Czy pan Sitko jest alkoholikiem, część 3, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Pani Sitko zażądała od pana doktora innej terapii dla męża.
- Proszę mi jeszcze raz opowiedzieć o swoim rzekomym alkoholizmie - poprosił lekarz.
- Rzekomym?! - uniosła się pani Sitko, ale lekarz ją uciszył.
- Piję, to prawda - przyznał pan Sitko. - I to spore ilości, to też prawda.
- I co pan na to?! No i co pan na to?! - krzyczała pani Sitko. Pan doktor chwycił pana Sitko za rękę, spojrzał mu w oczy i rzekł:
- To dobrze!
Pani Sitko o mało nie spadła z krzesła.
- Jak to "dobrze"? Chyba powinien pan powiedzieć: "źle"! - strofowała lekarza.
- Proszę pani, nie mogę w wyraźny sposób okazywać dezaprobaty wobec mojego pacjenta - pouczył ją lekarz. - Jeszcze się zniechęci, przerwie kurację, wytworzy u siebie traumę i popadnie w pedofilię!
- Ale przecież najważniejsze jest ot, żeby nie pił...
- Najważniejsze proszę pani, jest to, że pani mąż podążył odpowiednią ścieżką!
- Ścieżką? - zdziwił się pan Sitko. - Chodnikiem przyszliśmy...
- To się tak mówi. Grunt, że wybrał pan odpowiedni model zachowania, czyli wizytę u specjalisty.
- I co dalej? - spytała zagniewana pani Sitko. - Potrafi mu pan pomóc czy nie?
- Pomoc. Tak proszę pani, to kluczowe słowo. Według najnowszych zdobyczy psychiatrii i psychoanalizy przegłosowanych na Światowym Kongresie Gejów będę mógł pomóc pani mężowi.
- I co, rzuci picie?
- Pomogę mu zrozumieć jego naturalne potrzeby. A trzeba dodać, że takie potrzeby nie podlegają ocenie moralnej innych ludzi - i tu pan doktor zwrócił się do pana Sitko:
- Kiedy pan się źle czuje? Kiedy pan pije?
- Nie! Kiedy żona nazywa mnie alkoholikiem!
- A zatem nie może go pani więcej nazywać alkoholikiem. To wpędza pani męża w dyskomfort psychiczny - i pan doktor zadowolony z siebie odchylił się w fotelu.
- Ja się chyba przesłyszałam - powtórzyła wolno pani Sitko.
- Należy przezwyciężać tabu - pouczył ją pan lekarz. - Jednostka tylko wtedy jest wolna gdy wyzwoli się od opresji tradycyjnej kultury!
- To co, mogę dalej pić? - upewnił się pan Sitko.
- Oczywiście!
- Nie ma to jak profesjonalny lekarz - ucieszył się pan Sitko ściskając dłoń pana doktora.
- Nie ma to jak profesjonalny pacjent - ucieszył się pan doktor ściskając dłoń pana Sitko.
- Ja chyba zwariuję! - krzyknęła pani Sitko i przycisnęła dłonie do policzków.
- Kochanie... - zatroskał się ochryple pan Sitko. - A może to tobie potrzebny jest lekarz?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Temat bliski sercu mojemu (niekoniecznie z uwagi na bycie alkoholikiem;)), a ujęcie genialne.

Za wszystkie trzy części: 10

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#103027

#103162