Pikantna rozmowa

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Siostra Łukaszka była smutna. A kiedy była smutna, była smutna całkowicie. I jej spojrzenie było smutne i włosy były smutno ułożone i ubranie smutno na niej wisiało. Ubranie w smutnych kolorach, oczywiście.
- Eeechhh... - westchnęła siostra.
- Coś taka smutna? - spytała babcia Łukaszka zamykając dziarsko osiemnasty słoik z kompotem z rabarbaru.
- Chłopak... - bąknęła siostra.
- A ja myślałam, że coś poważnego! - roześmiała się babcia i sięgnęła po miskę z sałatką.
- To jest poważne! Chodzimy już tyle czasu ze sobą i nic!
- Jak to: nic? - babcia sięgnęła młynek z pieprzem i zaczęła doprawiać sałatkę.
- No, nie ma seksu - wyznała swoją porażkę siostra.
ZGRZYT! Zgrzytnął młynek w rękach babci, a do miski z sałatką posypały się drobinki zmielonego pieprzu.
- Wiesz co - jęknęła babcia. - Seks to nie jest...
- Niech mi tylko babcia nie mówi, że jak była młoda to tego nie robiła!
ZGRZYT!
- Robiłam, oczywiście, każdy to przecież robił... Ale nie tak... Ochoczo. To był pewien... Obowiązek. Kraj po wojnie potrzebował obywateli...
- I co, babci się to nie podobało?!
ZGRZYT!
- Nie! To było niewygodne, uwłaczające godności i pozostawiało pewien niesmak w ustach!
- Chyba babcia nie robiła...
ZGRZYT!! ZGRZYT!!
- Oczywiście, że nie robiłam!! Chodzi o to, że mnie potem bolało w środku!!
- Brak gry wstępnej...
- Grą wstępną był wtedy papieros bez filtra i szklana wódy - odezwał się z korytarza dziadek i został trafiony w prawy łuk brwiowy przez wałek rzucony przez babcię. Babcia jeszcze opierniczyła dziadka, zamknęła drzwi i wróciła do sałatki.
ZGRZYT!
- Są zajęcia, które potrafią dać kobiecie większą satysfakcję - postawiła śmiałą tezę babcia Łukaszka.
- Niż seks? - zdziwiła się siostra Łukaszka. - Seks można uprawiać samemu lub we dwójkę.
ZGRZYT!
- To, o czym myślę, też.
- Ale większą grupą...
ZGRZYT!
- To też!
- Seks można uprawiać w domu, albo w pracy, albo na dworze, albo gdzie bądź...
ZGRZYT!
- To też!
- Można używać gadżetów... Mechanicznych albo elektrycznych...
ZGRZYT!
- Tu też!
- To o czym babcia mówi? - zaciekawiła się siostra Łukaszka.
ZGRZYYYYYYYYYYT! Babcia odstawiła młynek, przycisnęła dłonie do płonących policzków i szepnęła głośno:
- O... sprzątaniu!
Zapadła cisza. Siostra popatrzyła na babcię dziwnym wzrokiem.
- O czym mówicie? - spytał Łukaszek wkraczając do kuchni.
- O niczym!!
- O! Sałatka! - ucieszył się Łukaszek. Zanim ktokolwiek zdołał do zatrzymać sięgnął po łyżkę i spróbował. Natychmiast wypluł sałatkę na podłogę, złapał się za gardło i zaczął charczeć. Siostra Łukaszka spróbowała ostrożnie.
- Ptfu! Ile tu pieprzu!
- Tak się jakoś samo... - babcia spojrzała na trzymany w ręku młynek i ostrożnie odstawiła go na półkę. - Jakoś mnie poniosło. Ale bez obaw. Naprawdę niedobra ta sałatka?
- Harrrrkkk! - potwierdził Łukaszek plując śliną.
- No to dziadek zje.

Ocena wpisu: 
Brak głosów