gospodarze co rusz zachęcają i podsuwają kolejne smakowitości.
Oczy by jeszcze chciały...
I ta ich śpiewna mowa, to literackie "ełł"!!!
Fantazja i małmazja.
Kresy, 40% II RP!
Kresowiacy tęskniący za Polską.
Pozostawieni sami sobie przez III RP!
Ale w Kaziuki Polacy tam pozostali, mieszkający od wieków; ci od Wilna, Grodna, Wołkowyska, Indury, Starych i Nowych Wasiliszek, Trakiszek, Kiejdan, Poniewieża czy Troków mają w tym szczególnym dniu kawałek swojej ukochanej...POLSKI!
W ten dzień, dzień 4 marca, św. Kazimierza, patrona Rzeczpospolitej Obojga narodów Polakom nie straszna im wredna polityka rządu Litwy, usiłującego zabrać im polską mowę, polskie nazwy, napisy i szyldy! oderwać ich od wiekowych tradycji, polskich tradycji!

Patronie!
Św. Kazimierzu! chroń ich przed tymi szykanami!
Daj im moc wytrwania, przechowania tego co polskie.

"I Ty, co w Ostrej świecisz Bramie"
w Swej dalszej opiece ich miej!!!

"...Jest wiele wspomnień,
Których nie złamał czas,
Ale żadne z nich
Nie powraca, jak to."

pzdr

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dziękuje.
Przypominać i wpajać do zakutych pał.

My, mamy swoje Święta i Tradycje.

Naprawdę warto wałęsać się po kloakach Wenecji w maskach po 20 eurasków?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#141063

Przy okazji i na temat:
Polecam gorąco wspaniałą powieść Floriana Czarnyszewicza "Nadberezyńcy". Arcydzieło, które pozwala naprawdę dużo zrozumieć, a przy tym czyta się je jednym tchem (choć to prawie 600 stron). Niedawno ukazała się pierwsza krajowa edycja.
Muldi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Muldi

#141098

Klimaty"naszych stron" jak mawiał nasz śp Ojciec!
Co prawda od moich rodzinnych trochę dalej na wschód, ale żywioł polski, ci sami ludzie, ich problemy, chęć odzyskania wolności, przetrwania! Tęsknota za Polską.
I ciężka codzienność świetnie, barwnie opisana!
A te bogate opisy przyrody!!
I ten przytaczany "chachłacki" język- mówienie "po prostu" czyli mieszanka!
Ja go zwę językiem pogranicza.
Nasza śp Mama nie cierpiała tego języka, nigdy nim nie operowała, bo pochodziła z czysto polskiego zaścianka, gdzie nie było poza Polakami innej narodowości.
Ojciec miał mnóstwo kontaktu z ludnością mówiącą " po prostu" lubił czasem zasadzić po chachłacku, co Mamę b. wkurzało.
A nasza ciocia/najstarsza siostra ojca/, co żyła lat ponad 100, pamiętająca czasy carskie potrafiła zalecieć takimi samymi zdaniami jakich pełno na stronach "Nadberezyńcy"!!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#141105

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#141099

o miastach i o niewiastach

Kazimierz leży nad Wisłą
a Basia umizguje się do niego...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#141319